_SLIDERPod pokrowcem. O zimie, która zaczyna się w głowie

Pod pokrowcem. O zimie, która zaczyna się w głowie [Słowo na niedzielę, felieton]

-

Pierwszy listopada. Tak, to tego dnia jak co roku ma miejsce najdłuższy wybieg w kraju. Futra wyciągnięte z naftaliny, szpilki w żwirze i marynarki „na wesela i pogrzeby”. Jury w szpalerze, każdy przy swojej rodzinnej kwaterze, szeptem ocenia płaszcze i znicze. A skoro Dziady, o przepraszam Wszystkich Świętych pewnie już zaliczone, a rosół zjedzony, to może czas na nowy tekst na Motovoyagerze, o zupełnie innym czuwaniu: w garażu, pod pokrowcem. 

Za oknem jest przynajmniej mocno szaro, buro i ponuro. W garażu nadal pachnie olejem, ale też coraz wyraźniej zimnym betonem. Motocykl stoi pod pokrowcem. Wszystko czyste i gotowe na następny sezon. Właściciel stoi obok z kubkiem kawy, która zdążyła wystygnąć nie tylko ze względu na panującą temperaturę, ale też na czas, jaki spędził, stojąc. Przyszedł tylko „sprawdzić”. Sprawdza tak trzeci raz w tym tygodniu. Nikt go nie podłączył do prostownika.


Zrzut ekranu 2026 01 29 181545Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!

Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind


Wielu motocyklistów zna ten stan, choć rzadko nazywa go po imieniu. Jedni z nas mówią „tęsknota za sezonem”, inni „zimowa deprecha”. W głowach pojawiają się liczniki dni odliczające czas do pierwszego wyjazdu. Ktoś wrzuca zdjęcie z Hiszpanii, gdzie właśnie jeździ w krótkim rękawie, i pod spodem sto osób pisze, że go nienawidzi. Śmiejemy się z tego, bo to wygodniejsze niż przyznanie, że coś w nas na kilka miesięcy przygasa. Tymczasem psychologia ma na to całkiem precyzyjny aparat pojęciowy — i nie jest to aparat żartobliwy.

Człowiek, który przyjechał z Johannesburga

Historia zaczyna się od psychiatry, który sam był swoim pacjentem zero. Ale spokojnie, nie przytargał ze sobą niczego, co zamknęłoby cały świat na kilka lat bo miał ochotę zjeść „zupę z nietoperza”. Norman Rosenthal urodził się i wykształcił w RPA, a w 1976 roku wyjechał do Stanów na rezydenturę. Pierwsze nowojorskie zimy znosił fatalnie — spadek energii, nadmierna senność, poczucie, że życie toczy się za szybą. Wiosną wszystko wracało do normy. Kiedy trafił do amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego, zaczął szukać ludzi z podobnym wzorcem. Spodziewał się garstki przypadków. Odpowiedziały tysiące.

Osiem lat później Rosenthal i współpracownicy opisali na łamach „Archives of General Psychiatry” zespół, który nazwali sezonowym zaburzeniem afektywnym — Seasonal Affective Disorder, w skrócie SAD. W tej samej pracy przedstawili wstępne wyniki terapii światłem, która na długie lata stała się standardem leczenia.

harley davidson

Dziś SAD nie jest traktowany jako odrębna jednostka, tylko jako specyfikator „z wzorcem sezonowym” przy nawracającej depresji. Żeby go postawić, wzorzec musi powtarzać się przez co najmniej dwa kolejne lata — epizod jesienią lub zimą, pełna remisja wiosną, bez epizodów poza sezonem. To ważne zastrzeżenie, bo oddziela zaburzenie kliniczne od tego, co angielszczyzna nazywa „winter blues”: łagodniejszego, znacznie częstszego obniżenia nastroju, które dotyka wielu z nas, ale nie spełnia kryteriów depresji.

I teraz coś na co powinniśmy zwrócić uwagę – częstotliwość diagnozowania SAD rośnie wraz z szerokością geograficzną. W badaniach amerykańskich waha się od około półtora procenta na Florydzie do blisko dziesięciu na Alasce. Kraków leży na 50 równoleżniku, a Gdańsk na 54 warto sprawdzić jakie miejsca na świecie leżą na tej szerokości geograficznej żeby trochę sobie uzmysłowić z czym każdego roku możemy mieć do czynienia. 

Podwójny nokaut

Tu zaczyna się ta część, którą chciałbym nazwać specyfiką motocyklową —
z zastrzeżeniem, że to moja interpretacja, nie wynik konkretnego badania. Peter Lewinsohn, jeden z ojców behawioralnego podejścia do depresji, opisywał ją jako stan, w którym spada dopływ wzmocnień (pozytywnych) — doświadczeń, które dają człowiekowi poczucie przyjemności, sprawczości i sensu. Mniej wzmocnień oznacza mniej aktywności, mniej aktywności oznacza jeszcze mniej wzmocnień. Spirala nakręca się sama.

Dla większości ludzi zima ogranicza światło. Dla motocyklisty odbiera jednocześnie światło i najbardziej skoncentrowane źródło pozytywnych wzmocnień, jakie (prawdopodobnie) ma w życiu. Motocykl to nie jest zwykłe hobby, które można przenieść do salonu. To w jednym pakiecie ruch, przestrzeń, kontakt z ludźmi, poczucie kompetencji i stan pełnego zaangażowania, w którym głowa wreszcie przestaje mielić wyzwania dnia codziennego. Zabierz to wszystko naraz, dołóż do tego ciemność o szesnastej, i masz układ, w którym nawet zdrowy, stabilny człowiek ma prawo poczuć się jak rozładowany akumulator.

A teraz najciekawsze: przez sześć miesięcy w roku mamy w środowisku dziesiątki tysięcy ludzi, którzy poddają się dokładnie takiej deprywacji — i kulturowo jedyną dopuszczalną reakcją jest żart o odliczaniu dni.

Planowanie zima

Lampa, której nikt nie włącza

Klasycznym lekarstwem na SAD jest fototerapia: codzienna, poranna ekspozycja na jasne, sztuczne światło z lampy terapeutycznej, zwykle przez około pół godziny. Działa — to jest dobrze udokumentowane. Ma jednak jedną wadę, którą zna każdy, kto kiedykolwiek kupił rower stacjonarny. Krótko mówiąc: terapia światłem działa, dopóki się ją stosuje. I pamiętajcie: nie czekamy, aż przyjdzie ochota, tylko robimy, żeby ochota miała skąd przyjść. Naturalną alternatywą jest oczywiście światło słoneczne. Mimo zachmurzenia i tak robi robotę. Trzeba tylko pamiętać, żeby eksponować dzioba na dwór a nie zakopywać się w gawrze z widłami w rękach. 

Zima nie jest przerwą w sezonie

I tu muszę oddać sprawiedliwość środowisku, bo motocykliści — nie wiedząc o tym — od dawna uprawiają tę terapię na własną rękę.

Facet, który w styczniu rozbiera gaźniki na stole w kuchni, nie zajmuje się „przeczekiwaniem”. Ten, kto w lutym rozkłada atlas i planuje trasę na lato, nie ucieka od zimy, tylko ją zagospodarowuje. Zimowe spotkania klubowe, prelekcje podróżnicze, warsztaty, nawet zakupy sprzętu odkładane celowo na przedsezonowe wyprzedaże — to wszystko są, w języku psychologii, zaplanowane (alternatywne) źródła wzmocnień. Zachowania, które podtrzymują tożsamość motocyklisty wtedy, kiedy motocykl stoi.

zima na motocyklu

Problem pojawia się wtedy, gdy jedynym zimowym rytuałem jest przewijanie cudzych zdjęć z Andaluzji. Bo to nie jest aktywacja, tylko jej odwrotność — bierne przyglądanie się temu, czego nie mamy, w dodatku z wbudowanym porównaniem społecznym. Po godzinie takiej „motocyklowej rozrywki” człowiek czuje się gorzej niż przed nią.

Trzeba też powiedzieć uczciwie: zimowa chandra motocyklisty to w ogromnej większości przypadków nie jest depresja i nie należy jej tak nazywać. Ale jeśli co roku, od listopada do marca, przestajesz spotykać się z ludźmi, śpisz po dziesięć godzin i nadal jesteś zmęczony, a rzeczy, które wcześniej cieszyły, przestają cokolwiek znaczyć — to nie jest tęsknota za sezonem. To jest powód, żeby porozmawiać ze specjalistą – bo zawsze należy wykluczyć gorsze scenariusze. A ja z uporem maniaka nawet za cenę komentarzy czytelników niegórnolotnych poznawczo będę was do tego namawiał – ZAWSZE. Pamiętajcie też, że wzorzec sezonowy ma tę jedną zaletę, że jest przewidywalny. A to, co przewidywalne, można zaplanować z wyprzedzeniem.

Rosenthal opowiadał po latach, że każdy zimowy poranek zaczyna od odsłonięcia zasłon i chwili w pierwszym świetle dnia. Nie ma w tym nic heroicznego. To po prostu rytuał — taki sam jak ten, który każdy z nas odprawia wiosną, odpinając prostownik i przekręcając kluczyk. Tylko że ten wiosenny rytuał wymyśliliśmy dla motocykla. Motocykl przezimuje sam. Ty — niekoniecznie.

Motocykl nie potrzebował naprawy. Ja potrzebowałem garażu… [Słowo na niedzielę, felieton]

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ