EkstraMotocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują?

Motocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują?

-

Według mnie to nie jest lenistwo ani próba oszczędności. Wskrzeszanie dawno nieprodukowanych modeli, lub też ich produkcja w nieskończoność, zmieniając tylko ich wnętrze, gdy na zewnątrz pojazdy te wyglądają ciągle tak samo, jest ściśle zaplanowanym procesem. Według mnie to zabieg psychologiczny, który… działa!

Mam wrażenie, że my, motocykliści, jesteśmy wszyscy umysłami ścisłymi. Nie tylko lubimy liczby, o czym już wielokrotnie w swoich artykułach ostatnio wspominałem, ale także…

Podoba nam się to, co już wcześniej widzieliśmy

Nasza społeczność jest coraz starsza, zatem i tych, którzy pamiętają odległe czasy jest całkiem sporo. Dorastający w latach 80. i 90. z rozrzewnieniem wspominają plakaty Fireblade’a czy Ninji 9R wiszące nad łóżkiem. Sam nie jestem wyjątkiem i miałem ręcznie narysowany flamastrem, na postarzanym papierze, znaczek Hayabusy. Zamykamy oczy i widzimy te cudowne kształty motocykli sprzed lat…

Tak, motocykliści to głównie mężczyźni, a mężczyźni są wzrokowcami. Może nam się wydawać, że tylko kobiety kupują motocykle, które im się wizualnie podobają, ale tak nie jest. Kupujemy je i my. Jakieś badania o których czytałem niedawno, z całą pewnością potwierdziły teorię, że mężczyźni zakochują się w tym, co widzą, a kobiety w tym co słyszą. Dlatego też tak ważna u faceta jest bajera, u kobiety wygląd, a jeśli chodzi o motocykle, to… No właśnie, co potrzeba, byśmy kupili dany model?

Motocyklista = tradycjonalista?

Choć wszyscy uważamy, że uwielbiamy nowości, interesują nas nowinki techniczne, a długo sprzedawane modele okrzykujemy odgrzewanymi kotletami, to jednak większość z nas jest tradycjonalistami. Na to grają marketingowcy największych producentów motocykli. Jak?

To proste. Linie już dawno narysowane, dawno wymyślone, dostają nowe aranżacje, które nie odbiegają ani rysami, ani kolorystycznie od swoich protoplastów. To samo z nazwami. Jak i w samochodach, także w jednośladowej motoryzacji powstają coraz to kolejne wcielenia jednego i tego samego motocykla. Finalnie protoplasta nie ma praktycznie niczego wspólnego z produktem, który widzimy obecnie w salonach. Przynajmniej tak się może wydawać.

Postarałem się to prześledzić i mimo, że wiedziałem że tak jest, to jestem zaskoczony. Z głowy wziąłem kultowe maszyny z przeszłości, dopasowując do nich te, które nazywają się praktycznie tak samo, a można je kupić obecnie jako nowe. Co z tego wyszło?

Indian Scout

Motocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują?

 

 

 

 

Motocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują?

Model ten zadebiutował w latach 20. i stał się hitem. Jak daleko odjeżdża jego dzisiejszy odpowiednik, który zadebiutował w 2015 roku? Zdecydowanie daleko, ale mimo niemal 100 lat różnicy w metryce tych modeli nadal można dopatrzyć się podobieństw.

Suzuki Katana

Motocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują? Motocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują?

1982 rok. Mocny, czterocylindrowy silnik, futurystyczne kształty i takież zegary. Ostre krawędzie owiewek, świetne osiągi. Czego chcieć więcej od nowoczesnego nakeda ostrego jak miecz samuraja. Kultowy sprzęt, który doczekał się swojego współczesnego wcielenia zadebiutował w 2019 roku. Recepta na stworzenie tego motocykla była praktycznie identyczna, tylko że praktycznie te sam kształty zamiast nowoczesnych, stały się nostalgiczne. Czy ubranie GSX-S1000 w niemal 40-letnie kimono przyczyniło się do sukcesu tego modelu? Na pewno nie w Polsce… Tutaj nie było praktycznie nikogo, kto miałby ten model w końcówce PRL-u, a co za tym miał z nim jakieś nostalgiczne wspomnienia.

Yamaha V-Max

Motocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują? Motocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują?

Gdy zadebiutowała w 1985 roku jej silnik V4 o pojemności 1200 cm3 z miejsca okrzyknięto kultowym. Za mocą 145 KM nie nadążała wiotka rama, wąska kierownica i słabe zawieszenie. V-Max zyskał miano widowmakera, co tylko jeszcze bardziej uromantyczniło jego wizerunek. Motocykl dla twardzieli, dla prawdziwych mężczyzn – macho. Aby nie stracić tego wizerunku, reaktywując model w 2009 roku Yamaha musiała zrobić coś szalonego. W mocniejszą ramę włożono silnik V4 o kuriozalne pojemności 1679 cm3, generujący 200 KM i ponad 166 Nm. Ta bestia stała się najmocniejszym na świecie seryjnie produkowanym nakedem. Motocyklem jedynie dla prawdziwych mężczyzn, dla macho…

Kawasaki Z1 900 RS

Motocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują?

Motocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują?

Kawasaki pozazdrościło sukcesu Hondy CB 750 i potrzebowało swojej wersji nakeda o wspaniałych osiągach. Decyzja o produkcji odpowiedzi Zielonych zapadła już w 1966 roku, ale pierwszy seryjny egzemplarz wyjechał z fabryki dopiero w 1972 roku i został pokazany na Salonie Samochodowym w Kolonii. Z miejsca stał się kultowym, bestsellerowym, niezwykle pożądanym sprzętem i… został nim do tej pory. Dlatego też nie ma co się dziwić, że jego najnowsze wcielenie, czyli Z 900 RS, jest hitowym sprzętem, bestsellerem w Niemczech, gdzie jest najczęściej kupowanym nowym Kawasaki. Zdziwieni? Raczej nie… Nostalgia!

BMW R 80/1300 GS

Motocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują? Motocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują?

Skoro już jesteśmy w Niemczech. Gelande-strasse, idea stojąca za motocyklami segementu adventure i za skrótem GS. Tak, to Niemcy wynaleźli turystyczne enduro ponad 40 lat temu, kiedy to w 1978 roku prototypowe egzemplarze R 80 G/S zgarnęły dwa złote medale w Sześciodniówce. Debiut w 1980 roku zapewnił im rozwój, który trwa do dziś. Coraz więcej technologii, coraz większe silniki, ale malowania podobne i układ cylindrów ten sam – oczywiście w serii bokser, której to do tej pory z fabryk BMW wyjechało już ponad milion egzemplarzy (milionowy zjechał z taśmy 21.06.2023). Motocykl ten to jeżdżąca historia, która trwa do dziś. W Polsce motocykl ten jest doceniany i jego dwa wcielenia – R 1250 GS i R 1250 GS Adventure sprzedano w naszym kraju w ubiegłym roku w liczbie 1018 egzemplarzy, co daje mu pierwsze miejsce, wyprzedzając hitową Hondę 125 PCX o 93 egzemplarze. Szok, prawda? A jednak…

Najpopularniejsze marki, najlepiej sprzedające się w Polsce nowe motocykle i skutery w roku 2023 [analiza, ranking producentów] | Motovoyager

Honda Transalp

Motocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują? Motocyklowa reinkarnacja. Dlaczego hitowe motocykle wizualnie i semantycznie nie ewoluują?

Honda to Honda. Mam wrażenie, że jak by Japończycy nie nazwali swoich motocykli, jak ich nie pomalowali, czy ich nawet nie dopracowali, to i tak będą hitami sprzedaży. W ubiegłym roku zadebiutowało, po latach przerwy, najnowsze wcielenie Transalpa, który na drogi w pierwszej odsłonie wyjechał już w 1987 roku jako XL600V. Prawda, że wyglądają podobnie?

Elektryczne reinkarnacje legend?

Takich reinkarnacji można by mnożyć w nieskończoność. Mamy przecież jeszcze serię Ninja od Kawasaki, nowe wcielenie Tuarega od Aprilii, Africa Twin od Hondy itd., itd. Co tym chcą osiągnąć producenci? Według mnie wzbudzić w nas zaufanie i przekonać do swojego produktu po linii najmniejszego oporu. Zostając przy Hondzie, która próbowała wprowadzić nowatorskie konstrukcje, o nowych nazwach i wspaniałej, nowej kresce – DN-01, Fury, Vultus. I co? I nic? Motocykliści to tradycjonaliści i lubią to, co już znają. Dlatego też nie zdziwię się, kiedy najnowsze motocykle z silnikami elektrycznymi dostaną nazwy i wygląd pojazdów, które pamiętamy i kochamy. Tylko czy to nie będzie odebrane przez tradycjonalistów jako zdrada? Pożyjemy, zobaczymy…

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Michał Brzozowski
Michał Brzozowski
Motocyklista od 20 lat, z potężnym stażem przejechanych kilometrów, dużą liczbą przetestowanych maszyn i wielką miłością do jednośladów. Przede wszystkim kocha trzy motocyklowe segmenty: hipermocne nakedy, wygodne, duże turystyczne enduro oraz lekkie i zwinne jednocylindrowe supermoto, ale nie stroni od jazdy wszystkim co ma dwa koła. Przetestuje każdy sprzęt, a większość z testowanych motocykli chociaż spróbuje postawić na koło. Absolwent filologii polskiej na UW. Prywatnie pasjonat sportu, a w szczególności rowerów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ