Policyjna kontrola prędkości w okolicach Lublina zakończyła się kilkukilometrowym pościgiem za kierującym motocyklem, który zignorował sygnały do zatrzymania. Jak się okazało, nie miał uprawnień do prowadzenia motocykla, a jego jednoślad od blisko 11 lat nie przechodził badań technicznych.
Do zdarzenia doszło kilka dni temu, podczas działań prowadzonych przez policjantów ruchu drogowego KMP w Lublinie. Funkcjonariusze prowadzili kontrolę prędkości w miejscowości Chmielnik-Kolonia, gdy zauważyli nadjeżdżający motocykl. Dali kierującemu polecenie do zatrzymania przy użyciu sygnałów świetlnych i dźwiękowych.
Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!
Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind
Motocyklista zignorował jednak wezwanie i rozpoczął ucieczkę. Pościg trwał przez kilka kilometrów. W jego trakcie kierujący nie stosował się do przepisów i stwarzał zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Ostatecznie stracił panowanie nad motocyklem, przewrócił się i został zatrzymany przez policjantów.

Do 11 lat sztuka
Czarne Kawasaki ZX-7R prowadził 39-letni mężczyzna. Badanie wykazało, że był trzeźwy. Szybko jednak wyszło na jaw, że nie posiada on uprawnień wymaganych do kierowania motocyklem. Policjanci ustalili również, że pojazd nie miał aktualnych badań technicznych od blisko 11 lat! W związku z tym funkcjonariusze elektronicznie zatrzymali dowód rejestracyjny.

Teraz zatrzymany mężczyzna poniesie konsekwencje karne swojego zachowania. Niezatrzymanie się do kontroli drogowej jest przestępstwem z art. 178b Kodeksu karnego i grozi za nie kara do 5 lat pozbawienia wolności. Sąd może też orzec zakaz prowadzenia pojazdów. Oprócz tego kierujący odpowie za liczne wykroczenia popełnione podczas ucieczki oraz za brak wymaganych uprawnień.
To kolejna sytuacja pokazująca, że nie warto słuchać internetowych chojraków zachęcających do ucieczki motocyklem – szosowym czy terenowym – przed policją. Praktycznie zawsze kończy się to dużo poważniejszymi konsekwencjami niż sama kontrola drogowa.
