Cena
Nie sztuką jest wpakować w motocykl wszystkie dostępne technologie i ustawić zaporową cenę. W tej kategorii staraliśmy się też nie premiować modeli najtańszych – choć ostatecznie najtańszy zajął bardzo wysokie miejsce – tylko te, które oferują jak najwięcej za jak najmniej.
Pierwsze miejsce Voge 125R w tej kategorii nie było dla nikogo zaskoczeniem. Motocykl chiński, ale z porządnej chińskiej fabryki. Dobrze zaprojektowany i wykonany, możliwie mocny, do tego zwinny i względnie komfortowy. Wyceniony na 14 990 zł, znacznie poniżej granicy, którą wyznaczają topowe modele producentów z Japonii i (umownej) Europy.

Drugą pozycję przyznaliśmy najtańszemu w zestawieniu Morbidelli F125, kosztującemu 12 490 zł. Pewną „budżetowość” widać oczywiście w detalach, ale ogólnie jest to motocykl bardzo dobrze wywiązujący się z postawionych przed nim zadań i bogato wyposażony.
Trzeci w tej kategorii był Barton Stratos, kolejny „chińczyk z plusem”. Kosztuje wyjściowo 14 300 zł i jest naprawdę udanym, komfortowym motocyklem. Mógłby jednak otrzymać ABS, przecież cała konkurencja mogła, nawet ta tańsza.

Na pewno bardzo dobrą ofertą jest też Junak M18 Vintage. Duży, ładny i poważnie wyglądający cruiser, na którym dobrze poczują się również dryblasy z prawkiem kat. B, napędzany 15-konną jednostką, dobrze wyposażony. To wszystko za 14 499 zł, co najmniej uczciwie.

QJ Motor SRV 12 jest nieco mniejszy, a przy tym droższy od Junaka, kosztuje 15 990 zł. Ma za to silnik V2, dla niektórych obowiązek wart każdej ceny w segmencie cruiserów.
Suzuki GSX-R125 jest na rynku od dawna i nie ma tony współczesnych bajerów. Nie przeszkadza mu to jednak w trzymaniu wysokiej ceny, bo kosztuje 22 900 zł. Zamożnych fanów dobrych maszyn sportowych klasy 125 cm3 jak widać wciąż nie brakuje.

Yamaha XSR125 Legacy to motocykl piękny, dobrze wyposażony i dodatkowo osłodzony opinią o japońskiej bezawaryjności. Czy jednak jest na tyle lepszy od „chińczyków premium”, żeby płacić za niego o niemal 10 tys. zł więcej, dokładnie 24 300 zł? Oczywiście sporo z tej kwoty zostanie nam w kieszeni przy ewentualnej odsprzedaży, ale mimo wszystko…
Husqvarna Svartpilen 125 w innych kategoriach bryluje, a w tej poznajemy rachunek za wszystkie jej przewagi. Przyjęliśmy, że bierzemy pod uwagę tylko oficjalne ceny katalogowe, a ta w przypadku Huski wynosi dokładnie 26 100 zł. Fakt, że motocykl ma na pokładzie wszystko i jeszcze trochę, a do tego jest znakomity pod każdym względem, ale to wciąż 26 „kafli”. Oficjalnie, bo są różne wyprzedaże rocznika i inne opcje, żeby posiąść go nieco taniej.

No i nasz elektryczny rodzynek, Niu RQi Sport. Innowacyjny, nowoczesny… i póki co bardzo drogi. Może inaczej – jego cena, wynosząca aż 27 990 zł byłaby do przełknięcia, gdyby tylko był nieco bardziej uniwersalny. Niu sprawdza się świetnie i daje masę frajdy z jazdy, ale tylko w wąskim scenariuszu. Po prostu trzeba mieć swój dom, podwórko i garaż, a to wszystko zlokalizowane blisko miasta, po którym chcemy jeździć. Nieruchomości w takich lokalizacjach również do tanich nie należą…
Werdykt jury w kategorii „Cena”:
I miejsce – Voge 125R
II miejsce – Morbidelli F125
III miejsce – Barton Stratos
