_SLIDERKask zdejmowany przed lustrem, czyli proces wychodzenia z roli motocyklisty

Kask zdejmowany przed lustrem, czyli proces wychodzenia z roli motocyklisty [Słowo na niedzielę, felieton]

-

Dziś zatrzymamy się przy nieco prozaicznej czynności, na którą zwracamy uwagę głównie ze względów bezpieczeństwa, a jednak może ona zwiastować nieco więcej…

Czerwona pręga

Klamra puszcza z suchym kliknięciem, pewnie nawet nie każdy z nas zwraca na to szczególną uwagę. Kask schodzi przez głowę z oporem, jakby nie chciał jeszcze oddać tego, co ma w środku, co samo w sobie jest dobrym świadectwem prawidłowo dobranego garnka. W lustrze, w przedpokoju pojawia się twarz: czerwona pręga na czole od krawędzi wyściółki, włosy ułożone w kształt, którego nie zaprojektowaliby nawet Wierzbicki razem do kupy ze Schmidtem. I oczy. Oczy są najgorsze, bo dalej skanują. Szukają kałuży, albo oleju na środku pasa, ciężarówki, która za moment zmieni zdanie czy piasku na wyjściu z zakrętu. W tym samym momencie z kuchni pada pytanie: „Kupiłeś chleb?”. Przez ułamek sekundy nie wiadomo, kto ma na nie odpowiedzieć.

Suzuki GSX-10R na rok 2027. Nowy sportowiec z silnikiem K5 i wingletami [dane techniczne, cena, dostępność, moc] | Artykuł – Motovoyager

Przedpokój zmienia fazy

Przedpokój to najbardziej niedoceniane pomieszczenie w domu motocyklisty. Urządza się go z myślą o butach i wieszaku, a tymczasem właśnie tu odbywa się coś, co Arnold van Gennep nazwałby fazą liminalną: zawieszenie między tym, kim się przed chwilą było, a tym, kim trzeba zaraz być. Już nie jeździec, jeszcze nie mąż. Ktoś pomiędzy, z kaskiem pod pachą i rękawicami rzuconymi na komodę.

Nieco inaczej podeszli do tego tematu Blake Ashforth, Glen Kreiner i Mel Fugate (2000) nazwali takie codzienne przeskoki mikroprzejściami między rolami. Zauważyli, że im bardziej dwie role się od siebie różnią, tym trudniej przejść z jednej do drugiej i tym bardziej potrzebny jest do tego rytuał. Mało które dwie role leżą od siebie dalej niż ta, w której przez trzy godziny przewiduje się cudze błędy, i ta, w której trzeba ocenić, czy zupa była „dobra, ale trochę za słona”.

Rola motocyklisty

Ciekawiej robi się wtedy, gdy rytuał nie wystarcza. Ralph Turner opisał w 1978 roku zjawisko zlania się roli z osobą (role-person merger). Wymienił trzy jego objawy. Pierwszy: roli nie da się zamknąć w miejscu, do którego należy. Drugi: trzymamy się jej nawet wtedy, gdy inna byłaby korzystniejsza. Trzeci: przejmujemy nie tylko zachowania, ale i postawy, które do niej pasują. Mówiąc językiem przedpokoju: niektóre role nosi się jak ubranie, a inne jak skórę.

Motocyklowa brać zna wszystkie trzy objawy, nawet jeśli nigdy nie słyszała o Turnerze. Pierwszy widać za kierownicą rodzinnego kombi, kiedy wzrok sam szuka linii przejazdu, a pobocze ocenia się pod kątem żwiru. Drugi przychodzi w listopadzie, kiedy rozsądek mówi „sezon skończony”, a ręka i tak sięga po kluczyk. Trzeci jest najcichszy: czujność, która na drodze ratuje życie, w domu zaczyna wyglądać jak nieufność. Kto przez pół dnia zakładał, że każdy wokół zaraz zrobi coś głupiego, ten nie przestawi się w trzy sekundy tylko dlatego, że zdjął kask. – Tu pojawia się pytanie na marginesie – Czy motocykliści nie są przypadkiem dzięki temu bezpieczniejszymi kierowcami puszek? Tu chyba każdy powinien zastanowić się sam.

Pod pokrowcem. O zimie, która zaczyna się w głowie [Słowo na niedzielę, felieton] | Artykuł – Motovoyager

Metafora w szafie motocyklisty

Do tego dochodzi problem czysto językowy. Nasze motocyklowi ubranie nazywamy często skórą, więc metafora, która innym służy do opisu, nam wisi w szafie. W kwestii eufemizmu, bo tylko to przychodzi mi do głowy, powinien wypowiedzieć się przynajmniej językoznawca albo neurolingwistyk – niestety nie jestem żadnym z nich.

Domownicy nie widzą ani van Gennepa, ani Turnera. Widzą kogoś, kto wszedł do domu, ale jeszcze nie wrócił. Odpowiada półsłówkami, patrzy w okno, jakby sprawdzał jutrzejszą pogodę, a pytanie o chleb słyszy z opóźnieniem, jak przez interkom. Dla nich to nie faza liminalna, tylko nieobecność. Lustro w przedpokoju jako jedyne widzi całe przejście, od twarzy z drogi do twarzy przy stole. Reszta domu dostaje tylko wynik, i to czasem niedokończony.

Kurtkę można powiesić w przedpokoju. Skóry nie ma na czym.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

NASZ NAJNOWSZY FILM

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

NASZ NAJNOWSZY FILM

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ