_SLIDERMotocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii...

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji]

-

Historia, którą właśnie czytacie, traktuje o charakterach ludzi, trudach letniej, miesięcznej podróży po pełnej kontrastów Turcji. Przed wami szósta część moich przygód…

Autor tekstu i zdjęć: CeloFan

Jeżeli spotykacie się z moją wyprawą dopiero przy części szóstej, wklejam od razu linki do poprzednich, czyli: pierwszej

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.1: Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria]

drugiej

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.2: Bułgaria, Turcja – Stambuł]

trzeciej

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.3: Eskisehir, Mikrodrogi, Morze Czarne]

czwartej

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.4: Of, Bayburt, Góry Pontyjskie]

oraz piątej:

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.5: pasterz, przebita opona, bordowe błoto nad przepaścią…]

 

Jesteście na bieżąco? Ruszamy po kolejne przygody, przed wami czternasty dzień mojej wyprawy…

Jestem w górach Munzur, gdzie na odcinku kilkunastu kilometrów ciągnie się stromy wąwóz, wyżłobiony przez rzekę Karasu, inaczej zwaną Zachodnim Eufratem. Piszą, że zimą w 2005 roku, temperatura w Turcji spadła do -25 stopni i rzeka zamarzła, a ludzie grali na niej w piłkę. Trudno sobie to wyobrazić.

Wąwóz nazywa się Karanlik Canyon, albo Dark Canyon. Od miasteczka Kemaliye, gdzie zanocowałem, można przejechać nim w górę rzeki, prawą stroną, asfaltową i o wiele ciekawszą lewą, kamienno-kamienną. Droga nie ma barierek, tam gdzie nie ma tuneli i czasem jest wąska na jeden samochód. Ze swojej natury jest wyboista. Mimo to, wydaje się, że można przejechać tędy od biedy, każdym motocyklem czy samochodem. Tunele wykuto w skale i taki półnaturalny twór zostawiono, chyba ku uciesze przejezdnych. Z drugiej strony, za kanionem, droga wiedzie właściwie donikąd, po co więc asfalt i gładki, betonowy sufit… I właśnie tam donikąd chciałbym pojechać. Na mapie, za wąwozem, są tylko rozproszone wsie i na bardzo dużej przestrzeni nie ma dróg zaznaczonych na żółto. Tylko utwardzone, albo z podrzędnym asfaltem.

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji]

Z wąwozu wyjeżdża się na przestrzeń wypełnioną po horyzont wzgórzami. Mogą kojarzyć się z falującym morzem. Sama droga też nie zawodzi, bo meandruje na wszelkie możliwe sposoby.

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji]

Dojechałem do niepewnego rozjazdu. Maszyny budowlane stoją, jakieś urządzenia do łupania skał, sita monstrualne, silosy, hałdy gruzu, piachu, stosy żelastwa. Wszystko zapylone na szaro-bordowo, że trudno rozróżnić co jest czym i gdzie się kończy a gdzie zaczyna. Widok iście postapokaliptyczny. Moja droga, która była do tej pory asfaltowa, zamieniła się w wielki plac. Na GPS trzy rozjazdy. Ja muszę trafić w ten właściwy.

Wybieram wąską ścieżynkę wzdłuż siatki. Ta od razu wyniosła mnie pod górę. Natknąłem się na traktor jadący w tym samym kierunku co ja i pickup, zjeżdżający w dół. Żeby się minęły, pickup musiał wjechać prawymi kołami pod strome dość zbocze i tak stanął, a w środku dwóch nienaturalnie przekrzywionych mężczyzn. Traktor przejechał, wtedy pickup zjechał na drogę. Skorzystałem z tego i wyprzedziłem traktor. Ta ścieżynka, jest właściwie klonem tej z wąwozu. Wyboista, kamienna, bez barier.

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji]

Podjazd się skończył i odbiłem w taką typową szutrówkę. Typowa szutrówka, doprowadziła mnie do budowy. Buduje się tu drogę. Niedługo na mapie nie będzie tak pusto. Stoją koparki, spychacz, Samojezdne młoty do kruszenia skały, dwie wywrotki i w oddali wielki spychacz gąsiennicowy ze stalowymi szponami z tyłu.

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji]

– Przejadę? Dalej dobra droga? – pytam robotników.
– Jedź, dalej dobra – przytakują.
– Daleko do asfaltu?
– 40 kilometrów.

Przebrnąłem przez luźno rozrzucony grys. Ujechałem jeszcze 20 metrów i stoję. Przednie koło zaryło w jakimś takim piachopyle. Dobra droga… Dobre sobie.

– Polak! Polak! – słyszę za plecami.

To jeden z robotników, krzycząc, właśnie wsiada do gąsienicowego spychacza.

– Czekaj – pokazuje ręką. Tak jakbym mógł się ruszyć.

Robotnik wsiadł do molocha. Zagrzmiało i potężna maszyna obudziła się. Zakopciło z komina. Operator wycofał maszynę.

Co on robi? Opuścił nieco wielką łychę i napiera. Ten facet robi mi drogę! To jeszcze nic. Widzi, że się zakopałem i stoję jak ta pierdoła. Znów wycofał i tak poprowadził łychę, że to co przede mną, zagarnął, otwierając przejazd. Tony żelastwa o centymetry od przedniego koła.

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji]

Wszystkie przeszkody usunięte. Podziękowałem skinieniem głowy i po tym równym już piachu, jako tako przetelepałem się do twardszej części przyszłej trasy.

Coś mnie tknęło, żeby przyjrzeć się mapie w GPS, bo pokazuje szary ekran. Jak może pokazywać coś innego, skoro to droga w budowie, czyli taka, której nie ma. Okazało się, że… jadę w kierunku odwrotnym do zamierzonego. Mam dwa wyjścia. Zawrócić, co jest mało rozsądne, zważywszy na miękkie podłoże i drogę pod górę albo jechać przed siebie i zacząć od początku. Może nie od samego kanionu, ale całkiem blisko.

Pojechałem przed siebie. Po 10 kilometrach, szeroka na 8 metrów podbudowa trasy, zamieniła się w zwyczajną szutrówkę. Wjeżdża się nią pod górę, a tam obok asfalt. Przetarabaniłem się przez kilka niewielkich przeszkód tak, że właściwie ześlizgnąłem się częściowo płytą silnika i stanąłem na asfalcie.

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji]

Już wiem dlaczego zabłądziłem. Szersza droga zawsze ważniejsza i nie patrząc na GPS ominąłem zasypany przez maszyny budowlane zakręt.
Wróciłem do rozstaju dróg przy hałdach i zapylonych na ciemno maszynach. Tym razem wybrałem inną drogę. Wcześniej nie widziałem na niej asfaltu, bo zasypany jest piachem rozniesionym kołami wywrotek.

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji]

Chcę dojechać do Kapadocji, do Goreme. Żeby nie dojechać tam nocą, zrezygnowałem z wyznaczonej wcześniej trasy i ustawiłem GPS na najszybszą drogę.

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji]

Pada i ochłodziło się. Na tyle, że pozamykałem wszystkie wywietrzniki w kurtce. Przeciwdeszczówki. Trzeba założyć przeciwdeszczówki. Wokół to do czego już zdążyłem się przyzwyczaić. Cisza i pusto. Droga prosta i nikogo jak okiem sięgnąć. Mimo to, jak spod ziemi pojawił się pasterz. Teraz dopiero zauważyłem kilka krów wychodzących z rowu.

Ależ on rozgadany! Papla jak najęty a usta się nie zamykają. Bagaż poklepuje, motor poklepuje. Palę właśnie skręcanego papierosa, a ten hyc i papieros jego. Zrobiłem drugi.
A to rękawice znoszone ogląda, to znów na kamerę pokazuje. Jak ją zobaczył, to dopiero potok słów zaczął z siebie wyrzucać! W sumie to nawet nie musiałem nic mówić. Sam był wodzirejem i konferansjerem naszego spotkania.

Nikt nikogo w żadnej sprawie nie zrozumiał. Kiedy odjeżdżałem, mówił jeszcze coś jak Gule Gule, Allah akbar i inne pozdrowienia, bijąc się przy tym w pierś otwartą dłonią, dotykając nią czoła, a uśmiech nie schodził z twarzy.

Chyba w jakiś nieznany mi sposób uszczęśliwiłem tego człowieka.

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji]

***
Kończy się benzyna. Na rezerwie dojechałem do miasta Altinyayla. Zatankowałem, prostuję zesztywniałe kości, a tu znany wyraz na budynku w kształcie kostki. OTOLASTIK, brzmi szyld na ścianie. Dobrze sobie zapamiętałem ten wyraz, po spotkaniu z pewnym gburem kilka lat temu, gdzieś w trasie. Wyszarpałem dziurawą dętkę z bagażu i idę z flakiem do budynku. W środku mnogość chłopa i dwoje dzieci. Faceci kopcą papierosy, aż szaro. Pachnie oponami, rozpuszczalnikiem, klejem.

Wzbudziłem ogólne zaciekawienie, ale, że dogadać się niełatwo, wulkanizator od razu wziął się do pracy. Zapłaciłem ile sobie zażyczył i w ten sposób dowiedziałem się, na ile chciał mnie oskubać pewien gbur kilka lat temu. Wulkanizator zwinął naprawioną dętkę w rulon i kręci się, najwyraźniej szukając czegoś. W warsztacie nie znalazł, to poszedł do śmietnika. Stamtąd wygrzebał torbę plastikową pełną śmieci. Odsupłał ją, wysypał zawartość. Wstrząsnął, chyba, żeby resztki kefiru wykapały i ładuje dętkę do środka. Na koniec zasupłał ją tak, jak była zasupłana z poprzednią zawartością i zadowolony wręczył mi swoje dzieło. Nie wypadało nie przyjąć.

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji]

Głównymi drogami, dojechałem do Goreme, serca Kapadocji. Yasin ma dla mnie niedobrą wiadomość. Jest piątek i wszystkie pokoje w jego otelu zajęte. Co za zawód. Nie wiedziałem, że jest piątek. A tak lubię tu odpoczywać. Z braku laku, wynająłem pokój dwa budynki dalej, skąd teraz opisuję wydarzenia. Nie wiem ile czasu tu zostanę.

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji] Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.6: Góry Munzur, wąwóz Karanlik i Goreme – serce Kapadocji]

c.d.n.

CeloFan

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas artykułów nastawionych jedynie na kliki, nie wnoszących niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ