Kanapy obu sprzętów zachęcają do dalekich podróży – ta w Suzuki, wykonana z bardzo ładnego szarego tworzywa z ciemnymi wstawkami wygląda znacznie lepiej od czarnej jak greckie prognozy ekonomiczne kanapy Versysa. Mi przypomniała siedziska stosowane w Simsonach. Na szczęście poziom komfortu daleki jest od enerdowskich standardów.

Silniki zagrzane, czas w drogę. Mariusz niecierpliwie przestępuje z nogi na nogę kiedy oglądam i porównuję detale. „Jedźmy już, później się pobawisz” – przed nami piękne zakręty Jury Krakowsko- Częstochowskiej, ruszamy. Pierwsze metry jasno dają do zrozumienia, że każdy z tych motocykli zaprojektowano zgodnie z całkiem odmienną filozofią. V-Strom warczy – a jakże – w języku Goethego „grrruuuaauuu”, niczym wesoły amstaff z frisbee w pysku. Najmniejszy nawet ruch manetki zrywa V-twina do pracy zachęcając do dynamicznych ewolucji w zakrętach.
Ruszanie V-Stromem to bajka, choć rzeczywiście trzeba uważać na manetkę. Już od najniższych obrotów v-twin pozwala na gwałtowne przyspieszenia, w odróżnieniu od rzędówki Versysa która potrzebuje górnego zakresu obrotów by pokazać swoje – niemałe – możliwości.
Mariusz

Zupełnie odmiennie brzmi rzędowa czwórka Versysa – tutaj od razu widać, że inżyniera odpowiedzialnego za tę jednostkę napędową inspirował Jackie Chan – miły i łagodny grubasek, który – jeśli się go podpuści – potrafi kopnąć w locie z półobrotu czterech napastników naraz.
Przy umiarkowanych prędkościach Versys sunie łagodnie, mrucząc wydechem buddyjskie mantry. Kiedy wskazówka obrotomierza minie jednak cyfrę 7, w Versysie budzi się protoplasta – Z1000. Silnik śpiewa radośnie wszystkimi szesnastoma zaworami, a wydech ryczy nie gorzej niż trybuna gospodarzy na stadionie Legii.

Wysokie obroty nie są ulubionym rewirem obrotomierza V-Stroma. To wprawdzie naturalna cecha widlastych dwójek, ale silnik V-Stroma ma w sobie coś dziwnego – moc maksymalna osiągana jest przy 8 000 obr/min., przy której to prędkości obrotowej silnik brzmi, jakby umierał. W ogóle jazda V-Stromem przy obrotach wyższych niż 6 000 przypomina jazdę na jedynce – silnik błaga o litość, a paliwo znika szybciej niż Crocsy w lidlowej promocji.
Co do paliwa to zgoda. Pokaż mi jednak Rafale motocykl, który katowany przez ciebie na wysokich obrotach będzie oszczędny. Co do brzmienia – rzecz gustu. Mi się podoba :)
Mariusz
Charakterystyka pracy silnika V-Stroma przeszkadza jednak tylko podczas dłuższych przelotów autostradowych – wtedy wyraźnie czuje się, że siódmy bieg byłby tym, czego ten silnik pragnie najbardziej. Długa jazda na wyższych obrotach (czyli w praktyce powyżej 130 km/h) powoduje dokuczliwe mrowienie dłoni – manetki dość dokładnie informują o typie jednostki napędowej.
Obserwacje słuszne, ale Rafale – kto takim motocyklem chce robić długie przeloty autostradowe? V-Stroma nie kupuje się by śmigać godzinami po autobahnach ale po to, by jeździć bocznymi drogami, zjeżdżając czasem na szuterek czy leśny dukt.
Mariusz

W tej kategorii widlasta dwójka V-Stroma wypada w porównaniu z rzędową czwórką Versysa jak młot pneumatyczny z fotelem w Dreamlinerze. Jedyne wibracje jakie odczuwa kierowca Kawy to te pochodzące z jego szybko bijącego serca.

Bardzo mnie ciekawi opinia testującego o verysie. Szybkość powyżej 170km/h powoduje jakiś stres. Nie jeździłem. Ale dziwne to jest bo moja stara 20 niemal letnia Xj 900 Div (tak jest bardzo zadbana i wszelkie naprawy i wymiany ma robione na bieżąco – wszelkie łożyska są w sprawne) przy tej szybkości zachowuje stoicki spokój. Oczywiście mam na myśli jazdę na wprost bo zakręty są bez stresu tylko przy równej nawierzchni. Jak to możliwe że leciwa yamaha jedzie 170 bez stresu i niepokoju a nowoczesny motocykl wzbudza w tym temacie stres autora? Nie żebym codziennie tak pędził ale jak nie ma bocznego wiatru 5 skali beauforta to staruszka idzie bez mrugnięcia z dużym 55l kufrem centralnym. Dziwne. Muszę sam spróbować. Może moja granica tolerancji bujania czy nie kontaktu przedniego koła jest wysoce dalej umiejscowiona jak autora :)
versys 650 przy 170km/h z 53 l kufrem też idzie bez stresu :)
…praktycznie każdy lżejszy motocykl z dopinanym kufrem centralnym o poj. +/- 40L (średniak) zaczyna łapać lekkie shimy pow. prędkości 150/160 które potęgują się wraz ze wzrostem prędkości, takie są prawa aerodynamiki. Przy cięższych maszynach pow.300 kg, tudzież motocyklach ze zintegrowanymi kuframi(Goldwing, electra itp.) odczucia te są mniej odczuwalne zarówno z racji swej masy jak i wstępnymi danymi projektowymi uwzględniającymi nadwozie jako integralną całość… .