czw., 21 październik 2021

Koniec autostradowej jazdy na zderzaku? W polskich warunkach to kpina!

-

W ostatnie dwa dni przejechałem ponad 600 kilometrów polskimi autostradami. To, co się na nich dzieje, woła o pomstę do nieba. Z jednej strony mamy funkcjonariuszy, którzy chcą wyłapać jak największą liczbę kierowców i ukarać ich mandatami, z drugiej cwaniaczków, którzy za nic mają przepisy prawa. Podróż polską autostradą to walka o życie…

Od razu na początku napiszę, że jechałem samochodem, z żoną, wioząc sprzęt motocyklowy potrzebny mi na event, na który zostaliśmy zaproszeni do Poznania przez firmę Powerbike. Droga prosta, wydawałoby się przyjemna i bezstresowa. Duża, wygodna fura z niezbyt mocnym silnikiem, ale 150 KM i prawie 200 Nm dadzą radę utrzymać spokojnie 140 km/h – czyli maksymalną przepisową prędkość na autostradzie. Tak też zrobiłem. Prawy pas, 140 na tempomacie i wyprzedzanie wolniejszych pojazdów lewym, a potem powrót na prawy. Standard.

Niestety okazuje się, że maksymalną prędkością poruszania się po naszej autostradzie jest taka, jaką są w stanie uzyskać mocniejsze pojazdy. Zatem beemki, audiole, merce i inne mocniejsze wynalazki gnają lewym pasem świecąc światłami już z daleka, zbliżając się z horyzontu pod tylny zderzak w oka mgnieniu. To bardzo utrudnia bezpieczne planowanie manewru wyprzedzenia ciężarówki jadącej 90 km/h, przy moich 140 km/h, podczas gdy ktoś napiera z tyłu 180-200 km/h. Stres, bez sensu.

Gdy już jesteś na lewym pasie, jadąc za poprzedzającym cię pojazdem, stajesz się swoistą zawalidrogą dla każdego ww. zapierd@lacza. Nie pojazd dostawczy mozolnie wyprzedzający sznur ciężarówek 4 samochody przed tobą, tylko ty – ostatni w kolejce, ostatni w łańcuchu pokarmowym lewego pasa. Bo przecież zapierd@lacz to ciebie pogania światłami, dojeżdża na odległość wyciągniętej ręki do twojego zderzaka, robiąc ci ciśnienie. Oczywiście mógłbyś zjechać, na wolny prawy pas, bo przecież dopiero zbliżasz się do sznura ciężarówek, z którymi już dwa samochody przed tobą zaczynają się zrównywać, ale po co… Chyba tylko po to, by uznać wyższość typka w bmw za tobą. Dramat.

Kolejną rzeczą jest próba utrzymania, od niedawna przez prawo egzekwowanego, odstępu od poprzedzającego cię pojazdu. 50 m przy prędkości 100 km/h, 60 przy 120, a 70 przy 140. Proste w obliczeniu, trudniejsze w realizacji. Jadę za samochodem, znowu w sznurze pojazdów pchających się lewym pasem przed ciężarówki. Jadę zastanawiając się, czy odległość, którą trzymam od niego, jest przepisowa, czy też nie. Czy jest to 60 metrów, czy jednak 50? Moje dywagacje przerywa samochód wjeżdżający mi w klapę bagażnika, po czym zjeżdżający na prawy pas i wyprzedzający mnie nim, wpychając się w moje 50/60 metrów…

Co robię? Wkurzony, zdejmuję nogę z gazu, dopóki nie uzyskam satysfakcjonującej mnie odległości między piratem, a moim wozem. Tymczasem dojeżdża kolejne auto, parkując niemalże w moim tylnym zderzaku. Zaczyna świecić światłami…

Nowy taryfikator punktów karnych ma wejść w życie 1 grudnia – na kierowców czekają drastyczne zmiany! Teraz będzie łatwiej stracić prawo jazdy

I teraz jak mają się do tych cyrków funkcjonariusze prawa ze swoimi lidarami i dronami? Otóż zjeżdżając z autostrady w Poznaniu przejeżdżam przez wiadukt, na którym stoi policjant ze swoim dalmierzem i celuje w przejeżdżające pod nim autostradą pojazdy. Pewnie sprawdza prędkość, pomyślałem. U celu podróży spotkałem się ze swoimi znajomymi, którym opowiedziałem moją obserwację. Nie mówią poznaniacy, to nie prędkość – oni polują na tych, co jadą na zderzaku… Aha, pomyślałem, czyli… mimo moich zakusów utrzymania prawidłowego odstępu, jednak zasłużyłem na kilka mandatów, bo przecież nieraz dziś jechałem z prędkością 140 km/h 20 metrów i mniej przed poprzedzającym mnie autem, które w bezczelny sposób wcisnęło się przede mnie.

Cóż, według nowego prawa przecież zasłużyłem na mandat. Jak przyjedzie, pozostaje go pokornie zapłacić i liczyć, że pieniądze z niego pójdą na jakiś szczytny cel… Chyba jednak muszę kupić wideorejestrator do auta…

Michał Brzozowski
Motocyklista od 20 lat, z potężnym stażem przejechanych kilometrów, dużą liczbą przetestowanych maszyn i wielką miłością do jednośladów. Przede wszystkim kocha trzy motocyklowe segmenty: hipermocne nakedy, wygodne, duże turystyczne enduro oraz lekkie i zwinne jednocylindrowe supermoto, ale nie stroni od jazdy wszystkim co ma dwa koła. Przetestuje każdy sprzęt, a większość z testowanych motocykli chociaż spróbuje postawić na koło. Absolwent filologii polskiej na UW. Prywatnie pasjonat sportu, a w szczególności rowerów.


3 KOMENTARZE

  1. Wczoraj jechalem s 5 do Wroclawia a spowrotem starą piątką czyli DW 309 , wolę jazdę strą Piątką , spokojniej znacznie mniej aut i nikt mi nie siedzial na zderzaku , jak tylko mam opcje jechac wolniejszymi mniej zatloczonymi drogami …robię to , polecam kazdemu ktorego wku…ja polscy debile bo do kierowcow to im baaaaardzo daleko.

  2. Michal masz w 100 proc. racje. Co na to gliniarze gdy okresla twoja odleglosc ktora jest za mala od pojazdu ktory wpierd@la sie przed ciebie? Ano nic bo to przepis po to aby wydym@c kierowcow a nie zapobiegac wypadkom, zreszta jak wiele przepisow w naszym kraju. A Frog nadal sobie ujezdza sportowe samochody i wypina du…pe na Policje.

  3. Można sobie wymyślać różne bzdurne przepisy… Problemem jest brak nieuchronności kary i mandaty, których wysokość balansuje na granicy żenująco niskiej… Plus mentalność policji, dla której nadal funem jest polowanie na płotkę, która przekroczy w obszarze zabudowanym + 20 km/h i cykanie z suszareczka w miejscach gdzie da się łatwo upolować kierowcę i nabić statystyki… Drony, lidary, srary to niestety pokazowe zabawki w skali kraju, które albo leżą na magazynach, albo jest ich zbyt mało żeby do czegoś nadawaly lub nie ma ich kto obsługiwać. Jest też drugie dno… Na szczęście bardziej optymistyczne. Generalnie większość kierowców jeździ w miarę przepisowo (zwlaszcza autostradami) natomiast wyczyny kilku cwaniaczków bardziej zwracają uwagę co bywa kłujące w oczy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Ekstremalna wyprawa na biegun południowy na Royal Enfield Himalayan

Royal Enfield chce udowodnić, że w przypadku ekstremalnej turystyki motocyklowej jest bardzo konkurencyjny, a jego motocykle są na tyle dobre i dopracowane, że nie...

Doścignąć marzenia, czyli moje pierwsze budżetowe ściganie – wybór i zakup torówki Kawasaki ZXR 400 [cz. 1]

Wizja kolejnego sezonu na PitBike i wysłuchiwanie drwiących komentarzy za plecami postawiło mnie pod ścianą. Doskonale pamiętałem wyjazdy na tor na motocyklach o pojemności...

Egzaminator, podczas egzaminu na motocyklowe prawo jazdy, najechał na zdającego…

Do niecodziennej i niebezpiecznej sytuacji doszło w Ostrołęce, podczas egzaminu na motocyklowe prawo jazdy. Egzaminator, który zachował zbyt mały odstęp od motocyklisty, najechał na...

SCHUBERTH E1 – kask jakich mało [test, opinia]

Wybór odpowiedniego kasku dopasowanego do naszych potrzeb to złożona kwestia. Większość z nas ograniczają finanse, ale zaraz za nimi stoją takie cechy jak wygląd,...

Najnowsze informacje w sprawie zdrowia kierowcy motoambulansu Marcina „Borkosia” Borkowskiego

13 października informowaliśmy was na naszym portalu o wypadku, w którym uczestniczył warszawski ratownik medyczny pełniący służbę na motocyklu oraz samochód osobowy. W wyniku...