[sam id=”11″ codes=”true”]
Silnik również nie jest typową dla cruisera konstrukcją – to potężny sześciocylindrowy bokser, który stosowany jest wyłącznie w jednym modelu Hondy – Gold Wingu właśnie. Budowę silnika zdradzają wystające po obydwu stronach potężne pokrywy głowic zaworowych.
Pokrywy te są wykonane z polerowanego aluminium i poza głównym zadaniem, jakim jest skrywanie 6 zaworów z każdej strony silnika, pełnią również funkcję dekoracyjną. Poniżej głowic widoczne są ogromne rury kolektora wydechowego, które pod zabudową przechodzą w wielkie symetryczne wydechy.
Chłodnice nie są umiejscowione jak w większości konstrukcji. Zamiast przed silnikiem, mamy je bezpośrednio nad nim, wzdłuż motocykla. Zabudowa chłodnic jest ciekawie zaprojektowana, okala główkę ramy oraz częściowo lagi i z punktu widzenia kierowcy przypomina rozpostarte skrzydła ptaka.
[sam id=”11″ codes=”true”]
Gdy przyglądam się sprzętowi dokładniej, zauważam bardzo dużo elementów zabudowy wykonano z tworzywa sztucznego. Wolałbym, żeby silnik był bardziej „goły”, ale takie kwestie to przecież sprawa gustu. Ciekaw jestem również, jak próbę czasu zniosą metalizowane elementy z tworzywa, takie jak zabudowa lampy, obudowa licznika i klapka wlewu paliwa.
Generalnie stylizacja motocykla bardzo przypada mi do gustu, jednak jego monumentalna wielkość, długość 2473 mm i masa 341 kg trochę mnie przerażają. Obawiam się również jego potężnego serca z może niezbyt imponującą, jak na pojemność 1832 cm3 mocą 115,6 KM, ale z robiącym wrażenie momentem obrotowym równym 167 Nm, dostępnym już przy 4000 obr/min.
Jakub Trojanowski
Dosiadam bestii z przerażeniem, wyobraźnia nakazuje mi szybki powrót do domu. Ja nie mogę, gdzie ja przytroczę moja torbę z Nikonami, no gdzie? Gdzie kąpielówki, ręcznik, klapki, no gdzie?
Nieważne gdzie, najważniejsze że wszyscy uprzednio zaspani o dziwo przestali ziewać i wywalają gały jak strusie, kapie im z brody i łapie ich kurcz w szyi. W ciągu reszty dnia nic się nie zmieni, efekt wywierany na przechodniach i innych motocyklistach będzie niezmienny. Do tego stopnia że gdy mam ochotę na kilka fotografii odganiam gapiów niby żandarm.
[sam id=”11″ codes=”true”]
Nieważne gdzie, najważniejsze że wszyscy uprzednio zaspani o dziwo przestali ziewać i wywalają gały jak strusie, kapie im z brody i łapie ich kurcz w szyi. W ciągu reszty dnia nic się nie zmieni, efekt wywierany na przechodniach i innych motocyklistach będzie niezmienny. Do tego stopnia że gdy mam ochotę na kilka fotografii odganiam gapiów niby żandarm.
