Kończę poranne cappuccino w olsztyńskiej kawiarni Consonni – taka pobudka daje nie tylko energię, ale także uśmiech na cały dzień. Olsztyn to świetna baza wypadowa i jedna z najbardziej klimatycznych jurajskich miejscowości. Dobrze rozbudowana baza noclegowa i gastronomiczna, potężne ruiny zamku i świetne skomunikowanie z tranzytową drogą DK-1 powoduje, że to właśnie Olsztyn najczęściej wybierany jest przez motocyklistów.
Przez Zrębice, gdzie stoi wspaniały drewniany kościółek i Siedlec, znany z pustyni obleganej przez off-roadowców, kieruję się w stronę drogi 793 – krótkiego, lecz pięknego i krętego odcinka, który od zawsze jest moim motocyklowym torem testowym. Lubię to miejsce – magiczne światło malowane przez liście tworzące barwne sklepienie nadaje tej krótkiej drodze drugiego wymiaru. Niemal czuć drugi świat, który, zamaskowany trywialną infrastrukturą, próbuje wydostać się na powierzchnię – z całą swoją niezwykłością i bogactwem wrażeń.
Drugi taki odcinek wymaga przebicia się przez dwa miasta – Myszków i Zawiercie. Warto wykorzystać tę okazję do zatankowania – przy bocznych drogach trudno o luksus stacji paliw. Zbliżam się do zamku Ogrodzieniec w Podzamczu – to jedne z najbardziej charakterystycznych ruin na Szlaku Orlich Gniazd. Kręcono tutaj kilkadziesiąt scen z różnych filmów – między innymi z Zemsty, Janosika, a nawet fragment teledysku zespołu Iron Maiden.
Dość specyficzny, mroczny klimat zamku skutecznie psuje odpustowa atmosfera towarzysząca turystom już od wjazdu do Podzamcza. Stragany z chińszczyzną, obwarzanki i grillowana karkówka o smaku podeszwy odwracają uwagę od tego, co jest tutaj najpiękniejsze – wspaniałej warowni kryjącej niezliczone legendy i dającej wyobrażenie o trudnym życiu dawnych Polaków.
Z Ogrodzieńca do Olkusza biegnie drugi odcinek wspaniałej, bajkowej drogi, która niczym najlepszy narkotyk przenosi mnie do innego wymiaru. Jesienne barwy eksplodują niezliczonymi refleksami odsłaniając kolejne wymiary, niedostępne na pierwszy rzut oka. Droga wydaje się drżeć i kołysać, promienie październikowego słońca przebijające przez korony drzew wiją się wzdłuż szosy jak zorza polarna. Powoli dociera do mnie fenomen tego miejsca – każda pora roku odsłania tutaj inne tajemnice, a każdy kilometr może co roku wyglądać inaczej.
Tuż za Olkuszem, w Sienicznie drogą 773 odbijam na Ojców. Tutaj zaczyna się odcinek, który kocham do szaleństwa. Szosa powoli zagłębia się w dolinę Prądnika odsłaniając kolejne zdumiewające widoki. Wapienne skały wyrastają przy drodze niczym nadmorskie klify, a rosnące zbocza otulają mnie wraz z drogą w łagodnym uścisku. W pewnej chwili zza drzew i stromych białych skał najpierw nieśmiało, potem w pełnej krasie zamek Pieskowa Skała. Po Wawelu to bodaj najlepiej zachowana forteca na Szlaku Orlich Gniazd. Majestatyczne mury osadzone na wysokiej skale przypominają królewską koronę, która nadaje tej okolicy prawdziwie monarszej godności.


macie dane na gps tras szlak orlich gniazd potrzebuję trasy na motocykl pod namioty