Chcesz lepiej jeździć autem? Kup motocykl! Choć wydaje się to pozbawione sensu, to jednak jazda motocyklem w ruchu miejskim, mimo mniejszych gabarytów jednośladu, jest dużo trudniejsza od jazdy samochodem. Motocykliści, by cieszyć się długim zdrowiem, muszą też być dużo uważniejsi i dużo bardziej niż kierowcy aut zwracać uwagę na to, co dzieje się wokół nich. Oto 5 argumentów za tym, że będąc motocyklistą będziesz bezpieczniejszym kierowcą samochodu.
1. Motocyklista jak saper

Jest takie powiedzenie, że saper myli się tylko raz. Można znaleźć w nim odniesienie do motocyklistów. Zresztą my mamy swoje własne powiedzenie skierowane do kierowców czterokółek – Twoje pierwsze wymuszenie może być moim ostatnim… To daje do myślenia. Motocyklista, jako niechroniony użytkownik drogi, zawsze powinien upewnić się, że mimo tego iż ma pierwszeństwo, może wjechać na skrzyżowanie, wykonać dany manewr. Dla motocyklisty zielone światło to tylko sugestia, że może jechać, ale nie pewnik. Jadąc autem zachowuje się podobnie. Nie da się zmienić pewnych nawyków. Motocyklista nie wymusza pierwszeństwa. Nigdy.
2. Zawsze czujny

Motocyklista jadąc swoim jednośladem musi być zawsze czujny, choć jazda sprawia nam frajdę, jesteśmy wyluzowani, nie czujemy napięcia, to nasza podświadomość wyszukuje potencjalnych zagrożeń. Mamy uruchomione widzenie peryferyjne, a gdy coś dzieje się niepokojącego najpierw działamy, a potem do nas dochodzi co się stało. To są odruchy, wyuczone lub też podświadome, które sprawiają, że często wychodzimy obronną ręką z podbramkowych sytuacji. Kierowca auta otoczony żelastwem traci tę czujność, ponieważ czuje się bezpiecznie. My nie.
3. Tylko jazda

Jadąc motocyklem nie jemy kanapek, nie pijemy kawy, nie wysyłamy wiadomości tekstowych z naszych telefonów. Jedziemy motocyklem, więc na tym się skupiamy. Jesteśmy tylko my, nasi koledzy i droga. Nawet gdy jedziemy szybciej niż tego wymagają przepisy, widzimy więcej niż snujący się z nosem w telefonie kierowca auta.
4. Pogodynki

Ile razy słyszy się, że kierowca samochodu nie dostosował prędkości do warunków atmosferycznych, co przyczyniło się do wypadku… Motocyklista to meteorolog. Patrzy w niebo, godzinami wertuje prognozy pogody, sprawdza temperaturę na zaokiennym termometrze. Wychodząc na motocykl wiemy czy i kiedy będzie padać, czy jest ślisko, czy jest możliwość wystąpienia przygruntowych przymrozków. Raczej pogoda nas nie zaskoczy. Takie przyzwyczajenia pozostają nam na stałe, nieważne jaki typ pojazdu danego dnia wybieramy.
5. Warunki drogowe

Kolejna sprawa to stan drogi. Motocyklista skanuje nawierzchnię w poszukiwaniu wyrw w asfalcie, rozsypanego piasku, pozimowych dziur, żwiru, czy plam oleju. Jadąc patrzymy po czym jedziemy, co daje nam pełną świadomość sytuacyjną i możliwość reakcji na zauważoną w odpowiednim czasie przeszkodę.
Motocyklista w aucie
Gdy wsiadamy do samochodu nie jesteśmy w stanie wyłączyć naszych odruchów. Widzimy więcej, zwracamy uwagę na ogromną ilość, dla kierowcy auta może niezbyt ważnych, szczegółów otoczenia. Upewniamy się, że mamy pierwszeństwo i nigdy go nie wymuszamy. Dostosowujemy prędkość naszego samochodu do warunków atmosferycznych, a gdy spadnie deszcz i jest mokro, wydaje nam się, że asfalt jest śliski i jedziemy wyjątkowo ostrożnie. Jest też jeszcze coś – dbamy o stan techniczny naszych maszyn, nieważne czy to samochód, motocykl czy rower. Zdecydowanie poświęcamy dużo więcej uwagi sprzętowi, którym jeździmy, niż robią to przeciętni zjadacze chleba.
To wszystko czyni motocyklistów dużo lepszymi kierowcami aut…

Jeszcze jeden element szusty by się w tym zestawieniu przydał. Motocyklista lepiej „czyta drogę” jej krzywizny, pochylenie. Tak, to efekt tego co opisane w pkt 5. Można by to tam dopisać, lub wyodrębnić jako pkt 6.
Bardzo fajny artykuł jest w nim dużo prawdy .
Bardzo fajny artykuł,jest w tym dużo prawdy.