Francuscy policjanci złapali motocyklistę, który za jednym zamachem popełnił aż trzy poważne wykroczenia. Bezmyślność będzie go drogo kosztować.
Podczas rutynowego pomiaru prędkości na drodze D2 z Mourenx do Arbus policjanci zarejestrowali motocykl, który poruszał się z prędkością 253 km/h, choć dozwolona w tym miejscu prędkość wynosiła 90 km/h. Kiedy po dłuższej chwili zatrzymano bikera okazało się, że prowadził on pod wpływem narkotyków. Bliższe oględziny motocykla ujawniły natomiast, że jego moc – 175 KM –jest znacznie większa od dopuszczonej we francuskim prawie, która może wynosić maksymalnie 100 KM.
Biker tłumaczył, że motocykle ma we krwi i że nie zdawał sobie sprawy, że jedzie tak szybko. Dopiero po przesłuchaniu wyszło na jaw, że lekkomyślny motocyklista zostawił w domu swoje miesięczne dziecko, a kilka lat wcześniej, po bardzo poważnym wypadku na skuterze, miał poparzone 80% powierzchni ciała.
Sędzia nie wykazał zrozumienia dla argumentów bezmyślnego bikera, skazując go na cztery miesiące więzienia w zawieszeniu na 18 miesięcy. Nakazał także kierowcy szereg prac społecznych, cofnął mu uprawnienia do kierowania pojazdem, skonfiskował jego motocykl i wymierzył karę grzywny w wysokości 600 Euro.
Dobrze, że biker ma motocykle we krwi, bo jeździć będzie mógł już tylko na rowerze.
