Kaszuby wydają się mało motocyklowe – ani tu serpentyn, ani górskich przełęczy. To jednak bardzo nietrafiony wniosek. Bogactwo wspaniałych dróg i krajobrazów zachwyci najbardziej opornych na piękno naszego kraju.

Z Warszawy startujemy drogami tak bocznymi, jak to tylko możliwe. Kartografowie, z braku innych pomysłów, oznaczają takie drogi na mapach białym kolorem. Nigdy nie wiadomo, co kryją takie oznaczenia – bywają nawierzchnie w stanie wołającym o pomstę do nieba, bywają szutry, ale można też trafić na długie odcinki gładkiego jak stół asfaltu.

Jedziemy wzdłuż rzeki Wkry, znanej ze spływów kajakowych. Mijamy Płońsk, Płock i wjeżdżamy na DK62, która malowniczymi łukami prowadzi nas po obrzeżach przycupniętego nad Wisłą Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego. Stąd już tylko krok do Kaszub.

Przystanek Tleń

Stajemy na obiad w Przystanku Tleń – obowiązkowej miejscówce dla każdego, kto nad konserwy i McDonalda przedkłada lokalne smaki i klimaty. Knajpa, położona nad rzeką Wdą, oferuje wyborne żarcie. Tym razem próbuję dorsza w cieście piwnym z frytkami i sosem tatarskim własnej roboty. Polska wersja fish&chips zachwyca smakiem świeżej ryby. Tutaj, w tej chwili, jest to najpiękniejszy smak na świecie. W sezonie panuje tutaj spory tłok, czasem trzeba chwilę poczekać na stolik.

Przystanek Tleń warzy także własne piwo, ale ich IPA i APA trafia do kufra, będzie na później. Dla tych, których smak tutejszego piwa uwiedzie ponad miarę 0,2 promila, Przystanek Tleń przygotował pokoje.

Półwysep Lipa

Po smacznym posiłku jedziemy na Wdzydze Tucholskie i Półwysep Lipa. Na samym jego końcu znajduje się malowniczy kemping, do którego prowadzi szutrowa droga. Jej nawierzchnia jest jednak utwardzona na tyle, że bez problemu dojedziesz tam nawet chopperem.

Mimo majówki, nie ma tłoku. To dziwne, bo położony w lesie kemping jest jednym z najpiękniejszych, jakie widziałem w Polsce. Część domków znajduje się bezpośrednio przy brzegu, na skarpie. Rozpościera się stamtąd cudowny widok na jezioro, co z pewnością docenią plecaczki. Oprócz domków jest tutaj przyjemna restauracja.

Wpadamy na chwilę do Chojnic spotkać się ze znajomymi i ruszamy w drogę powrotną. Ten krótki wyjazd pokazał, że są w naszym kraju piękne, romantyczne miejsca, wolne od turystycznej komercji i tłoku. Z utęsknieniem czekam na kolejną wolną chwilę, by znów ruszyć poznawać uroki Kaszub.

Held Hakuna

Kurtka Held jest super wygodną towarzyszką podróży. Dzięki rozbudowanej wentylacji mogę podczas upałów podróżować w komforcie klimatyzowanej limuzyny. Po zasunięciu wszystkich zamków i wpięciu podpinki bez problemu daje radę nawet poniżej 10 stopni.

Spora liczba kieszeni to zaleta, ale wymaga przyzwyczajenia. Dla mnie, który od lat jeździ w skórach, okazało się to na początku problemem, kiedy podczas jednego z postojów nie mogłem znaleźć kluczyka.

Przeszkadzała mi jedna rzecz, która jest niestety bolączką większości ciuchów, nawet tych z górnej półki – brak ochraniacza pleców w komplecie. Poradziłem sobie wstawiając protektor z innej kurtki. Ogromny plus natomiast za świetny wygląd i znakomite dopasowanie.

HJC RPHA 90

Bardzo wygodny kask szczękowy, wszystkie elementy, jak sterowanie blendą, wizjerem, czy wentylacją, łatwo dostępne w rękawicach. Mikrouchylenie szyby to doskonały pomysł – nie wieje, a świeże powietrze jest. Pole wizjera wydaje się nieco mniejsze, niż w moim Nolanie N104, ale, wbrew wcześniejszym obawom, wcale nie przeszkadza. Blenda zakrywa prawie całe pole widzenia – ogromny plus, bo oznacza to znakomitą ochronę przed słońcem.

Jak dotąd jedyny minus to irytujący rezonans suwaka od górnego nawiewu. Drży niezależnie od pozycji i prędkości. Aby mieć chwilę wytchnienia, musiałem przechylać głowę. W długiej trasie jest to bardzo męczące. Prawdopodobnie to wina tego egzemplarza, będę obserwował ten problem dalej.

Garść statystyk

Statystyki i trasy przejazdu dostarcza nam LionLog.

Kaszuby południowe – galeria

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here