Nawierzchnia nie budzi już takiej euforii jak ta, którą zastałem na Kubalonce. Dziury wypełnione byle czym i szczeliny zamaskowane lepikiem to tutaj standard. Na pierwszej agrafce odkrywam to, czego obawiam się najbardziej – błoto pozostawione przez spływającą podczas deszczu wodę. Nikt się tym nie przejmuje, przecież motocykle nie istnieją.
Salmopolska jest bardziej dzika niż Kubalonka. Winkle mocniej oddziałują na wyobraźnię i stawiają większe wyzwania. Droga nie jest specjalnie trudna, ale czyhające wszędzie pułapki zachęcają do rozwagi. Jest tutaj także większy ruch – mimo środka tygodnia połowę trasy przemierzam z lewą ręką uniesioną do góry w geście pozdrowienia dla kolegów motocyklistów.
Za Białym Krzyżem droga opada w dół w stronę Malinki – dzielnicy Wisły, gdzie na skoczni trenował nasz mistrz Adam Małysz. Serpentyny są wspaniałe – choć cały czas mam z tyłu głowy, że muszę uważać na piach, na tej drodze zapominam o terminach, stresach, politykach i innych rzeczach, które kształtują mój codzienny rytm. To motocyklowa trasa, która mogłaby stać jako wzorzec w muzeum w Sevres.
Kończę już sporą pętlę przez dwie beskidzkie przełęcze lądując z powrotem w nieco chaotycznej Wiśle. Zmierzcha, a ja zastanawiam się gdzie przenocuję. Trudno mi będzie skupić się na szukaniu noclegu – w mojej głowie wciąż wiją się wstęgi Salmopolskiej i Kubalonki.

Jezdzilem tam nie raz choc juz lata temu, jak na Kubalonke wjezdzaly „ogorki” To byly czasy :-)
Bardzo ladny opis. Pozdrawiam.
Prawdą artykułu jest przede wszystkim fakt iż w te trasę należy wybrać się późną jesienią / wczesna wiosną bądź latem w porze dnia o świcie lub zmierzchu. Bowiem od czerwca do września: od każdej strony na dojeździe: kilkukilometrowe korki z kierowcami wielośladów sprawiającymi wrażenie jakby w zatorze najważniejsza ich misją było zatarasować przejazd motocykliście. Same przełęcze mocno oblegane- nie ma mowy o przejeździe własnym tempem z samosobie ustaloną prędkością. Latem trasa dla wszystkich, którzy przede wszystkim lubią tłumy i zamieszanie (robić i dzielić :) kłęby papierosowego dymu, walające się torebki po pokarmie i plastikowe butelki na zakrętach.
Byłem tam dzisiaj. Wjazd do Wisły zakorkowany (skoki narciarskie w Malince), ale środek jezdni, kierunkowskaz, podziękowania dla kierowców samochodów i z innymi poznanymi w korku motocyklami, przejechaliśmy sprawnie. Pogoda od Wisły zmieniła się diametralnie- chmury, a od Szczyrku do Ustronia ulewa. Przemoczyło mnie do suchej nitki, potoki spływającej wody i zdziwienie braci motocyklowej, stojącej pod dachami barów i w tunelu pod Malinką. Udało mi się wyschnąć (oczywiście podczas jazdy w Pawłowicach). Ładna trasa, którą częściowo znałem jeżdżąc samochodem jak wchodziłem na Baranią Górę. Podziękowania dla autora za dobre i trafne propozycje. To już druga moja trasa od wczorajszego dnia :)