Zbliża się moja ulubiona pora roku, czyli wczesny etap sezonu, kiedy wiem, że przede mną jeszcze długie miesiące jeżdżenia i wakacyjne podróże. Wiem też, że za chwilę wpadnę w szał jazd testowych – nowościami i sprawdzonymi maszynami, które ponownie trafią w moje ręce. Na jakie modele czekam szczególnie? Sprawdźcie.
Na drodze redaktora motocyklowego stają czasem takie maszyny testowe, które po prostu trzeba „obrobić” i o nich zapomnieć. Są też takie, na które się niecierpliwie czeka. Z biegiem lat teoretycznie powinienem być coraz bardziej wybredny i zasadzać się tylko na najlepsze kąski – maszyny mocne, drogie i bogato wyposażone. Tymczasem dzieje się zupełnie odwrotnie. Z dużą przyjemnością wsiadam na motocykle mniejsze i skromniejsze, również klasy 125 cm3. Chciałbym też napisać, że dużo tańsze, ale epoka tanich motocykli już się niestety skończyła…
Kymco Xciting VS 400 – piąta generacja doskonałego maxiskutera już w salonach!
W tym sezonie wróciłem do redakcji Motovoyagera i złotymi ustami naczelnego zostało mi zapowiedziane, że nie wygrzebię się z testówek. W to mi graj! Konsekwentnie lansuję tezę, że w roku 2023 nie ma już na rynku motocykli złych. Są tylko źle wycenione i niedopasowane do potrzeb konkretnego motocyklisty. Natomiast jeśli chodzi o jakość, nikt już nie może sobie pozwolić na totalny pasztet z mięsa oddzielonego mechanicznie, jak to czasem miało miejsce jeszcze kilka lat temu. Oto modele, na które najmniej cierpliwie czekam w rozpoczynającym się sezonie testowania.
Yamaha XSR125 – miodna i modna
Stodwudziestkipiątki to motocykle, do których teoretycznie nie powinienem mieć dostępu. Ważymy zazwyczaj tyle samo i rujnuję na zdjęciach wysiłki stylistów. O ile kiedyś wyglądałem na nich jak człowiek na psie, to teraz wyglądam jak hipopotam na człowieku. Ale wciąż bardzo lubię tę klasę i doceniam, ile zrobiła dla ponownej popularyzacji motocykli w Polsce.
![Pięć nie tylko nowych motocykli, którymi chętnie przejadę się w sezonie 2023 [125, scrambler, adventure, naked]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2023/03/Yamaha-XSR125-1.jpg)
Yamahę XSR125 miałem przyjemność oglądać na żywo i moim zdaniem to obecnie chyba najładniejsze 125 na rynku. Trochę naked, trochę scrambler, trochę klasyk, a przy tym z nogami (kołami?) mocno w XXI wieku. Świetne proporcje i fajne opcje kolorystyczne na sezon 2023. Do tego 15-konny silnik i sprawdzona mechanika Yamahy. Aż trochę żałuję, że nie jestem drobną kobietą z niedrobną zdolnością kredytową. XSR-ką 125 bardzo chętnie się przejadę, mimo wyraźnego wizualnego niedopasowania. Musi być bardzo miodna w mieście!
Moto Morini Seiemmezzo SCR – scrambler po nowemu
W zasadzie jako zdeklarowany turysta powinienem gorączkowo wyczekiwać modelu X-Cape 650. I naprawdę, wyczekuję. Ale to Seiemmezzo w wersji scrambler przykuł moją uwagę najmocniej. Uwielbiam ten segment motocykli, bo łączy to, co lubię w jednośladach najbardziej – klasyczny sznyt i możliwość zjazdu z asfaltu. Oczywiście w tym przypadku offroad będzie oznaczał twarde szutrowe ścieżki, a nie orgietki w błocie.
![Pięć nie tylko nowych motocykli, którymi chętnie przejadę się w sezonie 2023 [125, scrambler, adventure, naked]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2023/02/Moto-Morini-SCR-Action-Resizer-855Q95S.jpg)
61-konne Moto Morini Seiemmezzo SCR nie będzie bardzo tanie, trzeba będzie na nie wyłożyć ponad 39 tysięcy zł. Natomiast już teraz mogę powiedzieć, że pod względem stylizacji i „tego czegoś” nie ma tutaj skuchy. Jestem bardzo ciekawy pracy zawieszenia. Czy będzie jednak typowo szosowe? Czy na „tarkach” i twardych dołkach nie wyrwie kierownicy z rąk? Tego dowiem się w czasie testów, które czekają dosłownie za rogiem.
Kove 450 Rally – wielka nadzieja offroadowców
Dlaczego zasadzam się na motocykl, którego nie ma na polskim rynku? Ponieważ nie ma go… jeszcze. Może będzie, kto wie? Moto Morini też do niedawna nie było, a jest. Trochę w tym samospełniającej się przepowiedni, trochę przeczuć, a trochę znaków na niebie i ziemi. Bo jak rozumieć piasek nagle wysypujący się ze starego plecaka, niespodziewaną konieczność wykonania testu na „Koved” (na szczęście wyszedł negatywny), a na koniec wyraźną, uśmiechniętą twarz Chińczyka w przekrojonym jabłku? Zaprawdę powiadam wam, wierzę, że jeszcze w tym sezonie motocykle Kove zrobią trochę dymu na polskim podwórku.
![Pięć nie tylko nowych motocykli, którymi chętnie przejadę się w sezonie 2023 [125, scrambler, adventure, naked]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2022/12/Kove-450-Rally-motocykl-enduro-wyczynowy-rajdowy-2.jpg)
A jeśli Kove, to oczywiście 450 Rally. Niewielki ni to adventure, ni to rajdówka, a w wyczynowej wersji typowa rajdówka. W końcu ekipa fabryczna na tych motocyklach ukończyła tegoroczny Rajd Dakar! Na ten segment (do którego wchodzi również marka Fantic) ostrzy sobie zęby wielu motocyklistów, w tym oczywiście ci między Odrą a Bugiem. Ja również. Lekka 450-tka z fajnym zawiasem może znacznie uprzyjemnić weekendowe latanie po krzakach i udział w amatorskich rajdach. Niecierpliwie czekam na cenę, dostępność i oczywiście możliwość przejechania się w bardzo niewygodnych warunkach.
Suzuki V-Strom 800DE – nowy król turystyki?
Nie mam co do tego motocykla bardzo poważnych oczekiwań. Wizualnie nie moja bajka, za to na pewno jest to kolejny bardzo solidny i bezproblemowy turystyk w ofercie Suzuki. Jestem natomiast bardzo ciekawy, czym udowodni on swoją wyższość nad V-Stromem 650, który póki co pozostaje dla mnie wzorem turystyka adventure średniej klasy. Co więcej, pozostaje w katalogu Suzuki i z tego co wiem, wciąż sprzedaje się świetnie.
![Pięć nie tylko nowych motocykli, którymi chętnie przejadę się w sezonie 2023 [125, scrambler, adventure, naked]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2023/02/Suzuki-V-Strom-800-DE-nowosc-2023-test-dane-techniczne-waga-moc-7.jpg)
Czy warto będzie dołożyć 10 tysięcy złotych za 13 KM więcej (ale też 15 kg na plus), nowy rzędowy silnik, aktualną elektronikę, przednie koło 21” i fajniejszy zawias? Na te pytania na pewno znajdę odpowiedź w czasie długiego wyjazdu V-Stromem 800DE, który planuję latem. Kto wie, może wrócę zakochany i… zadłużony?
Triumph Bonneville T120 – klasyk nad klasykami
Na koniec Triumph, który ani nie jest rynkową nowością, ani nie jest nowością dla mnie. To po prostu motocykl, który uważam za obecnie najdoskonalszy na rynku i od lat nic się w tej sprawie nie zmienia. Ponadczasowy styl, któremu nie grożą żadne nowe mody. Bardzo udane połączenie totalnej klasyki z ukrytymi w niej nowoczesnymi rozwiązaniami. Wspaniały, 80-konny, dwucylindrowy silnik, z pięknym brzmieniem, kapitalnym dołem i strzałem z endorfin po każdym odkręceniu gazu. Dopracowane detale. Symbol tego, że nic już nie musisz, a opinią innych możesz myć pachy. Bonneville T120, „Duży Boniek”… i wszystko jasne. Mam nadzieję, że nasze drogi ponownie się skrzyżują.
![Pięć nie tylko nowych motocykli, którymi chętnie przejadę się w sezonie 2023 [125, scrambler, adventure, naked]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2023/03/Triumph-Bonneville-T120-2023.jpg)
Minusiki? Są, pewnie. Od zawsze brzydkie naklejki na bocznych osłonach pod kanapą. Zerwałbym od razu. No i ta cena, która utrudnia wszelkie domowe negocjacje w sprawie ewentualnego zakupu. W tym sezonie od 59 800 zł.
