Okazuje się, że sprawa zakazu sprzedaży samochodów spalinowych nie jest jeszcze całkowicie przegrana. Oczywiście Parlament Europejski poparł jego wprowadzenie od roku 2035, to jednak głosy sprzeciwu są coraz wyraźniej słyszalne. I to z Niemiec, a więc jednego z głównych rozgrywających w UE.
Niemiecki rząd zaproponował kontynuowanie sprzedaży samochodów opartych o spalinowe jednostki napędowe. Proponuje jednak, aby było one zasilane bardzie ekologicznym paliwem. Tym samym miałby zmniejszyć się ich negatywny wpływ na środowisko. Berlin liczy na poparcie swojej wizji głównie Włoch i Francji, ale zerka również w kierunku Polski i Bułgarii. Niemcy oczekują, że projekt wprowadzenia zakazu sprzedaży uda się zablokować na poziomie Rady UE. Prawdopodobnie będzie on głosowany już 7 marca br. Przeciwnicy wprowadzenia zakazu podnoszą również argumenty o niedostatecznym poziomie rozwoju napędów elektrycznych (np. zbyt mały zasięg) oraz zbyt małej sieci ładowarek. Ważnym argumentem jest również podatność aut elektrycznych na zapłon i problemy z gaszeniem ich pożarów.
