Kask Airoh Phantom S to próba ataku włoskiego producenta na klasę premium. Czy udana? Jeśli weźmie się pod uwagę jakość materiałów, komfort i funkcjonalność, to zdecydowanie tak. Testowaliśmy ten kask podczas naszej wyprawy do Norwegii.
Airoh Phantom S to tegoroczna nowość. Włoski producent postanowił nie pozostawiać miejsca na kompromisy i dać to, co najlepsze. Już pierwszy rzut oka na kask nie pozostawia wątpliwości, że ktoś wykonał tutaj kawał solidnej roboty. Świeży, atrakcyjny design, dobre jakościowo materiały i szereg udogodnień znanych ze znacznie droższych kasków przekonują do tego modelu i dają pewność, że każda z 1149 złotówek, jakie trzeba za niego zapłacić, to dobrze wydane pieniądze.
Opcje z górnej półki

Ale o jakich udogodnieniach właściwie mowa? Przede wszystkim Phantom S posiada podwójną homologację, co oznacza, że jest bezpieczny podczas jazdy zarówno z otwartą, jak i zamkniętą szczęką. Także rozbudowany system wentylacji ACVS (Airoh Combined Ventilation System) z automatycznie zamykanym dyfuzorem nie jest czymś, co spotyka się w tanich kaskach.
Ponieważ Airoh Phantom S zaprojektowany jest do długich podróży, zastosowano w nim wypinany kołnierz wyciszający, który zabezpiecza też przed wiatrem, blendę przeciwsłoneczną i pinlock dostępny w zestawie. Kask posiada miejsce do montażu dedykowanego interkomu. Na uwagę zasługują także wyjątkowo szeroki wizjer oraz wnętrze Easy Fit wyprofilowane pod okulary.
Widzieć więcej

Aby sprawdzić czy kask Phantom S spełni obietnice w podróży, zabieramy go w daleką podróż na Przylądek Północny – miejsce uznawane za najdalej na północ wysuniętą stałą część lądu Europy. Zakładamy, że w tak zróżnicowanych warunkach uda nam się sprawdzić funkcjonalność tego kasku.
Od początku testu bardzo podoba nam się duży wizjer, który mocno poszerza pole widzenia. To faktycznie ogromna zaleta tego kasku – pozwala on dostrzec znacznie więcej niż standardowe wizjery. Drugim elementem, który nas przekonał, jest blenda przeciwsłoneczna. Dzięki wyjątkowo słonecznej pogodzie, jaka trafiła nam się podczas norweskiego testu, blenda okazała się błogosławieństwem. Jej rozmiar pozwalał na całkowite zasłonięcie pola widzenia. Brawo!

Podczas dwóch deszczowych dni, które spotkaliśmy po drodze, doceniliśmy także pinlock, który w stu procentach spełnił swoje zadanie – mimo opadów, wizjer ani razu nie zaparował.
Warto dodać także, że wszystkie mechanizmy kasku pomyślano tak, by maksymalnie uprościć ich budowę i zasadę działania. Podczas testu nie było problemu ani z suwakiem blendy, ani z klapami wentylacji. Wróży to długie i bezproblemowe działanie. Jedynie mechanizm otwierania wizjera wymagał okresowego smarowania.
Z podniesioną dumnie szczęką
Podwójna homologacja kasku Phantom S oraz wyjątkowo słoneczna pogoda, na którą trafiliśmy w Norwegii, zachęcały nas do częstego testowania możliwości jazdy z podniesioną szczęką. Kask zachowywał się wówczas bardzo stabilnie, właściwie jedynym mankamentem jest nieunikniony w takiej sytuacji wzrost hałasu.
Nie jest to jednak wielki problem, bo na norweskich drogach i tak nie warto jeździć szybko. Z jednej strony straszą ogromne mandaty, z drugiej, tamtejsze drogi są tak piękne, że warto skupić się na podziwianiu widoków, nie na prędkości. Na jednym z odcinków przejeżdżanych z poniesioną szczęką gubimy osłonę podbródka, która odlatuje w siną, norweską dal.
W czasie testu kask Airoh Phantom S pokazał, że nie trzeba wydawać grubych tysięcy na kask do motocyklowej turystyki. Jeśli dobrze się rozejrzeć w rynkowych nowościach, można znaleźć coś z wyższej półki za kwotę, która nie zrujnuje budżetu. Bogate wyposażenie i bardzo dobre wykończenie dają świetną relację jakości do ceny.
KASK Airoh Phantom S
Dystrybutor: Dobre Sklepy Motocyklowe
Rozmiary: S-XL
Skorupa: Thermoplastic HRT
Blenda: tak
Zapięcie: microlock
Pinlock: tak
Cena: 1149 zł










Jaki jest dedykowany interkom do tego kasku?
Nic na temat, czy kask jest cichy, czy głośny w porównaniu do np. Shoei Neotec?
Nie porównywaliśmy go z Shoeiem, stąd brak informacji.
Ok. Więc jak oceniacie wyciszenie? Bo w tekście jest tylko wzmianka, że przy otwartej szczęce jest głośno. To jak jest przy zamkniętej?
Poziom hałasu jest w mojej ocenie porównywalny z Nolanem N104, którego wcześniej miałem kilka sezonów. W obu kaskach na dłuższe trasy zakładałem zatyczki. Dałoby radę jeździć bez, ale było to czasami męczące.
Cześć. Raff, napisz coś o wyciszeniu tego kasku. Odnieść się może do innych Ci znanych. Może Nolan n 902 albo do mojego obecnego budżetowego HJC TR-1. Obecnie ten Airoh kask jest moim faworytem i nie chciał bym się zawieść. Ogólnie wasz opis pokazuje sporo pozytywnych cech tego garnka.
Cześć Paweł,
Tak jak odpisałem wyżej – mogę jedynie porównać poziom hałasu z Nolanem N104. Są w moim odczuciu podobne. W obu tych kaskach na dłuższe przejazdy zakładałem zatyczki.