pt, 14 Maj 2021

Pit Bike, czyli czy z dziecięcego rowerka z silnikiem można zrobić motocykl dla prawdziwego chłopa? [FELIETON]

-

Ze sporym dystansem przyglądałem się nowej modzie, która z impetem spadła na środowisko motocyklowe. Era Pit Bike rozgościła się na rodzimym rynku wręcz w ekspresowym tempie, sprawiając wrażenie, że jej sukces będzie tak samo spektakularny, jak tandetnych fidget spinerów. Ale, że co? Ja nie spróbuję?

Sam nie wiem czy da się określić jak dużo filmów i artykułów odnośnie tych małych motorków obejrzałem i przeczytałem. Wszyscy zachwalali te niewielkie sprzęty na dwóch kołach do tego stopnia, że zacząłem wierzyć w ich fenomen. No bo jak mieć wątpliwości, skoro trenują na nich topowi zawodnicy serii wyścigowych, którzy na te kosiarki przesiedli się z motocykli dysponującymi mocą grubo ponad 200 KM. Brałem jednak pod uwagę, że praktycznie większość z nich gabarytami przypomina Azjatkę – 160 cm wzrostu i nieco ponad 50kg to warunki fizyczne, które nijak mają się do statycznego Polaka. Widząc ich wyczyny na pitkach pomyślałem sobie, że będę wyglądał jak słoń na monocyklu, chociaż wcale nie jestem bardzo nadprogramowy. Nadarzyła się ciekawa okazja – wziąłem udział w testach do jednego z polskich teamów wyścigowych, a selekcja odbywała się właśnie na Pit Bike. Pierwszy raz i to od razu na głęboką wodę.

Pierwszy trening na Pit Bike

Komunijny motorek dla profesjonalistów?

Gdy tylko po raz pierwszy usiadłem na pitku, zauważyłem pojawiający się uśmiech na twarzy mojego taty. Fakt, było dziwnie. A nawet bardzo. Skręcać przy wyjeździcie z boksu bez rozłożonych nóg nie mogłem, bo haczyły bo kierownica była blokowana przez kolana. Zmiana pozycji była trudna i czasochłonna. Dodatkowo pełne skupienie i wyczucie motocykla było praktycznie niemożliwe za sprawą szybkich zmian i dosiadania co kilka minut innego modelu. Byłem mocno zmieszany i w sumie to nie jarałem się, a mam to w naturze. Podszedłem do tego ze spokojem. Trochę brakowało mi mocy, kierownica była bardzo nisko, nogi mocno podkurczone, a ja miałem wrażenie, że jestem po prostu na niego za wielki. Postanowiłem porozglądać się za używaną 300-tką, którą mógłbym przerobić na tor. Analizując wszystko dokładnie w jednym z zeszytów, doszedłem do wniosku, że tory oddalone są na tyle daleko od mojego miejsca zamieszkania, a mój agresywny styl jazdy na tyle niebezpieczny, że wyjazdy i gleby doprowadzą mnie do bankructwa. Po niemieckiej stronie, raptem 20 km od mojej miejscowości znajduje się tor kartingowy. Muszę go wykorzystać – pomyślałem sobie wyrywając kartkę i kończąc tym samym marzenia o niewielkiej torówce.

Pierwszy trening na Pit Bike

Hollywoodzki comeback

Nowa kartka zeszytu napawała mnie optymizmem. Znikome koszty eksploatacji, bliskość toru, a na dodatek opłata za dzień jeżdżenia w wysokości obiadu w knajpie i brak uszkodzeń po kontakcie z asfaltem sprawiła, że zacząłem rozglądać się za pitkiem. Przeanalizowałem jeszcze wymiary poszczególnych modeli i doszedłem do wniosku, że YCF 150 powinien spełnić wszystkie moje wymagania. Daleko nie musiałem szukać, bo trafił się fajny egzemplarz Adriana Zielińskiego – mechanika Michała Budziaszka i Wójcik Racing Team. Jest mój. Szybki serwis i pierwszy wypad na niemiecki tor.

Trening na Gorlitz Ring

To jest to

Prywatny boks z prądem i wodą, inni zawodnicy śmigający na pitkach, a przede wszystkim znikoma opłata to było to, czego potrzebowałem. Mogłem praktycznie za śmieszne pieniądze upalać motorek cały dzień na torze, mierzyć czasy, ścigać się z innymi, a w między czasie zjeść kiełbaskę z grilla. Zajarałem się w tamtym momencie, a wszystko za sprawą tego, że zrozumiałem zasadę działania Pit Bike. Wszystko wynika z tego, że do tego małego brzdąca trzeba podejść przede wszystkim z cierpliwością i zrozumieniem. Tego brakowało mi na naszym pierwszym spotkaniu. Zmiana pozycji, regulacja klamek, setów i kierownicy sprawiła, że zaczęło mi się jeździć wygodniej, a zarazem szybciej. Kostka pomiarowa dodała całej zabawie jeszcze więcej rywalizacji, a i w końcu na tym małym motocyklu poznałem prawdziwą fizykę jazdy po torze.

Trening na torze WallraV Race Center Stary Kisielin

Co ten Victorsky bredzi?

A no taka jest prawda. Gleba nie kosztuje nic, oprócz urażonej dumy, dlatego pozwalałem sobie na wiele. Szukałem granic przyczepności, starałem się rozumieć uślizgi i szukać rozwiązania ich problemu. Może na wyjściu za dużo gazu? Przegrzana opona? Zła linia przejazdu? Pytaniom nie było końca, ale każda kolejna sesja sprawiała, że rozumiałem więcej. Bawiłem się jeżdżeniem, ale również uczyłem się błędów na każdym kontakcie z asfaltem. Dodatkowo każdy trening starałem sobie rozplanować, aby nie robić bezsensownych okrążeń. A to skupiałem się na pierwszej części toru, a to na końcowej albo próbowałem pokonać 10 kółek w niemalże identycznym tempie. Ten mały motorek pozwolił mi nie tylko na spróbowanie różnych ustawień, ale również na szukanie limitów moich, a także Pit Bike.

Biorę żółtodzioba

Na jeden ze swoich treningów postanowiłem zabrać naszego fotografa – Łukasza. Przejeździł już kilka sezonów na sportowych motocyklach, ale na torze nigdy nie był. To kawał chłopa, który początkowo również zraził się na widok gabarytów motorka, którym miał tego dnia ćwiczyć. Nie było łatwo – były gleby, był pot i zwątpienie. Ale z każdą kolejną sesją i małymi uwagami, miło było patrzeć na efekty, które widoczne były gołym okiem. W tej zabawie kompletnie nie chodziło o czas, zejście na kolano czy rekordy. Łukasz miał poczuć się pewnie w zakręcie, a tym samym zrozumieć na co pozwalają opony i jak powinien się zachować w jego szycie. Najlepszą nagrodą były słowa, które rzucił w moim kierunku po jednej z przejażdżek na cywilnych motocyklach – Chłopie, po tym pitku to jest zupełnie inna jazda. Pewnie czuje się w zakręcie, wiem czego mogę się spodziewać i jak reagować. Powinienem wybrać się na taki trening już dawno. No i co dalej? On też się zakochał i poszukuje właśnie swojego Pit Bike.

Łukasz podczas pierwszego wjazdu na tor na Pit Bike

Mam 42 lata, ważę 99kg i mam 184 cm wzrostu, więc nie należę do najniższych i sceptycznie podchodziłem do tego pitka. Byłem przekonany, że to sprzęt dla raczej niższych osób lub młodzieży do lat 16 i pod takim klockiem jak ja, sprzęt sobie nie poradzi, a o zabawie nie będzie mowy. Tak było do czasu, kiedy mój przyjaciel nie zaproponował mi wycieczki na tor, gdzie mieliśmy sobie nim testowo polatać. Pomyślałem sobie, że nie mam nic do stracenia, a zawsze to jakieś nowa przygoda. Po pierwszym okrążeniu na GorlitzRing moje przekonania do tego sprzętu diametralnie się zmieniły. W życiu się lepiej nie bawiłem! Moc tej kruszyny okazała się tak wielka, że ciężko jest ruszyć z jedynki żeby nie poderwało przedniego koła. Przyspieszenie po wyjściu z zakrętu wyciska na twarzy szeroki uśmiech nawet pod moim ciężarem… Przez myśl mi nie przeszło, że mógłby być silniejszy czy szybszy, a przyznam, że na co dzień latam litrem i lubię czuć moc. Hamulce przez wszystkie okrążenia spisywały się bardzo dobrze – nie przegrzewały się i dawały żadnych powodów żeby w nie wątpić. Małe koła zapewniają bardzo dobrą przyczepność, zaufałem im na tyle, że nauczyłem się schodzić na kolano. Tak! Pierwszy raz w życiu sięgnąłem po moje motocyklowe marzenie! Właśnie na tym sprzęcie! YCF150 wrył mi się w pamięć bardzo głęboko i właśnie dlatego uważam ten sprzęt jako “must have” każdego, który chce rozpocząć przygodę na torze, nauczyć się sportowej jazdy na motocyklu i wyszkolić odruchy, które na drodze mogą uratować nam życie. Nie ścigacz czy inny sprzęt za miliony, to właśnie ten maluch wprowadzi cię w świat sportu motorowego i przez długi czas będzie służył, dając wspaniałą frajdę z wyścigów, nie rujnując przy tym budżetu domowego. Jedyne co może razić w oczy to fakt jak się na nim wygląda, może faktycznie wydawać się mały lub “dla dzieci”, ale uwierzcie mi, to tylko złudzenie! I jeśli chodzi o mnie i moje odczucia to już mam konto typu zaskórniak, w którym zbiera się moneta właśnie na ten sprzęt! Nie interesuje mnie w ogóle co myślą inni, ważne jest to, co ja czuję i jaką frajdę mi sprawia jazda na tym motocyklu, ucząc się przy tym prawidłowego zachowania w podbramkowych sytuacjach.  Po prostu nie mogę się doczekać kiedy stanie w moim garażu! – komentuje Łukasz.

Co dalej?

Odnalazłem się na pitku. Dlatego trenuję tak często jak mogę na pobliskim torze, a w miarę możliwości odwiedzam WallraV Race Center. Niedługo wraz z moim YCF 150 pojawię się na Torze w Łodzi, a to wszystko po to, żeby w tym sezonie ziściły się moje marzenia o starcie w PitBike Challange oraz chociaż dwóch rundach Pucharu Polski. Nie bójcie się! Ten mały sprzęt pozytywnie was zaskoczy, a przy okazji dobrej zabawy, nauczy was wielu pozytywnych nawyków. On wcale nie jest mały. Jego gabaryty są dopasowane dla dorosłych facetów, którzy chcą się dobrze bawić w bezpiecznych warunkach. Ja przepadłem na maksa… Uwaga, to wysoko uzależnia!

Wiktor Seredyński
Wiktor Seredyński
Od najmłodszych lat jest miłośnikiem dwóch kółek, a co lepsze, początkowo zamiast za dziewczynami, oglądał się za przejeżdżającymi motocyklami. Ta choroba została mu po dziś dzień i nie ma ochoty się z niej leczyć. Fan garażowych posiedzeń i dłubania przy motocyklach przy akompaniamencie Dire Straits. Po godzinach amatorsko toruje i często podróżuje motocyklem, szczególnie upodobał sobie wyjazdy pod namiot. Aktualnie na trzecim roku studiów dziennikarstwa w Katowicach. Zapalony fan MotoGP i Marqueza. Plany na przyszłość wiąże z motocyklami – i prywatnie, i w pracy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Czym jest scrambler? Co to za motocykl? Czym się charakteryzuje [Benelli, Ducati, Triumph]

Dawno, dawno temu, kiedy na rynku motocyklowym nie było jeszcze takich podziałów, a motocykl miał być przede wszystkim uniwersalnym pojazdem, służącym do przemieszczania się...

Jak sprawdzić punkty karne? Zrób to bez wychodzenia z domu [PORADNIK]

Jeżeli często zdarza wam się na drogach spotkanie z policjantami, które niekoniecznie jest rutynową kontrolą, to warto trzymać rękę na pulsie, tzn. wiedzieć ile...

Wyraźny wzrost sprzedaży motocykli w Polsce w kwietniu 2021 roku

Niezmiernie cieszyć może fakt, że Polacy coraz chętniej kupują swoje dwa kółka, a jeszcze bardziej, że znacznie rośnie liczba zarejestrowanych nowych motocykli. Wobec tego...

Indian ROADSHOW w Bieszczadach już od 3 do 6 czerwca 2021 – wpadnij przetestować najnowsze modele motocykli w BPM

Indian ROADHSHOW to najgrubsza impreza najstarszej amerykańskiej marki motocykli, która w tym roku odbędzie się na początku czerwca w przepięknych okolicznościach. Jeżeli chcecie przetestować...

Elektromobilność w Europie – jak daleko w zestawieniu jest Polska?

Temat elektromobilności nie daje za wygraną. Co rusz pojawiają się nowe informacje, badania i ankiety, które mają za zadanie nie tylko znaleźć i zachęcić...