Wczesna wiosna, a właściwie nawet przedwiośnie, to ciężki okres dla nas, motocyklistów. O ile w lutym często jeszcze leżą zwały śniegu, a pogoda nie zachęca do jazdy, to cieplejsze promienie wyższego, marcowego słońca skutecznie nas kuszą do jazdy. Jak ją sobie umilić, jak sprawić, by była przyjemniejsza? Oto pięć niezbędnych do tego akcesoriów.
Oczywiście jest to moja, subiektywna lista, do której możecie dodawać swoje akcesoria, bez których wy się z domu nie ruszacie, albo potraktować niektóre z moich podpowiedzi jako zbyt asekuranckie. Ale cóż – wiek potrzebuje wygody. Zatem zaczynamy!
Owiewka, szyba, ochrona przed wiatrem

Podczas chłodów – im większa ochrona przed wiatrem, tym lepiej. Duża szyba, rozłożyste owiewki, handbary typu listki – to wszystko sprawia, że czynnik chłodzenia wiatrem naszego ciała jest dużo mniejszy, a zatem jazda motocyklem dla nas staje się przyjemniejsza i… możemy ją wydłużyć. Oczywiście można ubierać się na cebulę, zakładać kurtki z podpinkami, membranami i innymi wynalazkami, ale złośliwy wiatr o temperaturze 5 stopni Celsjusza zawsze gdzieś się w końcu wślizgnie pod kombinezon.
Wyświetl ten post na Instagramie.
Sam jestem żywym przykładem tej teorii. Zamontowałem przed tym sezonem – niby nic, ale mini owiewkę do mojego nakeda, która oczywiście nie osłoniła mnie całego przed wiatrem, ale wystarczyła, by odchylić strugi powietrza od klatki piersiowej i szyi. To spowodowało, że przy kilku stopniach na plusie jest mi zdecydowanie cieplej, niż bez niej. Polecam!
Szczelny kask – integral lub szczękowiec

Tak, szczelny – dobrze przeczytaliście. Producenci najczęściej chwalą się, że ich produkty wykonane są w technologii kosmicznej, z włókien szklanych, carbonowych, eps jest o zmiennej gęstości, a wentylacja jest wręcz fenomenalna. Nie słyszałem jednak o tym, by któryś producent, może oprócz jednego, chwalił się tym, że ich kaski są po prostu szczelne i nie pozwalają na to, by po ich wnętrzu, mimo zamknięcia wlotów powietrza, wiało jak w kieleckiem. Ja na takie kaski, które izolują mnie skutecznie od zimnego powietrza, mówię – kaski zimowe. Niestety, aby przekonać się, który z nich może otrzymać taką rangę, trzeba się w nich przejechać. Pewną przesłanką do tego, może być występowanie podbródka oraz mały otwór na głowę – im mniejszy, tym kask jest szczelniejszy. W mojej kolekcji do jazdy w chłód nadają się jedynie oba moje kaski marki Schuberth (C4Pro i SR2). Choć w Araiu RX-7V latem jest niesamowicie przyjemnie, bo jest szczelny jak sito, to podczas chłodnych dni nie da się w nim po prostu wyrobić, mimo domknięcia szyby, wlotów powietrza i zamontowaniu podbródka. Mój X-Lite X803, choć lepszy pod tym względem od Araia, i tak odpada przy niemieckich produktach. Ale tak jak powiedziałem, każdy musi wybrać sobie pasujący mu kask, dostosowany do głowy, a także i do motocykla, którym jeździ – w końcu na GL-u może nie dmuchać i w orzeszku…
Pinlock

Duża różnica temperatur, wilgoć w powietrzu, chłód – to wszystko sprzyja parowaniu wizjera, który w kasku integralnym powinien być podczas pierwszych, wiosennych jazd, szczelnie zamknięty. Im kask szczelniejszy, tym łatwiej zachuchać sobie szybę. I tutaj z pomocą przychodzi nieparująca wkładka, czyli popularny pinlock.

Bez tego ani rusz. Fakt, można psikać sobie na wewnętrzną stronę szyby jakimiś nieparującymi specyfikami, ale zdecydowanie wkładka pinlocka jest dużo skuteczniejsza. Uwaga, nie każda szyba ma możliwość zamontowania pinlocka tradycyjnie, na bolce, ale wtedy istnieje możliwość wklejenia go na stałe.
Elektryczne ogrzewacze

Wielu motocyklistów nigdy nie jeździło nawet jednośladem z grzanymi manetkami, czy podgrzewanym siedzeniem. Choć przynajmniej to ostatnie może kojarzyć się z dziadkowym komfortem, to jednak i jedno i drugie rozwiązanie jest wprost nieocenione, gdy chcemy podróżować gdzieś dalej. Np. mi nie pomagają w dłuższej trasie praktycznie żadne rękawiczki. Jakie by nie były już po 30 minutach jazdy dłonie mam zgrabiałe i wręcz tracę czucie w palcach. Grzana manetka, skrupulatnie trzymana, tak, aby też grzać kciuki, pozwala na jazdę w komforcie w dłuższej trasie i pozwala zapomnieć o przykrym bólu przemarzniętych dłoni. Fakt – nawet dzisiaj, podczas rundki moim motocyklem po mieście, widziałem kierowcę skutera jadącego w otwartym kasku i bez rękawic zupełnie. Ale to są inni ludzie… On bez rękawic, a ja w moich goretexowych łapawicach marzący o posiadaniu grzanych elektrycznie manetek, których się jeszcze nie dorobiłem…
Bielizna termo i windstopery

Poprawić komfort jazdy możemy sobie na różne sposoby. Jednym z nich, kiedy mamy w miarę szczelną odzież motocyklową, jest komplet odzieży termicznej – najlepiej z wełny merino. To rozwiązanie jest super pod kilkoma względami. Po pierwsze komplet z wełny merino jest lekki, po drugie cienki, przez co nie krępuje ruchów. W końcu po trzecie jest ekstremalnie ciepły, co pozwala zatrzymać spadek temperatury naszego organizmu podczas dłuższej jazdy motocyklem na chłodzie.
Jeżeli nasza motocyklowa garderoba ma szczeliny, którymi dostaje się chłód, warto je uszczelnić. Do tego najlepiej nadaje się ubranie typu windstoper, które skutecznie powstrzymuje napływ zimnego powietrza na nasze ciało. Kurtka skórzana, pod nią kurtka z materiału typu windstoper – koniecznie z wysokim kołnierzem, a pod spód bielizna z wełny merino. I można jechać i jechać.

Oczywiście pamiętać trzeba również o szyi. Niezastąpione okazują się balaclavy i kominiarki z nieprzewiewnym materiałem chroniącym szyję.
Tak ubrani i zabezpieczeni raczej możemy pojechać do Sopotu, albo Zakopanego na kawkę i z przyjemnością wrócić.
