Grand Prix Japonii na torze Motegi przeszło do historii nie tylko dzięki imponującemu zwycięstwu Francesco Bagnai, ale przede wszystkim dlatego, że Marc Márquez sięgnął po swój dziewiąty tytuł mistrza świata. Choć nie wygrał wyścigu, drugie miejsce wystarczyło, by zapewnić mu przewagę nie do odrobienia nad rywalami. To kulminacja sezonu, w którym Hiszpan udowodnił, że mimo lat przerwy i problemów zdrowotnych wciąż potrafi dominować w królewskiej klasie.
Weekend 26-28 września 2025 w Motegi rozpoczął się od kwalifikacji, które zdominował Pecco Bagnaia. Włoch ustanowił nowy rekord toru, wywalczając pole position z czasem 1:42.911. Obok niego w pierwszym rzędzie ustawili się Joan Mir i Marc Márquez, co zapowiadało ostry bój o czołowe lokaty. Już w sobotnim sprincie Bagnaia potwierdził swoją formę, wygrywając w imponującym stylu. Drugie miejsce Márqueza pozwoliło mu jeszcze bardziej zbliżyć się do mistrzostwa, zwłaszcza że jego brat Álex, najbliższy rywal w tabeli, uplasował się dopiero w środku stawki.
W wyścigu głównym Bagnaia ponownie okazał się bezkonkurencyjny. Od startu narzucił tempo i kontrolował przebieg rywalizacji aż do samej mety. Márquez, świadomy stawki, jechał mądrze i bezpiecznie, utrzymując drugą pozycję. Trzeci finiszował Joan Mir, dając Hondzie długo oczekiwane podium. Álex Márquez tymczasem zajął szóste miejsce, co definitywnie rozstrzygnęło losy mistrzostwa. Po zakończeniu wyścigu Marc zatrzymał się na poboczu, gdzie czekała na niego przygotowana przez zespół retrospekcja wideo – symboliczny moment wieńczący jego wielki powrót na szczyt.
Filmowa historia
Dziewiąty tytuł Márqueza to historia nie tylko wielkich zwycięstw, ale także ogromnych trudności, jakie musiał pokonać. Po złotych latach z Hondą przyszły sezony naznaczone kontuzjami, operacjami i poważnymi kryzysami formy. Wielu ekspertów sądziło, że Hiszpan nigdy nie wróci już na poziom dominatora sprzed lat. Przełom nastąpił po zmianie zespołu – najpierw dołączeniu do prywatnej ekipy Gresini Ducati, a później przejście do fabrycznego teamu Ducati Lenovo. Nowa maszyna i świeże otoczenie pozwoliły mu odbudować pewność siebie oraz regularnie walczyć o podia.
Kluczem do sukcesu w sezonie 2025 była regularność. Márquez nie zawsze wygrywał, ale niemal zawsze kończył wyścigi w czołówce. Minimalizował ryzyko, unikał błędów i konsekwentnie budował przewagę nad rywalami. Do tego doszło ogromne doświadczenie i umiejętność zarządzania presją. Po latach problemów zdrowotnych i wątpliwości potrafił zmienić podejście – z bardziej szaleńczego i ryzykownego stylu jazdy przeszedł do pragmatycznego, skupionego na punktach.
Nie bez znaczenia była też sytuacja w stawce. Główni rywale popełniali błędy lub borykali się z problemami technicznymi, a Álex Márquez, mimo świetnej formy na początku sezonu, nie był w stanie utrzymać tempa punktowego swojego brata. W ten sposób Marc krok po kroku powiększał przewagę, aż w Motegi doprowadził ją do poziomu, który nie daje jego konkurentom choćby matematycznych szans. Grand Prix Japonii 2025 przejdzie więc do historii jako wyścig, w którym Bagnaia odjechał wszystkim, ale to Márquez stał się głównym bohaterem. Zdobywając siódmy tytuł w klasie MotoGP i dziewiąty w ogóle, dołączył do absolutnej czołówki legend wyścigów motocyklowych.
W klasyfikacji wszech czasów prowadzi Giacomo Agostini z 15 mistrzostwami świata, w tym ośmioma w klasie 500 cm³ i siedmioma w 350 cm³. Za nim plasuje się Angel Nieto z łącznie 13 tytułami w niższych klasach pojemnościowych. Valentino Rossi i Marc Márquez mają obecnie po dziewięć tytułów, w tym po siedem w klasie najwyższej – Rossi w 500/MotoGP (2001, 2002–2005, 2008, 2009), a Márquez w MotoGP (2013, 2014, 2016–2019, 2025). Również po 9 tytułów na koncie mają startujący w latach 50. i 60. XX wieku Carlo Ubbiali i Mike Hailwood. Jeżeli Marc powtórzy w kolejnych sezonach tegoroczny sukces, wskoczy na samodzielne trzecie miejsce wśród najbardziej utytułowanych zawodników Grand Prix w historii.
Zdjęcie tytułowe: FB Marc Marquez
