Rzeczywistość iluzoryczna

Mini bagaż przytroczony sznurkiem do obszernej, jednoosobowej kanapy za tyłkiem pilota tylko dopełni obrazu. Tak „uzbrojony” motocykl z odpowiednio ubranym jeźdźcem tworzy nierzeczywisty, wręcz filmowy obraz. W takiej konfiguracji można odpocząć od własnej osoby i rzeczywistości.
I do tego chyba ten motocykl służy; tworzenie iluzji innego świata to jego główne zadanie. To nic, że tyłek boli już po 50 km, a żeby ręce nie mrowiły trzeba jechać 140 km/h. Sprawę załatwia nietuzinkowość motocykla.
Silnik wspomagany mechaniczną sprężarką pieści uszy kierowcy. Cel wycieczki staje się mało ważny. Paradoksalnie Kawasaki H2 nie prowokował mnie do szybkiej jazdy.

Wolałem posłuchać pogwizdywania doładowania. Przypomniały mi się moje dawne dalekie wycieczki na motocyklach całkowicie nie stworzonych do dalekich podróży.
Właśnie taki jest Kawasaki Ninja H2. Laik weźmie go za sprzęt „sportowy”- słowo durne jak diabli.

Sportowych sprzętów z homologacją nie ma na ulicach, bo mało kto mógłby nimi jeździć. Nawet Nightrider nie dałby rady. Zaraz… ale jeśli istnieje coś takiego jak „sportowy garnitur”, to niech sobie będą i „sportowe” motocykle.
W każdym razie przyjmijmy, że Kawasaki Ninja H2 jest mniej „sportowy” niż „typowe sportowe” maszyny trzymające się ustalonych reguł konstrukcyjnych i pojemności.
Nie jest sportowy? To może jest turystyczny? Nie jest w tradycyjnym słowa znaczeniu. Nie bez kozery użyłem w tytule określenia ekscentryk.
Ekscentryczność to nie tylko prawie 110 000 złotych wydanych na motocykl, który przy zawracaniu przyciska dłonie do baku. To także potężny piec w postaci silnika i układu wydechowego miedzy nogami, który nawet w polskim klimacie nieprzyjemnie grzeje nam prawą stronę.

Ale co do dla twardziela chcącego sobie odpocząć w samotności. W samotności? A może, któryś hotel ze SPA gdzie dzieci mogą mieć nie mniej niż 12 lat mógłby być nawiedzony przez 10 nightriderów na H2 ?
Dla pikanterii może to być też tylko płeć piękna. Z pewnością cały efekt będzie zepsuty gdy towarzystwo kierowców będzie mieszane. To absolutnie nie pasuje do charakteru tego motocykla.


…nigdy jakoś nie pałałem zbytnią sympatią do motocykli KAWASAKI, (jest to oczywiście moje indywidualne odczucie w myśl sentencji że „gusty nie podlegają dyskusjom” ) pośród produktów Kwiatu Kwitnącej Wiśni hierarchizując je gdzieś na poziomie OPLA w odniesieniu do świata czterech kółek produkowanych przez np. naszych zachodnich sąsiadów, – o ich dwóch kółkach z racji drażliwego tematu raczej nie będę wspominał. Nigdy do teraz,- ponieważ ten sprzęcik jest po prostu piękny, pomijam astronomiczne osiągi oraz samą myśl inżynierską z najwyższej półki, chodzi mi o smaczki stylistyczne, piękną kratownicową ramę, owiewki oraz ogólny design i wykończenie, o ile technicznie nie będzie sprawiał kłopotów ma wszelkie dane ku temu by zyskać miano prawdziwego hitu, pod warunkiem że recenzentami nie będą Panowie Redaktorzy jednych z wielu dwóch popularnych „polskich” czasopism motocyklowych. Świetna recenzja … .