_WARTO PRZECZYTAĆSami sobie winni, czyli o niepokojącej kulturze komentarzy i osądzaniu ofiar

Sami sobie winni, czyli o niepokojącej kulturze komentarzy i osądzaniu ofiar [felieton]

-

Nagranie ma osiemnaście sekund. Motocykl wchodzi w łuk, wpada na wyjeżdżający zza zakrętu pojazd, leci w powietrze, gdzie frunie jak zrywka z „robala” albo innego „płaza”. Pod filmem fala komentarzy w typie: „Sam sobie winien”, „Jednego mniej”, „Mam nadzieję, że żył dostatecznie długo, żeby pożałować”. Gros filmów o tej tematyce zawiera komentarze jak powyższe przykłady, tak jakby napisał je jeden człowiek z setkami avatarów. A napisał je nie jeden człowiek, a mechanizm.

Tekst: Michał Gessler

Piszę o tym jako motocyklista, który wie, że osobą leżącą na asfalcie może być absolutnie każdy z nas. A jednak internet w ułamku sekundy organizuje się w trybunał albo sąd kapturowy o zaskakująco jednomyślnym wyroku — pisanym przez ludzi, których
w realnym świecie poznalibyśmy jako uprzejmych sąsiadów.


Zrzut ekranu 2026 01 29 181545Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!

Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind


Zaklęcie ochronne

Najbardziej trafną odpowiedź dała pół wieku temu psychologia społeczna. Melvin Lerner zaobserwował, że uprzejmi studenci oglądający osobę cierpiącą bez winy zaczynali ją deprecjonować. Im bardziej cierpienie było niezawinione i nieodwracalne, tym chętniej obserwatorzy znajdowali w ofierze cechy usprawiedliwiające jej los (Lerner & Simmons, 1966; Lerner, 1980). Lerner nazwał to wiarą w sprawiedliwy świat (Teoria Sprawiedliwego Świata ang. Just-World Hypothesis) — głęboką, niemal egzystencjalną potrzebą, by świat był przewidywalny i by każdy dostawał to, na co zasłużył. Gdyby tak nie było, nikt nie byłby bezpieczny. Ty i ja również.

zderzenie motocyklisty z krowa 2025 wypadek 2
Zdj. Komenda Powiatowa PSP w Nowym Dworze Mazowieckim

Ta myśl (że mogłoby być inaczej) jest nie do zniesienia. Dlatego psychika szuka w ofierze winy. „Sam sobie winien” nie jest wyrokiem na ofiarę wypadku — jest zaklęciem ochronnym piszącego. Mechanizm działa silniej u tych, którzy są do ofiary podobni. Kelly Shaver (1970) — potwierdzony meta-analitycznie przez Burgera (1981) (nie, uszczypliwy komentatorze nie chodzi o ciepłą kanapkę rodem z USA) — wykazał, że im bardziej świadek czuje, że taki wypadek mógłby spotkać jego samego, tym mocniej szuka w sprawcy cech różniących go od siebie. 

Klatka filmu – „wyrok skazujący”

Do powyższego Lee Ross (1977) dodał: oceniając cudze zachowanie, przeceniamy rolę charakteru, nie doceniamy roli sytuacji. Komentator widzi czterosekundową klatkę i orzeka
z lekkością – „idiota”. Nie widzi na przykład plamy oleju, zwierzęcia, które przebiega przez jezdnię czy słońca walącego po oczach ridera. Ten sam komentator, gdyby sam wpadł
w poślizg, opowiadałby ze szczegółami o kocie przy drodze i słońcu, a być może nawet
o nadlatującym UFO. Wobec siebie wszyscy jesteśmy ofiarami okoliczności. Wobec innych — bohaterami własnej głupoty.

Wypadek smiglowiec Policja Plock

A dlaczego tama pęka akurat w sieci? Tu odpowiedzi udzielił John Suler (2004): anonimowość, niewidoczność, redukcja autorytetu. Nie widzę ciebie, ty nie widzisz mnie, nikt mnie tu nie postawi do pionu. Piszący nie patrzy w oczy matce poszkodowanego czy też innym, którzy rozumieją, jak ta sytuacja mogła faktycznie wyglądać.

Gdzie gniew płaci, gniew rośnie

Te mechanizmy są jednak indywidualne. Pozostaje pytanie, dlaczego — scrollując pod nagraniem — najpierw napotykasz dwadzieścia wariacji „sam sobie winien”, a uwagę o oleju, jeśli w ogóle, w trzydziestym napisie. Odpowiedź jest infrastrukturalna.

Portale czy aplikacje „socjalmediowe” szeregują komentarze według metryk zaangażowania. To, co wzbudza ostre emocje, jest algorytmicznie wybijane na górę. Co stonowane — znika. Zespół Williama Brady’ego i Molly Crockett z Yale, analizując 12,7 miliona tweetów (Brady i inni, Science Advances, 2021), wykazał, że ekspresje oburzenia moralnego podlegają sprzężeniu zwrotnemu: użytkownik, którego ostry post dostaje więcej like’ów, uczy się — behawioralnie, zgodnie z paradygmatem warunkowania — pisać w przyszłości ostrzej. W modelu MAD (Brady, Crockett & Van Bavel, 2020) projektowanie platform wykorzystuje naturalne skłonności do dzielenia moralnie zabarwionych treści.

Sami sobie winni, czyli o niepokojącej kulturze komentarzy i osądzaniu ofiar [felieton]

To, co Lerner opisał jako prywatny odruch, platforma przekuwa w rytuał publiczny, opłacalny w mikrowalucie, czyli zasięgu. A milczący — bo nie czują potrzeby moralizowania,
bo uznali, że ofierze należy się cisza — są w tej arytmetyce niewidzialni. Brady i inni (2023) pokazali, że prowadzi to do przeszacowania skali oburzenia: widzisz 200 komentarzy „sam sobie winien” i wnioskujesz, że „tak myśli świat”. Nie myśli. Tak pisze ułamek użytkowników, który algorytm wyłowił z setek tysięcy.

Słowo wprost

A teraz, drogi piszący „sam sobie winien” — bo wiem, że któryś z czytających pisał tak wczoraj wieczorem — kilka słów wprost. Nie piszesz dla tego ridera, który teraz cierpi
w szpitalu albo w najgorszym wypadku nie żyje. Nie piszesz dla jego rodziny.
Piszesz wyłącznie dla siebie. To zaklęcie. Dziecięca formułka powtarzana w nadziei, że twoja kategoria A, twój wiek, twoje doświadczenie — cokolwiek, czym różnisz się od leżącego — wystarczy, żeby cię ochroniło.

Sami sobie winni, czyli o niepokojącej kulturze komentarzy i osądzaniu ofiar [felieton]

Nie wystarczy. Plama oleju, dzikie zwierzęta, oślepiające słońce i szczególnie bliskie mojemu sercu wymuszenie pierwszeństwa nie pytają cię o staż. Jeśli następnym razem poczujesz gorącą potrzebę napisania, że ktoś sam sobie winien — wstrzymaj się i zadaj sobie jedno pytanie: czego się boję, że muszę to napisać? Odpowiedź będzie nieprzyjemna. To ludzkie. To wręcz, jak pokazał Lerner pół wieku temu, nieuniknione.

Ale to nie znaczy, że trzeba to klikać. Bo każde takie kliknięcie nie tylko zaklina twój strach — uczy algorytm, że tak właśnie ma wyglądać nasz głos pod każdym następnym nagraniem.

Mijani, czyli znieczulica współczesnego motocyklisty [felieton]

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas artykułów nastawionych jedynie na kliki, nie wnoszących niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ