Pamiętam jakieś 15 lat temu, kiedy jeszcze na motocyklu byłem młodym gniewnym, zima była dla mnie czasem, w którym zaczynałem się bać o własne życie. Zaczynałem rozmyślać, czy przeżyję, względnie czy przeżyję w zdrowiu nadchodzące nieubłaganie kilka miesięcy motocyklowego sezonu. Teraz, po latach, gdy człowiek uspokoił się znacznie i posiada dużo większe doświadczenie, myślę mniej o sobie, a bardziej o innych… Ilu z nas nie dojedzie do końca tego sezonu?
W sezonie nigdy nie miałem czasu myśleć o tym, czy to co robię, jest bezpieczne. Spełniałem się, realizowałem życiową pasję – jaką były, są i będą w moim życiu motocykle. Czasem ktoś z kolegów powiedział, że za szybko jeżdżę po mieście, że kiedyś mi coś nie wyjdzie, ale… przecież MI SIĘ NIC NIE STANIE. To przecież JA, inny niż wszyscy. Tak, to głupie, ale młody mózg myśli zupełnie inaczej – podobno, odpowiedzialne za perspektywiczne myślenie, a zatem też strach, płaty czołowe w pełni wykształcają się u człowieka dosyć późno, nawet grubo po dwudziestce… Na szczęście mi zdążyły się wykształcić, nie powodując przed tym żadnych nawet złamań. Lubię myśleć, że po prostu mega ogarniałem, ale… prawdę wszyscy znacie – miałem po prostu farta. Kilka sytuacji z mojego motocyklowego życia dobitnie o tym świadczy, ale to już materiał na kolejny felieton.
Pierwsza tegoroczna tragedia
Wróćmy do czasów współczesnych. Niestety pierwszą śmierć na motocyklu w Polsce, w tym nawet nie sezonie, a przedsezoniu, mamy już za sobą. W ubiegłą niedzielę, 21 lutego, na drodze między Kębłowem i Świętnem, w województwie wielkopolskim, doszło do zderzenia samochodu osobowego, kierowanego przez sześćdziesięciolatka, z młodym gniewnym (26 lat) na Yamasze R1 RN09 (tak mi się wydaje po tylnej lampie, poprawcie mnie, jeśli się mylę). Geneza wypadku tragicznie prosta – kierowca auta zwolnił, by skręcić z drogi na posesję. Kierowca motocykla jadący za nim nie chciał hamować, więc dał ognia. Auto skręciło – niestety w lewo. Strzał. Helikopter. Zgon…
![Śmierć na motocyklu, rzecz której musisz uniknąć. ***** statystki! [felieton]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2021/02/wypadek-motocyklowy-MV_DuzeZdjecie-W640.jpg)
Nie każdy ma farta…
Jak co roku sytuacje jak te powtarzają się z chirurgiczną precyzją. Małolaty wygłodniali jazdy przez zimę, naoglądawszy się na youtubie onboardów z Wyspy Man, Ghost Ridera i kilku pościgów z Bondem, niewiele myśląc odpalają swoje ponadstukonne sprzęty i wyjeżdżają na drogi, gdy tylko asfalt zrobi się w miarę suchy. Ich liczba, podzielona przez liczbę farta, równa się liczbie zgonów i ciężkich uszkodzeń ciała. Takich jak ten spod Kębłowa…
Statystyka
Niestety statystyki są nieubłagane. W Polsce od lat roczna liczba zgonów motocyklistów oscyluje wokół liczby poległych pod Termopilami Spartan. W 2019 roku było to 295 osób (wliczając w to feralnych pasażerów jednośladów). Życie pokazuje, że statystyki ktoś musi robić. Tak sobie to wszystko tłumaczę, żeby nie zwariować. Wiem, że przecież sam też nie jestem w 100% bezpieczny. Nadal na motocyklu robię głupie rzeczy i choć nie jest to jazda po mieście 200 km/h, czy śmiganie na kole między autami, to jednak przepinanie kamery gopro podczas jazdy, prowadzenie jedną ręką na zakręcie, aby mieć dobre ujęcie, lub też pałowanie pod film, czy zdjęcie, oczywiście zdarzają się notorycznie… Niby robię to z głową, ale zawsze może coś nie wyjść…
Jaki przekaz ma ten felieton?
Ano taki, żeby patrząc na promienie coraz mocniejszego, marcowego już słońca, przychodziły do was myśli studzące wasze rozgrzane podnieceniem mózgi. Żeby dać sobie trochę czasu, zanim odkręcicie manetkę. Żeby podczas pierwszych przejażdżek zrobić sobie challenge – nie wyprzedzić żadnego auta, które jedzie szybciej niż 60 km/h. Ćwiczcie spokój, opanowanie. Niech wolna jazda przedwiośniem na motocyklu koi nerwy, napawa optymizmem i wlewa nadzieję zdrowego i bezpiecznego sezonu w wasze serca, a nie wybucha gejzerami adrenaliny. Na to będzie jeszcze czas – najlepiej na torze.
***** statystki!
Spotkajmy się wszyscy, w komplecie na zakończeniach tego sezonu, narzekajmy na kolejną zimę, na wzrosty podatków i cen paliw w przyszłym roku. Narzekajcie na powtarzające się tematy na naszym portalu o przygotowaniach motocykla do zimowania i o przewagach wymiany oleju po sezonie, w stosunku do tej przed sezonem. Żyjcie, nawijajcie tysiące kilometrów i bądźcie zdrowi. A statystki? *****!
Do zobaczenia na trasie!

Trochę nie czaje tego artykułu. W samochodach kierowcy giną cały rok i nikt nie lamentuje, takie po prostu jest życie. Ta, wiem ze statystycznie większy odsetek motocyklistów ulega wypadkom, ktoś musi mieć pierwsze miejsce. Nie pochwalam brawury, ale statystycznie zabije cie cukier albo papierosy, a nie motocykl. Większy sens miałoby wiec użalanie się nad swoją dieta.
Zakładam , że gdyby kierowca zwalniając wcześniej włączył kierunkowskaz sygnalizując zamiar wjazdu na posesję , kierujący motocyklem nie wyprzedziłby go. Jest prawdopodobne , że tego nie uczynił. Dodam, że nie jeżdżę motocyklem i nigdy jeździć nie będę. Poruszam się za to dużo samochodem i często widzę tego typu sytuacje w tym wymuszenia pierwszeństwa kierujących na motocyklem.