Drugi odcinek tegorocznej Motocyklowej Polski na Weekend zaprowadził nas do województwa pomorskiego. Tym razem przesiedliśmy się na Harleye-Davidsony, a naszą bazą był Gdańsk. Wraz z naszym przewodnikiem Dawidem przez szukaliśmy ciekawych dróg, mniej oczywistych atrakcji i dobrego jedzenia. Oczywiście wszystko to udało nam się znaleźć w wielkiej ilości. Jak zwykle zapisaliśmy cały przejazd, dlatego w artykule znajdziecie gotową trasę w formacie GPX do pobrania.
O co chodzi w Motocyklowej Polsce na Weekend? To proste – szukamy wśród naszych widzów i czytelników lokalnych przewodników, którzy oprowadzą nas po swoim województwie. Nie muszą wyciągać własnych maszyn. Dostają motocykl testowy od miejscowego dealera marki, która objęła patronat nad danym odcinkiem cyklu i regionem. Wspólnie szukamy ciekawych dróg, atrakcji i knajp, które rzadko pojawiają się w przewodnikach i internetowych „polecajkach”, za to dobrze znają je miejscowi motocykliści.
Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!
Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind
Drugi odcinek cyklu w sezonie 2026 to województwo pomorskie, które w dniach 14-16 sierpnia objeżdżaliśmy na motocyklach Harley-Davidson. Naszym przewodnikiem został Dawid z Gdańska, fan amerykańskiej marki i właściciel zadziornego Low Ridera ST. Po raz kolejny świetnie trafiliśmy z wyborem, Dawid jeździ pewnie i rzeczywiście zna trasy w okolicy jak mało kto. A do tego jest sympatycznym gościem!

Nasz przewodnik otrzymał na weekend Harleya-Davidsona Street Bob, którego odebrał z salonu Harley-Davidson Gdańsk, gdzie również umówiliśmy się na pierwsze spotkanie. My z Brzozą przyjechaliśmy na Heritage Classic oraz wypasionym, mocno sportowym Street Glide CVO ST, inspirowanym wyścigami baggerów.

Nasz przewodnik otrzymał również na cały weekend kask Schuberth ANC, mógł więc po raz pierwszy przetestować technologię aktywnej redukcji szumów. Dodatkowo zarzuciliśmy go prezentami od pozostałych partnerów tegorocznej akcji Motocyklowa Polska na Weekend: Silkolene, Gmoto, Vini, B13, Helikon-Tex, LS2 oraz Muc-Off.
Pobierz trasę!
Jak zawsze zapisaliśmy całą przejechaną trasę w pliku GPX. Możecie go pobrać z poniższego linku i wgrać do swojej aplikacji nawigacyjnej.
POMORSKIE 2026 – PLIK GPX DO POBRANIA

Start w tempie spacerowym
Naszą wspólną trasę rozpoczęliśmy w piątkowe popołudnie od szybkiego wypadu na Wyspę Sobieszewską. Z Przejazdowa drogą nr 501 dotarliśmy do Sobieszewa. Stamtąd pojechaliśmy wąską i malowniczo wijącą się wzdłuż brzegu Martwej Wisły ulicą Przegalińską. Dawid opowiadał, że zazwyczaj właśnie tutaj zaczyna sezon motocyklowy. Na spokojnie, bez pośpiechu, z widokami.

Zatrzymaliśmy się obok śluzy Przegalina Południowa, oddzielającą Martwą Wisłę od głównego biegu Wisły. Obejrzeliśmy tę budowlę i pobliski port z bliska.

Następnie ruszyliśmy na północ, w kierunku Świbna i promu przez Wisłę, który zabrał nas do Mikoszewa. Z pokładu widzieliśmy ujście Wisły do morza, a na drugim brzegu zahaczyliśmy o duży, międzynarodowy zlot motocyklowy Bike Week. Do tej pory odbywał się on w Łebie, w tym roku został przeniesiony do Mikoszewa.

Stamtąd skierowaliśmy się na południe, dojechaliśmy do trasy S7, a następnie wzdłuż jej przebiegu, starą „siódemką” wróciliśmy do Gdańska. Jazda w kierunku zachodzącego słońca, wśród lekkich wieczornych mgieł, miała wspaniały klimat. Nasze Harleye pasowały do niego idealnie!

Po drodze odbiliśmy jeszcze na chwilę w prawo, na północ, żeby zobaczyć Marinę Pętla Żuławska w miejscowości Błotnik.

Nad morze!
Na wyjeździe do woj. pomorskiego nie mogło oczywiście zabraknąć wyprawy nad morze. Sobotę poświęciliśmy więc na objazd terenów na północny zachód od Trójmiasta. Z naszego hotelu położonego tuż obok lotniska im. Lecha Wałęsy ruszyliśmy w kierunku Jeziora Żarnowieckiego drogą nr 218, biegnącą przez Trójmiejski Park Krajobrazowy. Przed i za Wejherowem zaliczyliśmy kilka długich i pięknych leśnych odcinków, bogatych w fajne zakręty. Humor popsuły nam kolumny samochodów zmierzających nad Bałtyk. Cóż, nie tylko my wpadliśmy na to, że dobrze jest spędzić tam weekend.

Dojechaliśmy do Krokowej i odpoczęliśmy w pięknie utrzymanym parku okalającym miejscowy zamek, którego historia sięga XIV wieku. Dzisiaj mieszczą się w nim hotel i restauracja.

Następnie przejechaliśmy południowym brzegiem Jeziora Żarnowieckiego, mijając potężne instalacje miejscowej elektrowni szczytowo-pompowej. Niedaleko trwa kolejna próba zbudowania elektrowni atomowej. Poprzednia, z lat 80., nie powiodła się, a pozostałości niedokończonej budowli można zobaczyć na wschodnim brzegu jeziora. My skierowaliśmy się do pobliskiego Gniewina, pod wieżę widokową Kaszubskie Oko, o wysokości ok. 40 metrów. Na górę można wejść po kręconych schodach lub wjechać windą. Z platformy widać górny zbiornik elektrowni, jezioro i okoliczne wzgórza. Na dole jest mały park tematyczny z dinozaurami i Stolemami – postaciami z miejscowych legend. My trafiliśmy też na bazarek ze starociami, w tym różnego rodzaju maszynami i narzędziami. Śmialiśmy się, że połowa z oferowanych tam zabytków techniki wciąż będzie pasowała do naszych Harleyów.

Kolejnym punktem wycieczki była plaża w Lubiatowie. To miejsce zaproponowałem akurat ja, bo regularnie tam bywam i bardzo je lubię. Można podjechać dosłownie pod samą plażę i zostawić motocykl na leśnym parkingu. Zazwyczaj jest tam również nieco mniej turystów niż w innych okolicznych miejscowościach, choć akurat w tę sobotę – bardzo ciepłą i słoneczną – ciężko było się wcisnąć nawet motocyklistom. Poleżeliśmy na plaży, popływaliśmy i ruszyliśmy dalej w poszukiwaniu miejsca na obiad.

Dawid polecił nam restaurację Kredens w Jastrzębiej Górze, pojechaliśmy tam więc. Miasteczko, zgodnie z przypuszczeniami, straszliwie zatłoczone, musieliśmy też chwilę poczekać w kolejce na wolny stolik. Za to jedzenie było naprawdę smaczne, więc humory nam się poprawiły.

Z Jastrzębiej rozpoczęliśmy nieśpieszny powrót do Gdańska, bo dzień powoli się kończył. Po drodze zahaczyliśmy o Kaczy Winkiel koło Pucka, znany punkt widokowy na Zatokę Pucką i Półwysep Helski. Jest tam rozległy parking położony nad samą wodą.

Ostatnim punktem sobotniego wyjazdu, na który dojechaliśmy już po zmroku, był wysoki klif w Mechelinkach. Piękne miejsce z rozległym widokiem, które odwiedziliśmy kilka lat temu przy okazji wielkiego porównania motocykli adventure.
![9 pomysłów na adventure 3 Pomorskie na Harleyach: wszystkiego po trochu [Motocyklowa Polska na Weekend, trasy, GPX, turystyka]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2023/06/9-pomyslow-na-adventure-3.jpg)
Kaszuby – wszystko, czego trzeba motocykliście
Wraz z Brzozą zgodnie orzekliśmy, że Dawid mieszka w jednym z najlepszych regionów dla motocyklisty. W woj. pomorskim jest bowiem wszystko, czego fanom jednośladów potrzeba.

Nie tylko morze i prowadzące do niego piękne drogi, ale też liczne jeziora i namiastka gór z fantastycznymi winklami w Kaszubskim Parku Krajobrazowym i położonych dalej w głąb lądu – Wdzydzkim Parku Krajobrazowym i w Borach Tucholskich, a także na terenach łączących te obszary.

To właśnie był nasz cel na niedzielę i moim zdaniem, najmocniejszy punkt tego wyjazdu. Przez Żukowo dojechaliśmy do Grzybna, gdzie celowo odbiliśmy w stronę Szarłaty, tylko po to, by przejechać w obie strony kręty leśny odcinek z długimi i szybkimi zakrętami. Coś pięknego. Następnie skierowaliśmy się do Kartuz, gdzie na stacji kolejowej zestawiliśmy naszą amerykańską maszynerię z potężnym parowozem Ty2-14.

Z Kartuz trafiliśmy na prawdziwą orgię leśnych zakrętów. Odcinkami Prokowo-Sianowo i Mirachowo-Miechucino można jeździć w obie strony przez kilka godzin i nie będzie nudy.

Na obiad podjechaliśmy do urokliwie położonego Chmielna i znanej regionalnej knajpy Checz u Kaszebe.

Następnie udaliśmy się na tzw. Bramę Kaszub, czyli przesmyk oddzielający Jezioro Raduńskie Dolne od Górnego. Szukając jakiejś małej plaży czy placyku nad wodą, znaleźliśmy się na wąskiej ścieżce między wałem i wodą. Przymusowa zawrotka 300-400 kilowymi Harleyami w tym miejscu też była przygodą.

Nasz wyjazd zakończyliśmy deserowo – lodami rzemieślniczymi w Stężycy u pani Magdaleny Kality. Absolutny sztos, który od pierwszego kęsa potwierdza doskonałe opinie o tym lokalu. Miejscówka oczywiście zapisana pod kątem przyszłych odwiedzin.

Pozostał zdrowy niedosyt
Oczywiście w jeden weekend nie sposób objechać wszystkich dróg i atrakcji nawet najmniejszego województwa (u nas to chyba Opolskie), a co dopiero tak rozległego i różnorodnego jak Pomorskie. Ten wyjazd, przecież nie pierwszy w te rejony, pozostawił w nas spory głód.

Pomorskie to nie tylko zatłoczone plaże nad Bałtykiem. To również totalne bogactwo doskonałych motocyklowych tras, zarówno asfaltowych, jak i legalnych szutrów. Jeżeli nigdy tu nie byłeś lub leciałeś tylko przejazdem na wczasy, polecamy ten region większej uwadze.
Nasze motocykle
A jak ciężkie Harleye-Davidsony sprawdziły się podczas weekendowego zwiedzania Pomorskiego? Bardzo dobrze, a w moim przypadku – dosyć rewolucyjnie, bo chyba po raz pierwszy w życiu stwierdziłem, że w sumie mógłbym już mieć takiego cruisera. Każdy z modeli prezentował nieco inny charakter, ale wszystkie wspaniale odnalazły się na krętych kaszubskich drogach, długich alejach drzew wśród pól uprawnych sięgających horyzontu i ciemnych, leśnych odcinkach.

Harley-Davidson Heritage Classic
Klasyczny cruiser o turystycznym charakterze. To właśnie na nim przyjechałem do Pomorskiego z Warszawy i przez te łącznie prawie 2000 km przekonałem się do idei stojącej za tego typu motocyklami – choć oczywiście nie wszystkimi. Heritage ma piękną formę, ale bez amerykańskiej „bombastyczności”. Jest naprawdę wygodny, a jego wysoka kierownica doskonale pasuje do moich gabarytów. W dodatku zadziwiająco dobrze się prowadzi i lubi zakręty. Jest też całkiem lekki, jak na ten segment – waży ok. 330 kg. Więcej moich wrażeń w artykule:
Harley-Davidson Street Bob
Ten model świadomie wybrał Dawid, nasz przewodnik. Jako właściciel Low Ridera ST z rodziny Softail, chciał spróbować najbardziej surowego motocykla zbudowanego na tej ramie. Ja z kolei pamiętałem Street Boba z kilku poprzednich testów jako maszynę ostrą, przyjemną, ale totalnie niewygodną, dobrą tylko na miejskie przeloty. Okazało się, że dla mieszkańców Trójmiasta i okolic ten motocykl ma sporo sensu. Jest fajnym towarzyszem miejskich przelotów, można też go zabrać na kręte kaszubskie drogi, gdzie daje masę frajdy. Nie musi udawać turysty – odcinki po 50-100 km od punktu do punktu są na nim naprawdę przyjemne.
Harley-Davidson Street Glide CVO
Potwór w harleyowej skórze. Wygląda jak maszyna, którą od razu można wystartować w wyścigach baggerów. W zasadzie każdy jego element przygotowano z myślą o wyższych osiągach i lepszym prowadzeniu niż w standardowych Touringach. Mimo masy sportowych dodatków, to wciąż bardzo wygodny turystyk. Przyjemność z ostrego wchodzenia w zakręty nieco psuje tylko fakt, że to maszyna za grubo ponad 200 tysięcy złotych. Szkoda byłoby zgruzować…
Ruszamy dalej!
Jeszcze raz przypominamy: całą trasę po woj. pomorskim w pliku GPX możecie pobrać POD TYM LINKIEM. A przed nami kolejne odcinki Motocyklowej Polski na Weekend – w województwach łódzkim i podlaskim. Do zobaczenia w kolejnej relacji!
