Kiedy piwo Niksicko rozluźnia nas odrobinę, a smakołyki od szefowej kuchni wypełniają nasze brzuchy radością, postanawiamy sprawdzić prognozy. – Kisza – mówi nasz gospodarz, a ja widzę cień zawodu na twarzy Pawła. – Mówi, że będzie padać przez następne dni – tłumaczy mój kompan. Lipa.
Rano nasze obawy potwierdzają się. W szarych i zmokniętych nastrojach ruszamy w stronę Albanii usiłując wykrzesać z siebie resztki dobrego humoru. Piękny Kanion Piwy nie cieszy jak zwykle, wokół unoszą się opary mgły, a koła ślizgają się smugach lepiku. Nastroje dołują, a zapał do motocyklowej przygody gaśnie, skutecznie zalewany strugami deszczu. Nie pomagają chlupiące buty i parujące okulary. W powietrzu unosi się zapach beznadziei, potęgowany dodatkowo przez totalną szarość nieba, które uświadamia nas, że na słońce nie mamy co liczyć.

W takich oto okolicznościach pokonujemy Czarnogórę i zbliżamy się do granicy albańskiej. Szara chmura wydaje się rozciągać w nieskończoność, ściana wody nie odpuszcza. Mokną dokumenty, a nadzieje na wizytę w Theth wypłukują się z każdym przejechanym kilometrem. Jazda trudnym szutrowym szlakiem w takich warunkach byłaby ogromnie ryzykowna, a poza tym nie mielibyśmy szans na przyzwoite zdjęcia. Z żalem odpuszczamy wizytę w wiosce i kierujemy się wprost na Bilaj, gdzie czeka na nas nocleg w polskiej parafii.
Po drodze wypłacamy trochę leków, czyli albańskiej waluty, i zatrzymujemy się w najlepszej okolicznej restauracji – Nord Park. Zamawiamy ogromny talerz grillowanego mięsa, sałatki, frytki i piwo. Wartość zamówienia: 50 zł. Zaczynam lubić tę Albanię.
Modeka i Motovoyager dla dzieci z Bilaj
Wraz z naszym partnerem, firmą Modeka Polska, ufundowaliśmy dla drużyny harcerskiej z Bilaj, którą tworzy proboszcz Wojciech Porada, furażerki i chusty harcerskie.
Umundurowanie pomoże młodym harcerzom i harcerkom zaangażować się we wspólną pracę i czerpać radość z czynienia dobra.
Wieczór spędzamy na plebanii sącząc z bratem Erwinem niezłe albańskie piwo. Brat opowiada nam o życiu w tym przedziwnym kraju. – Albańczycy to ludzie bardzo porywczy – tłumaczy nasz rozmówca – Potrafią bardzo dużo ci dać, ale kiedy ich urazisz, to masz kłopoty.
– Kiedyś była taka sytuacja – opowiada brat Erwin. – Wyłączyli ludziom prąd na wsi, bo nie płacili rachunków. Nikt tutaj na wsi nie płaci, ludzie traktują tę usługę jak swoją własność. Elektrownia postanowiła skończyć z tymi praktykami i odcięła na próbę prąd w jednej wsi – kontynuuje brat.
– Wszyscy mężczyźni chwycili za broń i poszli pod elektrownię wymusić by prąd włączono ponownie. Nie było wyjścia, w obawie przez rozlewem krwi musiano na powrót włączyć zasilanie, godząc się na straty. Tacy to ludzie – kończy brat Erwin.

Jestem ciekaw jak wygląda współistnienie muzułmanów i chrześcijan. – Ci ludzie znają się od lat, spotykają się, żyją ze sobą. Nikogo nie obchodzi kto w co wierzy. Zresztą – zastanawia się brat Erwin – tutejsza wiara jest inna niż ta, którą znamy w naszym kraju. Do kościoła przychodzi się nie dla Boga, a dla towarzystwa. Podobnie wygląda to u muzułmanów.
Ciekawe rzeczy. Na ulicach Bilaj, gdzie wypłacaliśmy chwilę wcześniej pieniądze kolorowy tłum składał się z mnóstwa różnych ludzi – dziewczęta ubrane w krótkie spódniczki szły z innymi odzianymi w hidżaby i śmiały się wspólnie, jakby nie istniało nic takiego jak różnice kulturowe, które stanowią punkt zapalny konfliktów we Francji czy Niemczech. To piękny widok.

ponad 300 metrów to raczej nie jest najkrótsza rzeka świata
Mieszkałem dziesięć lat w Wielkiej Brytanii i nigdy nie zauważyłem jakiś konfliktów na tle religijnym. Zażyłości i przyjaźni że strony muzułman napotkałem dokładnie tyle, co ze strony chrześcijan, hindu, sikhów, żydów i pogan. Weź chłopie przejedź się na Zachód, porozglądaj i się uspokuj ze swoimi komentarzami.
10 lat w WB i nic nie zauważyłeś???? O człowieku wyleź z nory i zacznij naprawdę patrzeć może wówczas zmienisz zdanie.
Wyjdź Ania z medialnej nory i zacznij naprawdę patrzeć może wówczas zmienisz zdanie…
Nie ma idealnego assistance ! 2-3 godz to norma oczekiwania , zwrot kwoty za hotel do 75 eu ( za granicą ) na osobę to są całkiem uczciwe kwoty w europie a tym bardziej na Bałkanach . Piękny reportaż, w maju pojadę waszą trasą . Pozdrawiam
Dzięki za relacje. Wiesz może co z Rometem się stało? Jaka była przyczyną awarii? Pozdrawiam
Nie wiem niestety. Producent twierdził, że to kwestia regulacji sprzęgła, ale nie przekonały mnie jego argumenty.
Witam.
Bywa różnie widać.
Dwa razy korzystałem z assistance z Allianza i jestem jak najlepszego zdania.
Raz przywieźli mnie z Czech razem z motorem, i raz dostarczyli we Włoszech do serwisu.
Mam zupełnie inne zdanie o tym ubezpieczeniu.
Powodzenia
Hej pamiętasz może jakie są opłaty-jadąc motocyklem- za autostrady w Serbii ? Czy to stawki takie jak za samochody osobowe czy inne ?
Uwielbiam podróże po Bałkanach motocyklem.Być może w tym roku pojadę waszą trasą.Bardzo fajnie czyta się opis wycieczki.Jeżdziłem chińczykiem 125 jeden sezon-wszystko się może zdarzyć.Japończyk kosztuje i wraca o własnych siłach.