pt, 14 Maj 2021

Maroko motocyklem, czyli kolory pustyni i ludzka gościnność…

-

– Tylko wróć, zanim się ściemni… Gdy mama kończyła wypowiadać to zdanie, my byliśmy już za drzwiami wyjściowymi naszego mieszkania. Cały świat czekał na odkrycie. Każdy miał swoje tajemne zakamarki. Miejsca, w które mieliśmy nie chodzić, bo za daleko, bo niebezpiecznie. I te miejsca były najlepsze. Może właśnie wtedy stawaliśmy się podróżnikami.

Tekst i zdjęcia: Michał Figurski

Gdy byłem dzieckiem podwórko 100 metrów dalej było dla mnie niczym drugi koniec Polski. Dopiero gdy dostaliśmy rowery, świat nieco się skurczył. Osiedle obok było już w zasięgu. Pojawiali się nowi znajomi. Były stłuczone kolana, ogniska i pieczone ziemniaki. Nie mówiliśmy rodzicom, że byliśmy za torami. Bo tam przecież samemu nie wolno było chodzić.

I tak czas leciał. Rowery zamieniliśmy na motorowery. Nie musieliśmy już być w domu po zmroku. Już nie tylko osiedle obok, ale i drugi koniec miasta był w zasięgu.
Ogniska były dłuższe i już nie tylko z pieczonymi ziemniakami. Żaden rodzic już nie wiedział co działo się za torami…

Co wytrwalsi zamienili motorowery na motocykle. Niektórzy jeszcze chwilę jeździli na ogniska, inni jeździli do sąsiedniego miasta, a jeszcze inni zapomnieli całkowicie o dwóch kołach. Ja byłem niestety, a może i na szczęście, właśnie pośród tych, którzy odstawili motocykle na rzecz innych życiowych uciech…

O kokainie i złamanej stopce, czyli samotne Maroko motocyklem

Idę pojeździć, wrócę tuż po zmroku

Teraz sam tak mówię, zamykając drzwi z kaskiem w ręku i aparatem w plecaku.
Jadę wtedy zwykle w okoliczne góry, poczekać na złotą godzinę, czyli tak naprawdę te kilkanaście magicznych minut, gdy dzień dobiega końca, a słońce chowa się gdzieś daleko. Świat wtedy nabiera zupełnie innych kolorów… Po takiej sesji wracam do domu zwykle, gdy jest już ciemno.

W jeździe nocą po górskich drogach jest coś szczególnego, to jakby lot awionetką. Gdy reflektor, niczym sztuczny horyzont w samolocie, pochyla się na każdym kolejnym zakręcie, wydobywając z mroku wciąż zmieniający się kawałek lasu. Oświetla tylko to, co niezbędne.

Tylko, że teraz zamiast lasu, widzę na zmianę skały, resztki asfaltu, dziury w drodze, bądź -co najgorsze – nicość! A nicość to przepaść.

Jadę z prędkością 30 km/h. I rozumiem dlaczego w Midelt, gdy tankowałem motocykl, pytali mnie, czy jestem geologiem. Kilka godzin później stałem jak wryty patrząc na grę kolorów ziemi, nie spodziewałem się, że kiedyś w ogóle zobaczę coś takiego…

Potęga natury w czystej postaci

Ziemia, skały, piach, w wszystko to w kolorach od jasnożółtego, poprzez beż, fiolety, do ciemnego brązu. Poukładane idealnie warstwami, jedna na drugiej.

Miliony lat życia naszej planety na jednym obrazku. Na żywo. Widoczne plasterek po plasterku, pofałdowane, powykręcane.

Takie chwile uświadamiają mi, jak niewiele znaczymy jako ludzkość. Ciężko wtedy zdecydować czy skupić się na robieniu zdjęć, czy chłonąć obrazy własnymi oczami.
Nie pamiętam, jak długo zjeżdżałem w dół. Nie pamiętam, ile pokonałem kilometrów. Pewnie niewiele, nie ma to dla mnie większego znaczenia. Nic nie muszę , nie mam jasno określonego celu, jadę i cieszę się każdą chwilą. To, co widzę, zostanie na długo w mojej pamięci, na zawsze. Ten krajobraz to wisienka na torcie dnia dzisiejszego, nagroda za trudy poranka.

Bakszysz

Europejczyk podróżujący po marokańskiej prowincji jest łakomym kąskiem dla każdego napotkanego na drodze małolata. Machają, wyskakują przed koło, robią wszystko, by tylko się przy nich zatrzymać. Jestem bogaczem, więc mogę podzielić się drobnymi, słodkościami, czy, jak w tym przypadku, chociaż paliwem. Młodzieniec otrzymawszy ode mnie datek w postaci dwóch litrów benzyny był wyraźnie ucieszony.

Samotna podróż przed zmrokiem

Wioski w Maroku nocą mają specyficzny klimat, gdyż nie ma w nich żadnego oświetlenia publicznego. Jechałem tak więc przez mroczną osadę, w stronę najbliższego hotelu.
Nie spodziewałem się, że uda mi się zanocować, jak zwykle lubię, na prywatnej posesji.

Nagle w oddali zobaczyłem nieco więcej światła. W otwartych drzwiach domu siedział mężczyzna, plecami oparty o futrynę. Czytał książkę, a wokół niego panowała kompletna ciemność.

Podjechałem, zgasiłem motocykl, zdjąłem kask. Mimo tego, iż wiedziałem, że jadę w dobrym kierunku, a do hotelu w tym tempie mam jeszcze kilkadziesiąt kilometrów, czyli ponad dwie godziny. Postanowiłem upewnić się, że dobrze jadę, ale liczyłem na to, że nieznajomy pozwoli mi rozbić namiot obok swojego domu. Jego odpowiedź była zgodna z moimi oczekiwaniami, a on niespodziewanie zaproponował mi nocleg w domu. Upierałem się, że rozbije namiot i będę spał w namiocie, niestety nie było o tym mowy. Dris, tak miał na imię mój gospodarz, wytłumaczył mi, że nie ma takiej możliwości, aby obcy spał na terenie wioski tam, gdzie mu się podoba. Jedyne rozwiązanie to u niego i u jego brata w domu. Oczywiście zgodziłem się.

Nocleg w wiosce w Maroko? To nie takie proste, jak mogłoby się wydawać…

Najpierw gospodarz zadzwonił do najważniejszego w wiosce i zapytał, czy będę mógł spać u niego. Gdy ten zgodził się, schowaliśmy motocykl do komórki, a to wymagało demontażu kufrów. Motocykl musiał być schowany.

Okazało się, że mój nowy kolega i jego brat są nauczycielami. Mieszkali niesamowicie skromnie – w jednym pomieszczeniu były materace, na których spali, drugie, jakby przedpokój, był jednocześnie kuchnią. Toaleta była jednocześnie prysznicem.

Gospodarz zapraszając mnie jednocześnie mnie ostrzegł, że brat może mieć grypę. Ale był to jakiś drobny szczegół. W czasie gdy ja przygotowywałem się do spania, obok w kuchnio-przedpokoju bracia przyrządzali kolację. Co prawda nie lubię soczewicy, ale za to zawijaski mięsne wyglądały rewelacyjnie. Nie należy wybrzydzać, gdy ktoś dzieli się ,wszystkim, co w danej chwili ma. Zjadłem więc brązowe kuleczki, a na deser zawijaski.

Egzotyczny przysmak wyglądał rewelacyjnie na talerzu, ale pochodził na pewno od wiejskiego rzeźnika, którego sanepid każdego europejskiego kraju zamknąłby korespondencyjnie. Gdy wziąłem pierwszego kęsa, słowo egzotyka nabrało nowego znaczenia. Zawijaski były mięsem baranim, dość mocno sezonowanym, przez co miało bardzo specyficzny zapach i smak. Mój organizm kompletnie nie był na nie przygotowany. Zawijaski rosły w ustach z każdą sekundą. W innych okolicznościach przyrody nie zjadłbym tego, ale tutaj byłoby to mocnym nietaktem.

Obudziliśmy się dość wcześnie. Musiałem przygotować motocykl i spakować się zanim rozpoczęły się lekcje. Szkoła była niezwykle skromna, jak one wszystkie na marokańskich prowincjach. W naszych kryteriach ciężko nazwać to szkołą. Ot budynek, w którym mieszczą się dwie klasy, to wszystko.

Oczywiście motocykl przed szkołą wzbudził zainteresowanie uczniów.

Chwilę postudiowałem mapę z podopiecznymi Drisa.

Wspólna fotka z moim gospodarzem

i ruszyłem dalej, wspominając zawijaski, kolory ziemi, gościnność nauczycieli. Poza zawijaskami chłopaki zupełnie nieświadomie podzielili się ze mną czymś jeszcze. Ale o tym dowiedziałem się dużo, dużo później, płynąc promem w kierunku Hiszpanii…

C.D.N.

Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas treści nastawionej jedynie na kliki, która nie wnosi niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

BMW R 18 i R 18 z nowymi opcjami wyposażenia

BMW R 18 to model, który swoją premierą mocno namieszał w motocyklowym świecie. Nie ma się co dziwić - piękne połączenie wyjątkowego designu z...

Czym jest scrambler? Co to za motocykl? Czym się charakteryzuje [Benelli, Ducati, Triumph]

Dawno, dawno temu, kiedy na rynku motocyklowym nie było jeszcze takich podziałów, a motocykl miał być przede wszystkim uniwersalnym pojazdem, służącym do przemieszczania się...

Na 60-lecie firmy Brembo powstał specjalny, podświetlany zacisk hamulcowy [VIDEO]

Tak naprawdę to nie wiem po co, nie wiem dlaczego i nie wiem jak. Faktem jest jednak, że firma Brembo obchodzi w tym roku...

Wyraźny wzrost sprzedaży motocykli w Polsce w kwietniu 2021 roku

Niezmiernie cieszyć może fakt, że Polacy coraz chętniej kupują swoje dwa kółka, a jeszcze bardziej, że znacznie rośnie liczba zarejestrowanych nowych motocykli. Wobec tego...

Moniką z Moto Hero – o wyprawach na motocyklu, wyjazdach na wschód, problemach i po co trzymać tampony na wierzchu w kufrze? [WYWIAD]

Poznaliśmy się całkowicie przypadkiem, ale w dzisiejszej dobie Internetu nikogo to nie zdziwi. Lajk i follow na Instagramie był wystarczającym zapalnikiem, abyśmy wymienili jednośladowe...