Mazowsze do tej pory traktowałem jako cel wyjazdów jednodniowych. Pewnie dlatego, że dość łatwo i niedaleko można tu znaleźć wiele ciekawych miejsc.

Na kolejny z takich wyjazdów zapraszam Andrzeja – początkującego motocyklistę, który swój ogromny zapał do jazdy realizuje nocami na warszawskich ulicach. Daje się on z łatwością namówić na porzucenie betonowego lasu i kilkupasmowych stołecznych tras. W upalne sierpniowe popołudnie ruszamy w kierunku pierwszego przystanku: plaża i rynek w Serocku.

Zamek w Pułtusku

Miejsce to, choć popularne wśród warszawskich motocyklistów jako jeden z punktów “na papieroska”, ma też inne walory do zaoferowania. Oprócz ładnie utrzymanej plaży z widokiem na dumną, szeroką Narew, zachęca zadbany rynek i ogólny nieśpieszny klimat miasteczka. Dla fanów piłki nożnej z pewnością interesującym będzie fakt, że w tutejszym kościele swój ślub miał Robert Lewandowski.

Rynek po długości

Z Serocka jedziemy do kolejnego punktu spotkań mazowieckich motocyklistów, Pułtuska – tamtejsze zapiekanki przy dworcu zyskały status wręcz kultowych, choć ja osobiście tego fenomenu nie rozumiem. Pułtusk nazywany jest Wenecją Mazowsza, ponieważ Narew rozlewa się tu na wiele koryt, tworząc kanały, dookoła których funkcjonuje miasto. Miejski rynek jest prawdopodobnie najdłuższym nie tylko w Polsce, lecz także w Europie.

Okolice Pułtuska – Rzeka Narew – droga do przeprawy promowej

Na długości czterystu metrów ciągną się “kocie łby”, którymi dojedziesz do Domu Polonii – zespołu rekreacyjno-hotelarskiego działającego w na terenie zamku, który zlokalizowany jest na niewysokim wzniesieniu nad Narwią – to idealne miejsce na kawę i krótką przerwę.
Po krótkim postoju wspólnie z Andrzejem podejmujemy decyzję, że pokręcimy się gdzieś blisko Narwi.

Ruszamy, wiec drogami, których na mapach musisz szukać na dużym zoomie. Same lokalne, mało uczęszczane i dające niezłą przyjemność z jazdy wiejskie drogi. Trasa pozwala nam na częste postoje i robienie zdjęć. Od tego schodzenia i wchodzenia na motocykle głodniejemy – postanawiamy więc ruszyć w kierunku knajpy. Skracamy mocno drogę korzystając z jednej z dostępnych na Narwi przepraw promowych. Dwa motocykle przeprawiamy za 7,5 złotego.

Energetyczne kurki

Docieramy do Gospody Pazibroda głodni jak wilki. Na szczęście zanim wjedzie główne danie dostajemy “czekadełko”. Jedzenie w gospodzie jest moim zdaniem bardzo dobre – placek Pazibrody i polędwiczki w sosie kurkowym dają siłę do dalszej jazdy. Po obiedzie spędzamy dłuższą chwilę na leżakowaniu. Dopiero po takim odpoczynku jedziemy dalej.

Gospoda Pazibroda

Ostatni punkt tego dnia to Muzeum Romantyzmu w Opinogórze. Parkowo-pałacowy obiekt, w którym znajdziesz pamiątki poświęcone rodzinie Krasińskich, a zwłaszcza Zygmuntowi Krasińskiemu. Na terenie dużego 21-hektarowego parku znajduje się neogotycki pałacyk, dwór, oranżeria i kilka innych obiektów, w tym domek ogrodnika, gdzie można zrobić chwilę przerwy przy kawie, czy ciastku.

Z Opinogóry blisko jest do Ciechanowa – tam można z kolei zaplanować zwiedzanie lokalnego browaru. Nam jednak nie starcza na to czasu. Ponieważ dzień się nieubłaganie kończy, ruszamy w drogę powrotną. Póki możemy jedziemy lokalnymi drogami, unikając głównych tras. W ten sposób dość sprawnie docieramy w okolice Nowego Miasta i Jońca. Okolice te przyciągają fanów spływów kajakowych po Wkrze. Noclegów jest dużo, a dojazd z Warszawy mało kłopotliwy.

Opinogóra

Stąd też można dość szybko, wzdłuż malowniczej Wkry, dostać się na przedmieścia Warszawy – i ten wariant z Andrzejem wybieramy. Jazdę kończymy po zmroku. A Andrzej kończy wycieczkę z mocnym postanowieniem, że chce zaznać więcej turystyki motocyklowej.

Mazowsze – galeria

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.