Klasa biznes
Zajmuję miejsce za kierownicą i od razu czuję, że to nie jest rachityczne jeździdło, tylko kawał porządnego jednośladu. Na wielkich podestach jest wystarczająco dużo miejsca na moje płetwy, chwilowo tylko przystosowane do chodzenia. Obawiałem się dwustopniowej kanapy, która zazwyczaj dla osobników mojego wzrostu oznacza drastyczne ograniczenie przestrzeni życiowej.
Na szczęście w tym przypadku widać proeuropejski sznyt i mieszczę się bez problemu. Zestaw przełączników i wyświetlacz do dobrze znany standard, był już wykorzystany w kilku innych modelach Hondy, w tym wszystkich z rodziny NC. Jest więc wygodnie, przejrzyście i logicznie z szerokim strumieniem informacji płynących do kierowcy. W pierwszych chwilach masa pojazdu bliska 240 kg budzi respekt, ale pierwsze metry rozwiewają obawy.
Integra w prowadzeniu okazuje się nieco większą hulajnogą, spełniającą rozkazy swojego fuhrera posłuszniej od oddziału fanatycznych SS-manów. W ruchu miejskim pojazd jest na tyle mały, że bez problemu wciskam się w każdą wolną szczelinę, ale jednocześnie kierowcy aut darzą mnie respektem, którego próżno szukać na małoformatowym skuterze. Pewną rolę może tu odgrywać aspekt totalnego zdziwienia i zaciekawienia tą nietypową konstrukcją.
Poza miastem Integra dostaje skrzydeł i okazuje się pełnoprawnym motocyklem turystycznym. Najjaśniejszym jej punktem jest zdecydowanie skrzynia DCT. Opisaliśmy ją już szczegółowo w testach kilku innych maszyn Hondy, więc przypomnę tylko w skrócie: nie jest to bezstopniowa przekładnia CVT, znana z typowych skuterów, z charakterystyką pracy przypominającą gumę od majtek z lekkim opóźnieniem umysłowym.
DCT to dwusprzęgłowa skrzynia, która nad wyraz kompetentnie magluje sześcioma klasycznymi biegami, a wrzucenie każdego z nich kierowca odczuwa jako przyjemne stuknięcie. Można robić to ręcznie, za pomocą przycisków +/-, ale komputer działa na tyle sprawnie, że człowiekowi ciężko jest z nim konkurować pod względem wyciskania maksimum osiągów z teoretycznie niezbyt mocnego silnika. Dlatego moim zdaniem najlepiej zdać się na automat, który może pracować w trybie ekonomicznym lub sportowym. Szczerze mówiąc, trybu ekonomicznego użyłem tylko raz, z dziennikarskiego obowiązku.
Opcja sportowa daje wrażenie operowania dużo większą mocą, niż w rzeczywistości i naprawdę kawał frajdy. Wyprzedzanie innych pojazdów nie powoduje u kierowcy wzrostu ciśnienia, jest płynnie, bardzo dynamicznie, a przy tym przewidywalnie. Rewelacyjnie spisuje się zawieszenie, duże koła dosłownie fruną nad nierównościami, na których jadąc statystyczną Vespą musiałbym wyścielić wnętrze kasku melisą. Wyposażone w ABS hamulce to jedna tarcza z przodu i jedna z tyłu. Działają dokładnie w punkt, nie wprowadzając niepotrzebnej nerwowości. Spokój, kadzidełko, ziółko, relaks… A to wszystko w cenie 4-4,5 l benzyny na 100 km. Może być mniej, ale Integra przyśpiesza tak żwawo, że ciężko się powstrzymać.

„..jest owocem myślenia „Out of the box” (..) i odrzucania niepotrzebnych stereotypów(..) Jeśli śmieszą cię koledzy w pełnych kombinezonach wyścigowych, przeciskający się w sznurach aut swoimi sportami na morderczym dystansie 10 km..”
No rzeczywiscie Konradzie, uporales sie ze stereotypowym mysleniem. Jezdzij sobie swoim skuterkiem i nie nasmiewaj sie z innych.
Po co ta dogadanka? lepiej sie poczułeś?co jest złego w tym ze ktoś cie rozśmiesza swoim zachowaniem?
Proste,ja osobiście jadę po rajach ludziom, których nie lubię..i mam to w de ze im sie to nie podoba.
Potrzeba naprawdę sporo złej woli i braku dystansu do siebie, żeby odczytać powyższy tekst jako naśmiewanie się z kogokolwiek. To tylko prosty obrazek, mający na celu pokazanie pewnego sposobu myślenia o jednośladach, który mają potencjalni nabywcy Integry, czyli jak najlepszego dopasowania narzędzia (pojazdu) do powierzonego mu zadania. Równie dobrze oburzyć się mogą posiadacze Burgmanów, stereotypowo porównanych tu do porcelanowego tronu. Ale jakimś cudem statystycznie posiadacze takich pojazdów częściej mają w wiadomym otworze to, co myślą o nich inni motocykliści. Więcej luzu! Pozdrawiam
Pojeździj troszkę na „drajwie” fajnie sie kruzuje przez miasto, jak silniczek dudni na najwolniejszych obrotach :)
Bardzo dobry tekst, nieomal się popłakałem, i to parę razy :) Oczywiście merytorycznie również na bardzo dobrym poziomie. Dzięki za materiał o jednym z NC-ków !
Chyba powinieneś powiedzieć,jednym Enciaku :P :) .