Podczas naszej wyprawy odwiedziliśmy łącznie 8 państw – Słowację, Węgry, Serbię, Bośnię i Hercegowinę, Czarnogórę, Albanię, Macedonię i Bułgarię. Podczas przekraczania granic nie mieliśmy żadnych problemów – poza granicami Unii Europejskiej wymagana była Zielona Karta, ale nigdzie nie sprawdzano upoważnienia, które musieliśmy posiadać, ponieważ podróżowaliśmy pożyczonym motocyklem.

Z powodu załamania pogody w Czarnogórze i Albanii byliśmy zmuszeni zrezygnować z pierwotnych założeń odwiedzenia mekki motocyklowych poszukiwaczy przygód – wioski Theth w Górach Północnoalbańskich. Przed ulewnymi deszczami ratowały nas ciuchy Modeka Karoo, przed upałami, które nastąpiły zaraz potem nowość Brubecka – bielizna 3D Motorbike Pro.
Nasz motocykl spalił podczas wyprawy średnio niecałe 4l/100 km. Nie uzupełnialiśmy oleju, nie naciągaliśmy łańcucha – nie było takiej potrzeby. Obsługa motocykla ograniczyła się do smarowania i tankowania. Nic w drodze nie odpadło, nie złamało się ani nie pękło. Pod koniec podróży wystąpiły problemy z napędem – motocykl czasem samoczynnie wysprzęglał.

Romet ADV250 okazał się świetnym kompanem w podróży – mimo kilku wad, potrafił pokonać najdziksze trasy, wioząc na grzbiecie 100-kilogramowego kierowcę i 50 kg bagażu. Dzięki małemu rozstawowi osi śmigał po serpentynach jak wąż, a skromny 26-konny singiel bez kompleksów dawał tam radę.
Już wkrótce ukaże się szczegółowa relacja z naszej wyprawy. Dowiecie się z niej dlaczego nie wolno obrazić Albańczyka, jak smakuje burek a także z jakiego powodu Albańczycy biorą leki, choć są zdrowi.
