sob., 04 gru 2021

Historia radzieckich zaprzęgów, czyli motocykle z koszem, wózkiem bocznym: M-72, K-750, MW, Dniepr, Ural M-61

-

To właśnie takie maszyny najczęściej kojarzą nam się z motocyklami wytwarzanymi przez Wielkiego Brata zza wschodniej granicy. Ciężkie, toporne, dosyć awaryjne, zyskały jednak miano wszędołazów zdolnych pokonać ciężki, nawet błotnisty teren i które można przeładować kilkoma tonami worków ziemniaków. Przez lata pozostawały na uzbrojeniu Armii Czerwonej i państw Układu Warszawskiego. Dziś są cenionymi weteranami i powodem do dumy ich właścicieli.

Motocykle z koszem

Motocykle z wózkiem bocznym były bardzo popularne przez szereg dziesięcioleci. Ich głównym odbiorcami był nie tylko rynek cywilny, ale przede wszystkim praktycznie wszystkie nowoczesne armie.

Wózek był przewidziany również do jednych z pierwszych motocykli tworzonych w ZSRR, takich jak Iż-1 i Iż-2.

Burzliwa historia radzieckich i rosyjskich motocykli IŻ – dwusuwy, czterosuwy, single i z koszem

Nie tylko zwiększał on możliwości przewozowe – trzech żołnierzy, zamiast dwóch. Polepszał zdolności terenowe pojazdu, zwłaszcza w wersjach z napędem na koło wózka. Poza tym dawał możliwość zainstalowania uzbrojenia – najczęściej karabinu maszynowego. Z tak dozbrojonych maszyn korzystały jednostki rozpoznawcze, oddziały strzelców motorowych i inne.

Kariera motocykli z koszem – jak popularnie określa się wózek boczny, osłabła po II wojnie światowej, wraz z upowszechnieniem się lekkich, prostych samochodów terenowych, o dużej dzielności terenowej, których najbardziej znanym przedstawicielem był amerykański Willys.

Historia radzieckich zaprzęgów, czyli motocykle z koszem, wózkiem bocznym: M-72, K-750, MW, Dniepr, Ural M-61

Próby stworzenia w ZSRR nowoczesnego, ciężkiego motocykla, który znalazłby szerokie zastosowanie w wojsku, podejmowane w okresie międzywojennym, nie przyniosły zadowalających efektów. Motocykle TIZ-AM-600 – będące kopią BSA-600 Sloper, czy PMZ-A-750 okazały się za słabe (odpowiednio 16,5 i 15 KM), aby skutecznie poruszać się z wózkiem w ciężkim terenie, z trzema żołnierzami i karabinem lub innym uzbrojeniem.

Historia radzieckich zaprzęgów, czyli motocykle z koszem, wózkiem bocznym: M-72, K-750, MW, Dniepr, Ural M-61

Za słabe, jak na oczekiwania coraz bardziej zmechanizowanej Armii Czerwonej.
Dlatego też zdecydowano się sięgnąć po sprawdzone rozwiązanie z zagranicy, a dokładniej z Niemiec.

M-72 idzie na wojnę

Historia radzieckich zaprzęgów, czyli motocykle z koszem, wózkiem bocznym: M-72, K-750, MW, Dniepr, Ural M-61

Dojście Hitlera do władzy przerwało kilkunastoletnią współpracę wojskową Reichswery i Armii Czerwonej. Dopiero zawarcie paktu Ribentropp – Mołotow, a w zasadzie radziecko-niemieckiej umowy handlowej z 1939 roku, otworzyło nowe możliwości wymiany towarowej i technologicznej pomiędzy oboma mocarstwami. W zamian za surowce, Niemcy przekazywały Rosjanom technologie, egzemplarze samolotów myśliwskich i innego nowoczesnego uzbrojenia. Dla radzieckich inżynierów otworzyły się również bramy zakładów zbrojeniowych III Rzeszy.

Historia radzieckich zaprzęgów, czyli motocykle z koszem, wózkiem bocznym: M-72, K-750, MW, Dniepr, Ural M-61

Co do powstania M-72, to przez lata obowiązywała oficjalna wersja, jakoby ZSRR nabył w neutralnej Szwecji 5 sztuk motocykli BMW R-71, a następnie przemycił je przez granicę i po skopiowaniu skierował do produkcji. Opowieść o dzielnych radzieckich agentach, którzy przechytrzyli faszystowskich wrogów można jednak włożyć między bajki. Dokumentację techniczną beemki po prostu dostarczono inżynierom radzieckim w ramach wspomnianej wymiany gospodarczo – wojskowej.

Wybór R-71 nie był przypadkowy. Motocykl wyposażono w charakterystyczny dla BMW silnik typu boxer o pojemności 746 cm3 i mocy 22 KM, przedni widelec teleskopowy z tłumieniem olejowym i suwakowe zawieszenie z tyłu. Prędkość maksymalna dochodziła do 125 km/h, a z wózkiem bocznym do 95 km/h. Dodatkowo zadowalał się – jak na ówczesne standardy – niewielkimi ilościami paliwa i nie był wybredny, gdy chodziło o jego jakość. To był znaczący postęp, w stosunku do motocykli produkowanych wówczas w ZSRR.

Przed 22 czerwca 1941 roku, tj. przed niemiecką agresją, zdołano prawdopodobnie wypuścić jedynie próbną serię radzieckiego wcielenia R-71, czyli motocykli M-72. Moskiewskie zakłady, którym przypadł ten zaszczyt, zostały następnie ewakuowane do Irbitu, gdzie kontynuowały produkcję od początku 1942 roku. Emki w latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej produkowano również w Leningradzie, Charkowie i w Gorkim. Dopiero w 1951 roku produkcja ruszyła również w zakładach KMZ w Kijowie.

10 najdziwniejszych, najciekawszych, najbardziej wykręconych projektów motocykli na świecie

Wojenna produkcja wyniosła blisko 10 tysięcy sztuk. Powstały wersje z karabinem maszynowym Diegtiariowa, a nawet z moździerzem 82 mm. Z czasem produkcja ciężkich motocykli z wózkiem bocznym kontynuowana była jedynie przez IMZ w Irbicie oraz KMZ w Kijowie. Zakłady te pracowały nad własnymi modernizacjami M-72, których owocami były m.in. późniejsze Urale i Dniepry.

Emka ceniona była za właściwości jezdne, elastyczność silnika i ogólną trwałość konstrukcji. Nic dziwnego, że zyskała liczne grono fanów. Na rynku cywilnym dostępna była od roku 1954.

K-750 i Ural M-61 – następcy M-72

Historia radzieckich zaprzęgów, czyli motocykle z koszem, wózkiem bocznym: M-72, K-750, MW, Dniepr, Ural M-61

Kijowski zakład w 1958 roku wdrożył do produkcji K-750 – następcę popularnej M-72. Zmiany objęły głównie ramę i zawieszenie, w mniejszym stopniu dotykając jednostkę napędową. Z przodu pojawił się wahacz pchany, a tylne zawieszenie suwakowe zastąpiły wahacze z amortyzatorami sprężynowo – hydraulicznymi. Zmiany w silniku objęły m.in. głowice i ożebrowanie karteru. Konstruktorom udało się podnieść moc z 22 do 26 KM.
Dzięki nowemu zawieszeniu wzrósł komfort jazdy, zwłaszcza w terenie, jak i możliwości pokonywania bezdroży.

Historia radzieckich zaprzęgów, czyli motocykle z koszem, wózkiem bocznym: M-72, K-750, MW, Dniepr, Ural M-61

Inaczej do kwestii modernizacji podeszli inżynierowie z IMZ, tworząc z czasem model Ural M-61. Skoncentrowali się bowiem na nowej jednostce napędowej, pozostawiając zawieszenie bez istotnych zmian. Ural M-61 został wyposażony w silnik o pojemności 649 cm3 (K-750 – 746 cm3) i mocy 28 KM (26 KM).

Zmiany w obu przypadkach nie były rewolucyjne. Nie sięgano po zaawansowane technologie i z czasem radzieckie motocykle z wózkami bocznymi zaczęły odbiegać od poziomu wyznaczanego przez konstrukcje bawarskie i inne marki europejskie, czy amerykańskie. Był to jednak w pewnym stopniu zabieg świadomy. Motocykle radzieckie, używane głównie przez wojsko, miały być proste w obsłudze i remoncie. W surowych warunkach frontowych nierzadko nie ma miejsca i czasu na skomplikowany i wymagający serwis. Motocykle miały być proste i tanie w produkcji oraz w eksploatacji.

MW-750

Historia radzieckich zaprzęgów, czyli motocykle z koszem, wózkiem bocznym: M-72, K-750, MW, Dniepr, Ural M-61

K-750 poddawano dalszym zmianom, które miały polepszyć właściwości terenowe. Znaczącym postępem było zamontowanie napędu wózka bocznego wraz z blokadą mechanizmu różnicowego. Tak wyposażone motocykle oznaczano MW-750 i produkowano od 1964 roku. Model oznaczony dodatkowym symbolem M wyposażono w nową skrzynię biegów, z biegiem wstecznym. W odmianie MW-650 zastosowano silnik górnozaworowy MT801 i z czasem prądnicę zastąpiono alternatorem.

Motocykle serii MW produkowano do 1994 roku. Wśród pojazdów produkowanych w ZSRR wyróżniały się dobrą jakością i trwałością. Wpływ na to miały m.in. dokładne kontrole jakości. Dodatkowo niektóre elementy były oznaczone symbolem przypisanym do konkretnego pracownika. Możliwość poniesienia odpowiedzialności za wadliwie wykonany element znacząco podnosiła zaangażowanie w jego wytworzenie.

KMZ i IMZ w realiach nowego ładu

Kijowskie zakłady nie poradziły sobie z problemami finansowymi spowodowanymi rozpadem ZSRR i zmniejszeniem zamówień Armii Radzieckiej, a później rosyjskiej i ukraińskiej. Brak dofinansowania sprawił, że produkty nie były w stanie konkurować osiągami i trwałością z motocyklami zachodnimi, które zalały byłe republiki radzieckie. Zakłady prowadziły produkcję do 2015 roku.

Zupełnie inaczej podszedł do problemu producent Urali. Motocykle z wózkiem bocznym nadal chętnie kupowane są na Zachodzie, a przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Trochę z chęci posiadania oryginalnego, wyróżniającego się motocykla, trochę z potrzeby dysponowania pojazdem do jazdy w ciężkich warunkach, którym można przewieźć pokaźny ładunek, zabrać psa, albo rodzinę.

Historia radzieckich zaprzęgów, czyli motocykle z koszem, wózkiem bocznym: M-72, K-750, MW, Dniepr, Ural M-61

Nowe Urale, choć przypominają przodków, to jednak – zwłaszcza te oferowane na wymagające rynki zachodnie – są wyposażone w wiele podzespołów pochodzących od renomowanych producentów, jak chociażby włoskie hamulce Brembo, czy japońskie gaźniki Keihin.

Na oficjalnej stronie zakładów IMZ zamieszczone są historie motocyklistów, którzy wybrali Urale i wykorzystują je jako maszyny turystyczne. Jak na przykład Hubert Kreigel, który swym Uralem zwiedził ponad 140 krajów.

Historia radzieckich zaprzęgów, czyli motocykle z koszem, wózkiem bocznym: M-72, K-750, MW, Dniepr, Ural M-61

Współczesne Urale napędzane są bokserami o pojemności 749 cm3 o mocy 41 KM, wyposażone w elektryczny rozrusznik, wsparty kopniakiem oraz hamulce tarczowe.

IMZ stara się podążać za trendami panującymi w technice motocyklowej i dlatego – przy współpracy z firmą ZERO, specjalizującą się w elektrycznych jednośladach – opracował Urala napędzanego silnikiem elektrycznym.

Historia radzieckich zaprzęgów, czyli motocykle z koszem, wózkiem bocznym: M-72, K-750, MW, Dniepr, Ural M-61

Jednostka generuje moc około 60 KM, moment obrotowy 110 Nm, co pozwala uzyskać prędkość rzędu 140 km/h. Zasięg to ponad 160 kilometrów. Motocykl zostanie skierowany do produkcji, jeżeli będzie odpowiednio duże nim zainteresowanie.

Krzysztof Brysiak
Pasją motocyklową zarażony od dziecka, kiedy to wyobraźnię rozpalała Cezet 350 sąsiada. Zwolennik spokojnej jazdy, lubiący zachwycać się mijanymi widokami. Miłośnik prostych, klasycznych maszyn, potrafiący zachwycić się również nowoczesnym designem, w szczególności włoskim. Lubi przede wszystkim wyprawy w małym, kilkuosobowym gronie oraz samotne ucieczki od cywilizacji, hałasu i zgiełku. Dlatego też chętnie odkrywa wschodnie tereny Polski. W podróży nie rozstaje się z aparatem, bo fotografia to jego drugie hobby.

2 KOMENTARZE

  1. Elekryczny Ural -przecież to zaprzeczenie idei tego motocykla. Śmieszny zasięg 160km (a w terenie pewnie duuużo mniej) już dyskwalifikuje ten motocykl.Po co brną w tą uliczkę? Jaki świr to kupi?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

KTM złamany! Torowy RC 8C dostanie drogową homologację?

Filozofia KTM jest wyjątkową, ale do niej zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Austriacy jednak chyba powoli zaczynają ją jednak nieco zmieniać, gdyż na jednej z...

Jak działa nowy odcinkowy pomiar prędkości na S8? Zatrważająca dzienna liczba mandatów

Od tygodnia działa nowy odcinkowy pomiar prędkości na drodze S8. GITD podała właśnie informację, jak dużo mandatów udało się wystawić tylko podczas pierwszej doby...

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.8: lepki upał, serwis Obeliska, śródziemnomorska plaża]

Historia, na którą się właśnie natknęliście, traktuje o charakterach ludzi, trudach letniej, trwającej miesiąc podróży po pięknej, zaskakującej i nieprzewidywalnej Turcji. Przed wami ósma...

Limitowana wersja Aprilii RS 660 w przepięknym malowaniu [VIDEO]

Włoski producent motocykli prezentując limitowaną wersję modelu RS 660 uczcił zwycięstwo w TwinsCup, czyli amerykańskiej serii mistrzostw, która organizowana jest przez MotoAmerica. Aprilia tym...

Od 1 grudnia także motocykliści zapłacą za autostradę za pomocą aplikacji e-TOLL – czeka nas spore utrudnienie

1 grudnia w życie wejdą kolejne zmiany, które dotyczyć będą opłat za autostrady zarządzane przez GDDKiA. Efektem nowego systemu będzie znacznie zmniejszenie korków, a...