Prawie 180 kierowców będzie musiało ponownie podejść do egzaminu państwowego na prawo jazdy, a wszystko przez fałszywe dokumenty wystawiane przez jedną ze szkół jazdy z Mysłowic.
Od feralnego egzaminu minęło już 6 lat i po tym czasie 177 kursantów jednej ze szkół jazdy w Mysłowicach będzie zmuszonych nie tylko podejść ponownie do egzaminu państwowego, ale także jeszcze raz uczestniczyć w kursie. Poinformowane zostały o tym fakcie poprzez Urząd Miasta, a powodem jest fałszerstwo, którego dopuścił się właściciel szkoły jazdy.
Pierwsze problemy miały miejsce już w 2014 roku, kiedy właściciel po raz pierwszy fałszował obecność kursantów na zajęciach z teorii i pierwszej pomocy. Zapewne proceder ten nigdy nie ujrzałby światła dziennego, jednakże jedna z kursantek postanowiła dokupić kilka dodatkowych godzin w konkurencyjnej firmie, informując tym samym nauczyciela o owej sytuacji. O sprawie szybko zrobiło się głośno i dopiero w 2018 roku postępowanie wszczęte przez Urząd Miasta zostało zakończone prawomocnym wyrokiem sądu, który skazał właściciela szkoły jazdy na okres dwóch lat w zawieszeniu za poświadczanie nieprawdy w dokumentach. O pierwszych oznakach jakichkolwiek nieprawidłowości niektórzy kursanci dowiedzieli się w 2017 roku, kiedy zostali wezwani na policję celem złożenia zeznań. Nikt sobie jednak wtedy nie zdawał sprawy, że w niedalekiej przyszłości ich egzaminy mogą zostać uznane za nieważne. Teraz 177 osób będzie musiało ponownie przejść przez cały kurs, a także podejść do końcowego egzaminu państwowego.
Koszmar kategorii A1, A2, A – czyli brudna prawda o egzaminach motocyklowych w WORD-ach
