TestyMotocykle noweYamaha MT-07. Czysta jak olej z pierwszego tłoczenia

Yamaha MT-07. Czysta jak olej z pierwszego tłoczenia

-

Symbioza z psem

Yamaha MT-07 to motocykl średniej wielkości, ze wskazaniem na dolny zakres tej średnicy. Będąc dosyć wyrośniętym osobnikiem mam subiektywne wrażenie kontaktu z motorowerem. Idąc jeszcze dalej – po przesiadce ze sporego turystyka, którym jeżdżę na co dzień, wreszcie dosiadam przysłowiowego psa. To dziwne uczucie z pierwszych minut jazdy znika bardzo szybko. Po części dlatego, że symbioza jeźdźca z maszyną w przypadku MT-07 zaczyna się niemal natychmiast, poza tym zacinający deszcz nie pozostawia mi miejsca na głębsze rozważania.

IMG_3020Przechodzę do części, która jest najmocniejszą stroną Yamahy MT-07. To najczystsza, pierwotna wręcz radość z jazdy. Mogę to porównać do pierwszej przejażdżki motorynką Pony z zamierzchłych czasów. Japoński naked nie oferuje nic poza znakomicie połączonymi ramą, kołami i silnikiem. Od razu reaguje na najmniejsze nawet ruchy ciała, przez co jazda dostarcza wrażeń niespotykanych na ciężkich kanapowcach.

IMG_3003Twin napędzający MT-07 to nowa konstrukcja i robi perfekcyjną robotę. 75 gładko pracujących koników to aż nadto, by zapewnić świetną zabawę na ważącej 179 kg maszynie. Silnik ciągnie od samego dołu, a wrzucając czwarty bieg mam wrażenie jazdy automatem – piątki używam bardzo rzadko, a szóstka jest moim zdaniem zbędna w tym motocyklu. Spalanie na poziomie 5-6 litrów jest akceptowalne i adekwatne do osiągów. Bardzo chętnie zobaczyłbym ten silnik w kolejnych modelach, np. turystycznym enduro.

IMG_3014

Ograniczona frajda

Katalogowo Yamaha MT-07 rozpędza się do 190 km/h, ja docieram do 160 i nie jestem w stanie jechać szybciej – napór powietrza zrzuca mnie z siodła; nie wspominam nawet o zerowej przyjemności z jazdy. Motocykl najlepiej czuje się na gładkich, krętych drogach, przy prędkościach do 120 km/h. Wyboje i koleiny przyjmuje zupełnie bez japońskiej godności. Hamulce spisują się dobrze i są łatwo dozowalne. Jeżdżę wersją bez ABS, ale czuję się bezpiecznie.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Konrad Bartnik
Konrad Bartnik
Motocyklista, perkusista, ojciec, wielbiciel dobrej kuchni i dużych porcji. Jego największa miłość to motocyklowe podróże – bliskie i dalekie, po asfalcie i bezdrożach. Lubi wszystko, co ma dwa koła, a najbardziej klasyczne nakedy ze szprychami i okrągłą lampą. Na co dzień drapie szutry starym japońskim dual sportem. Nie zbiera mandatów i nigdy nie miał wypadku. Bywa całkiem zabawny.

7 KOMENTARZE

  1. witam
    Co do turystyki MT07 właśnie wróciłem z tygodniowej wycieczki po Europie zrobiłem 5000km ze średnim spalaniem 4l/100km.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ