Segment motocykli adventure jest niezwykle hermetyczny i oporny na nowe znajomości, dlatego producenci, którzy zamierzają w nim nieco zamieszać muszą spodziewać się pewnych trudności. Himalayan jest świeżym motocyklem przygodowym, jednakże producent postanowił od razu rzucić go na głęboką wodę.
Royal Enfield chce udowodnić motocyklowemu światu, że jest bardzo konkurencyjny w przypadku ekstremalnych podróży na jednośladach i chwilę po premierze modelu Himalayan zorganizował wyprawę. Miała ona również związek z istnieniem marki już 120 lat, w związku z czym w podróż życia wybrało się dwóch pracowników – Santhosh Vijay Kumar i Dean Coxson. Podczas trwającej 39 dni wyprawy motocykliści ruszyli na 3-dniową aklimatyzację do rosyjskiej stacji polarnej Nowołazariewskaja, a następnie w ciągu 12 dni samochodami przejechali całą Antarktydę, aż do Lodowca Szelfowego. Stamtąd ruszyli już na Himalayanach w trasę liczącą około 770 km do finalnego celu, którym jest amerykańska stacja Amundsen-Scott.
Ekstremalna wyprawa na biegun południowy na Royal Enfield Himalayan
Chociaż kontakt z kierowcami był trudny i w znacznej liczbie miejsc niemożliwy przez brak zasięgu, to jednak za pomocą telefonu satelitarnego udało się z nimi porozumieć i potwierdzić fakt dojechania do stacji badawczej. Pomimo tego, że przez całą trasę wspierani byli przez pojazdy Arctic Trucks, to dopiero w drodze powrotnej będą mogli skorzystać z wygód samochodów. Royal Enfieldowi właśnie za pomocą tych dwóch śmiałków udało się udowodnić jak dobrym wyprawowym motocyklem jest model Himalayan, a dodatkowo sprawić, że obchody 120-lecia marki były wyjątkowe. Gratulacje!
Royal Enfield Himalayan – przybysz z Indii [test, opinie, dane techniczne]
