Rok temu założyłem nowe kapcie na koła mojego GS-a i opisałem swoje pierwsze wrażenia po kilku dniach jazdy na STR-ach. Czas na aktualizację mojego pierwotnego tekstu i pragmatyczno-subiektywny opis wrażeń długodystansowych z testowania Pirelli Scorpion Rally STR.

Dosiadam turystycznych enduro od jakiś 4 lat. Moje wcześniejsze doświadczenia były związane z motocyklami sportowo-turystycznymi i cruiserami. Kiedy wsiadłem po raz pierwszy na mojego GS-a 1150 Adventure, zrobiłem to co każdy – zakochałem się i wszedłem na forum BMW by zadać fundamentalne pytanie: „Jakie opony…”? Jeżeli cię to nie bawi, to zrozum, że “Jakie opony…” to najczęściej zadawane pytanie obok „Jaki olej…”. Uważam, że początkowo wybrałem bardzo dobrze – Pirelli Scorpion Trail 2. Opony doskonałe na asfalt, z magicznymi zdolnościami, jeżeli chodzi o pewność składania się w zakręty i bezpieczeństwo na mokrej nawierzchni. Opony dla prawdziwego wojownika szos, który zjeżdża z asfaltu jedynie na podwórko kwatery, w której nocuje gdzieś na trasie.

Czasy i ludzie się zmieniają

Planując dalekie podróże, w których dobrej jakości asfalt może być z rzadka spotykanym luksusem, zacząłem znowu zadawać sobie pytanie – jakie opony do mojego turystycznego enduro? Nie łudziłem się nigdy, że znajdę kapcie dobre do wszystkiego – asfalt, lekki szuter, pewne na mokrym, ciepłym lub zimnym. Szukałem, czytałem, słuchałem, oglądałem. Recenzje TKC 80, Karoo 3, K60 Scout, Mitas E07+. Między nimi zaś wykopałem oceny Pirelli Scorpion Rally. Przód kostkowy, tył lekko zaokrąglony z poziomymi blokami gumy, no i bardzo fajna mieszanka stosowana przez włoskiego producenta. Zainteresowałem się tymi oponami, jednak tak jak w innych wypadkach, recenzje mówiły jasno, że guma i bieżnik nie nadają się do jazdy po mokrej nawierzchni. Krok w tył i znalazłem Mitas E07 + będące udoskonaloną wersją E07, która zebrała pod względem trakcji na mokrym kilka przychylnych opinii. Znając swój temperament do kończenia, a raczej zawieszania sezonu motocyklowego jedynie na czas większych opadów śniegu, skłaniałem się właśnie ku temu produktowni. Mając już w koszyku Mitasy E07+ przez przypadek wpadłem na wersję STR opon Pirelli Scorpion Rally. Opony te według recenzji dedykowane są bardziej do użycia na ulicy niż ich standardowa wersja, lecz ciągle nieźle sobie radzą w terenie. Sklep Revzilla zaś określił je jako najlepsze opony wyprawowe 2019 roku… Recenzje dobre, firma której produkty znam i doceniam. Cena nie poraża. Kupiłem!

Test opon turystyczne enduro Pirelli Scorpion STR adventure opinia

Pierwsze 15 km (droga z warsztatu do domu) – dramat… nie z winy opon. Nic z tych rzeczy. Dramat polegał na tym, że poprzednie kapcie dojechałem praktycznie do granic możliwości. Były wyząbkowane, spłaszczone, a całokształtu dopełniał fakt, że (w lipcu 2019) na ściankach gumy miały wytłoczone 2012. To ani odwaga, ani głupota. O zakupach opon używanych pisałem w innym tekście. Wtedy była to desperacja i nic więcej. Pocieszającym jest fakt, że w końcu mogłem zamontować nowy zestaw ogumienia. Co się zaś tyczy stwierdzenia „dramat”, napiszę jedynie, że chodziło o moją nadmierną ostrożność. Nie dość, że standardowo nowe opony należy rozjeździć, aby pozbyć się filtra produkcyjnego (jak zwał tak zwał – nowe opony trzeba traktować z dozą nieufności, bo szaleństwo na nich grozi wywrotką), to po raz pierwszy jechałem na bieżniku zbliżonym do kostki. Spodziewałem się twardego prowadzenia, jazdy jak po tarce, braku możliwości złożenia w zakręcie i na pasach na drodze. Jechałem zatem wolno i kwadratowo. I tak, doszukiwałem się dodatkowych wibracji, szumu opony na asfalcie i utraty przyczepności. Z radością mogę napisać, że ten krótki odcinek drogi możemy odłożyć na półkę pomiędzy hasła paranoja, a pacan.

W kolejnych kilku dniach nie miałem za bardzo okazji wyjechać za miasto. Ograniczałem się zatem do przejazdów do pracy… 5 km do Centrum i to samo w drugą stronę. I tu… przyznam, że praktycznie każdy z tych odcinków oceniałem kompletnie inaczej. Z każdą jazdą zdobywałem więcej pewności i realnie czułem, jak nowe kapcie zaczynają odsłaniać przede mną swoje prawdziwe oblicze. Już po około 50 kilometrach stwierdziłem, że opony dają bardzo dużą pewność prowadzenia na drodze, są stabilne, fajnie skręcają i moc motocykla oraz moment obrotowy bardzo dobrze ze sobą współgrają. Siermiężne przełożenie napędu w wale kardana mojego GS-a sprawiło, że miło się przyspieszało, a ja miałem poczucie, że bieżnik tylnej opony niemalże wgryza się i magluje asfalt. Bardzo fajne uczucie.

Test opon turystyczne enduro Pirelli Scorpion STR adventure opinia

Pierwsza trasa to odcinek Warszawa – Wyszków. Ok 50 km po S8, z prędkościami w zakresie +/- 120 km/h. Nie piszę tego, żeby nie wpaść za przekroczenie prędkości. Mój GS pociągnie i więcej, ale w tym momencie tego nie potrzebowałem. Na trasie miałem wrażenie, że opony wibrują nawet mniej niż poprzedniczki – stare i zużyte Pirelli Scorpion Trail 2. Składanie się w zakrętach też było inne – Scorpion Rally STR mają radialny kształt, jednak nie są stricte szosowe, więc można fajnie skręcać, ale motocykl nieco bardziej ochoczo chce się pochylić. Nic do czego nie można się przyzwyczaić, czy nawet polubić. Zatem na trasie przyspieszenie, hamowanie, skręcanie, wyprzedzanie, lawirowanie między autami – wszystko jak najbardziej ok.

Pierwszy szuter zaliczyłem od razu po zjechaniu z trasy. Wbiłem się na leśne ścieżki pomiędzy wioskami w kierunku Łochowa. Lekki żwir, tarka, miejscami piach i sporadycznie rozrzucone kamienie. Tu nadmienię, że jeździłem w tych samych miejscach na Scorpion Trailach (zarówno GS-em jak i wcześniej Varadero). Nie dość, że opony dały mi na tyle pewności siebie, by nie żałować gazu (zakres 40-50 km/h) to bardzo szybko chwyciłem, że okazyjne uciekanie frontu na boki jest jedynie wybieraniem trasy w piasku. Nic, co mogłoby być przedsmakiem ucieczki przedniego koła i wywrotki na luźnej nawierzchni. Zakładam, że wersja standardowa Pirelli Scorpion Rally poradziłaby sobie w tym miejscu lepiej, ale należy pamiętać, że większość czasu i tak spędzam na asfalcie. O walorach jazdy na niższym ciśnieniu już za chwilę.

Test opon turystyczne enduro Pirelli Scorpion STR adventure opinia

Podsumowując zatem, mogę napisać, że pierwsze wrażenia były bardziej niż pozytywne. Opony dają pewność prowadzenia zarówno na asfalcie, jak i na drodze gruntowej i z powodzeniem można określić je jako opony 70/30 w stosunku asfalt /off.

Minął rok…

Moje STRy mają obecnie nawinięte ok 8 tysięcy kilometrów. W tym czasie jeździły po suchym, ciepłym, śliskim, mokrym, sypkim, błotnistym, a nawet bagnistym. Moja waga to ok 110 kg. Motocykl ma jakieś 260 kg, powinien mieć 85 KM i moment obrotowy 98 Nm.

Zużycie

Pierwsze oznaki zużycia na STR-ach pojawiły się po około dwóch tysiącach kilometrów, kiedy to dostrzegłem pierwsze oznaki ich centralnego wypłaszczenia. Przy ośmiu tysiącach kilometrów… nie widzę zanadto różnicy. Bieżnik wydaje się być bardzo dobrze zachowany. Właściwości jezdne ciągle są bardzo dobre, choć kilka razy poczułem już uślizg na białych pasach. Możliwe, że wskaźniki zużycia są tak niewielkie, ponieważ coraz częściej jeżdżę w lekki teren, zatem ścieranie się na asfalcie jest mniejsze. Niemniej jednak na tym etapie wytrzymałość opon oceniam na bdb.

Zużycie 8/10

Głośność

STR-y na początku zachowywały się bardzo cicho. Odezwały się pomiędzy czwartym a piątym tysiącem kilometrów i od tamtej pory słychać je bardzo wyraźnie. Niektórym to przeszkadza, ale nie mi. Nie zwykłem przejmować się pierdołami, a wydech mojego GS-a i tak zagłusza większość odgłosów. Niemniej jednak głośność oceniam na dostateczny.

Głośność 6/10

Prowadzenie na asfalcie

Doskonałe! Piszę to z pełną świadomością. Do niedawna Pirelli Scorpion Trail II były moim absolutnym faworytem (ciągle są fantastyczne). STR-y jednak wygrywają, głównie ze względu na swoje uniwersalne zastosowanie. Dają ogromną pewność prowadzenia zarówno na suchym asfalcie, jak i na mokrym. Im bliżej końca ich kariery, tym jeżdżę ostrożniej. Niemniej jednak o ich przebiegu zacząłem myśleć dopiero podchodząc do edycji tego artykułu.

Prowadzenie na suchym 9/10
Prowadzenie na mokrym 8/10

Teren

Test opon turystyczne enduro Pirelli Scorpion STR adventure opinia

STR-y to prawdziwe opony 70/30 (asfalt/teren). Kiedy są w pełni napompowane, rzeczywiście lekki piasek powoduje, że przód motocykla trochę wariuje. Zmniejszenie jednak ciśnienia do 1,7 sprawia, że choć na przejazdach asfaltowych zaczyna się jechać bardziej kwadratowo, tak drogi nieutwardzone stają się miejscem doskonałej zabawy, a stosunek wartości jezdnych jest bliższy 60/40. Lekki piach nie jest niczym strasznym. W głębokim i tak pewnie się zakopiesz, jeżeli tak jak ja jeździsz nie za szybko w terenie ciężkim motocyklem. Przez błoto przejedziemy ostrożnie. Niestety głęboki piach i głębokie błoto są sporym wyzwaniem, ponieważ tylna opona nie mieli podłoża tylko się ślizga. Ponownie – ciężkie turystyczne enduro z wielkim klocem jako kierowcą będzie zakopywało się wszędzie i na wszystkim. Do lekkiego terenu jednak STR-y są bardziej niż doskonałe.

Szuter 8/10
Lekki piach 7/10
Błoto 5/10
Głębsze błoto 3/10

Podsumowując

Pirelii Scorpion Rally STR to naprawdę zacny kompromis. Przez długi czas byłem zwolennikiem teorii, że nie ma złotego środka i jeżeli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Po roku jazdy i 8 tysiącach kilometrów uważam, że każda złotówka inwestycji w STR-y to bardzo dobrze wydany pieniądz. Opony te sprawdzą się niemal w każdych warunkach i nie zawiodą nas w potrzebie, a jeżeli tylko wykażemy się rozwagą w terenie, to tam też sobie poradzą.

Test opon turystyczne enduro Pirelli Scorpion STR adventure opinia

Ocena końcowa

Dla matematyków 9/10
Dla humanistów – świetny wybór

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.