W ostatnie dwa dni przejechałem ponad 600 kilometrów polskimi autostradami. To, co się na nich dzieje, woła o pomstę do nieba. Z jednej strony mamy funkcjonariuszy, którzy chcą wyłapać jak największą liczbę kierowców i ukarać ich mandatami, z drugiej cwaniaczków, którzy za nic mają przepisy prawa. Podróż polską autostradą to walka o życie…
Od razu na początku napiszę, że jechałem samochodem, z żoną, wioząc sprzęt motocyklowy potrzebny mi na event, na który zostaliśmy zaproszeni do Poznania przez firmę Powerbike. Droga prosta, wydawałoby się przyjemna i bezstresowa. Duża, wygodna fura z niezbyt mocnym silnikiem, ale 150 KM i prawie 200 Nm dadzą radę utrzymać spokojnie 140 km/h – czyli maksymalną przepisową prędkość na autostradzie. Tak też zrobiłem. Prawy pas, 140 na tempomacie i wyprzedzanie wolniejszych pojazdów lewym, a potem powrót na prawy. Standard.
Niestety okazuje się, że maksymalną prędkością poruszania się po naszej autostradzie jest taka, jaką są w stanie uzyskać mocniejsze pojazdy. Zatem beemki, audiole, merce i inne mocniejsze wynalazki gnają lewym pasem świecąc światłami już z daleka, zbliżając się z horyzontu pod tylny zderzak w oka mgnieniu. To bardzo utrudnia bezpieczne planowanie manewru wyprzedzenia ciężarówki jadącej 90 km/h, przy moich 140 km/h, podczas gdy ktoś napiera z tyłu 180-200 km/h. Stres, bez sensu.
Gdy już jesteś na lewym pasie, jadąc za poprzedzającym cię pojazdem, stajesz się swoistą zawalidrogą dla każdego ww. zapierd@lacza. Nie pojazd dostawczy mozolnie wyprzedzający sznur ciężarówek 4 samochody przed tobą, tylko ty – ostatni w kolejce, ostatni w łańcuchu pokarmowym lewego pasa. Bo przecież zapierd@lacz to ciebie pogania światłami, dojeżdża na odległość wyciągniętej ręki do twojego zderzaka, robiąc ci ciśnienie. Oczywiście mógłbyś zjechać, na wolny prawy pas, bo przecież dopiero zbliżasz się do sznura ciężarówek, z którymi już dwa samochody przed tobą zaczynają się zrównywać, ale po co… Chyba tylko po to, by uznać wyższość typka w bmw za tobą. Dramat.
Kolejną rzeczą jest próba utrzymania, od niedawna przez prawo egzekwowanego, odstępu od poprzedzającego cię pojazdu. 50 m przy prędkości 100 km/h, 60 przy 120, a 70 przy 140. Proste w obliczeniu, trudniejsze w realizacji. Jadę za samochodem, znowu w sznurze pojazdów pchających się lewym pasem przed ciężarówki. Jadę zastanawiając się, czy odległość, którą trzymam od niego, jest przepisowa, czy też nie. Czy jest to 60 metrów, czy jednak 50? Moje dywagacje przerywa samochód wjeżdżający mi w klapę bagażnika, po czym zjeżdżający na prawy pas i wyprzedzający mnie nim, wpychając się w moje 50/60 metrów…
Co robię? Wkurzony, zdejmuję nogę z gazu, dopóki nie uzyskam satysfakcjonującej mnie odległości między piratem, a moim wozem. Tymczasem dojeżdża kolejne auto, parkując niemalże w moim tylnym zderzaku. Zaczyna świecić światłami…
I teraz jak mają się do tych cyrków funkcjonariusze prawa ze swoimi lidarami i dronami? Otóż zjeżdżając z autostrady w Poznaniu przejeżdżam przez wiadukt, na którym stoi policjant ze swoim dalmierzem i celuje w przejeżdżające pod nim autostradą pojazdy. Pewnie sprawdza prędkość, pomyślałem. U celu podróży spotkałem się ze swoimi znajomymi, którym opowiedziałem moją obserwację. Nie mówią poznaniacy, to nie prędkość – oni polują na tych, co jadą na zderzaku… Aha, pomyślałem, czyli… mimo moich zakusów utrzymania prawidłowego odstępu, jednak zasłużyłem na kilka mandatów, bo przecież nieraz dziś jechałem z prędkością 140 km/h 20 metrów i mniej przed poprzedzającym mnie autem, które w bezczelny sposób wcisnęło się przede mnie.
Cóż, według nowego prawa przecież zasłużyłem na mandat. Jak przyjedzie, pozostaje go pokornie zapłacić i liczyć, że pieniądze z niego pójdą na jakiś szczytny cel… Chyba jednak muszę kupić wideorejestrator do auta…

Wczoraj jechalem s 5 do Wroclawia a spowrotem starą piątką czyli DW 309 , wolę jazdę strą Piątką , spokojniej znacznie mniej aut i nikt mi nie siedzial na zderzaku , jak tylko mam opcje jechac wolniejszymi mniej zatloczonymi drogami …robię to , polecam kazdemu ktorego wku…ja polscy debile bo do kierowcow to im baaaaardzo daleko.
Michal masz w 100 proc. racje. Co na to gliniarze gdy okresla twoja odleglosc ktora jest za mala od pojazdu ktory wpierd@la sie przed ciebie? Ano nic bo to przepis po to aby wydym@c kierowcow a nie zapobiegac wypadkom, zreszta jak wiele przepisow w naszym kraju. A Frog nadal sobie ujezdza sportowe samochody i wypina du…pe na Policje.
Można sobie wymyślać różne bzdurne przepisy… Problemem jest brak nieuchronności kary i mandaty, których wysokość balansuje na granicy żenująco niskiej… Plus mentalność policji, dla której nadal funem jest polowanie na płotkę, która przekroczy w obszarze zabudowanym + 20 km/h i cykanie z suszareczka w miejscach gdzie da się łatwo upolować kierowcę i nabić statystyki… Drony, lidary, srary to niestety pokazowe zabawki w skali kraju, które albo leżą na magazynach, albo jest ich zbyt mało żeby do czegoś nadawaly lub nie ma ich kto obsługiwać. Jest też drugie dno… Na szczęście bardziej optymistyczne. Generalnie większość kierowców jeździ w miarę przepisowo (zwlaszcza autostradami) natomiast wyczyny kilku cwaniaczków bardziej zwracają uwagę co bywa kłujące w oczy.
Witam, Poruszony temat idealnie wpisuje się w to co spotkało nas wraz z mężem wczoraj na s5 trasa zjazd Stęszew-Poznań. Byłam kierowcą i wyprzedzalam 2 pojazdy przy jedzie z predkoscią ok 110 km. Oczywiście przy tym manewrze uważnie patrzę w lusterka żeby nikomu nie zatarasować drogi. Byłam w 100% pewna że za mną nie porusza się inny pojazd, więc wjechałam na lewy pas i zaczęłam wyprzedzać. Natychmiast w tylnym lusterku zauważyłam inny pojazd (jakąś po….na pi..a) która siedziala mi na zderzaku i cały czas trąbiła. Zjechałam na prawy bo idiotom należy ustępować…Następnie to bezmozgowie robiło po kolei to samo z innymi użytkownikami drogi. Byliśmy zdruzgotani, jednakże niestety nie posiadamy kamerki w aucie. Rzecz działa się ok godz. 14 00. Jeśli ktoś ma nagranie chętnie poświadcze. Pzdr.