_SLIDERElektronika w motocyklach - czy ABS, kontrole trakcji i inne systemy są...

Elektronika w motocyklach – czy ABS, kontrole trakcji i inne systemy są nam bezwzględnie potrzebne? [Felieton]

-

Podobnie jest ze sprzętem wyprawowym. Tutaj jak wiadomo, trudno jest przecenić jakość czegoś, co potencjalnie może nam uratować zdrowie, życie lub zwyczajnie umilić czas na wyjeździe. Czy jednak ekstremalne wydatki są jedyną drogą do zapewnienia sobie odpowiedniego doświadczenia na drodze ku przygodzie? Zrobiłem kiedyś eksperyment i biwakowałem pod tarpem rozpiętym tak, by mój motocykl stanowił jedną ze ścian schronienia. Przewiew i bliskość motocykla były naprawdę fantastycznym doświadczeniem w upalny dzień… do czasu aż nie rozpętała się potworna burza. Moje schronienie prawie nie odleciało, a ja musiałem się kulić, by nie zmokła mi głowa lub stopy. Jedynym pocieszeniem było to, że gdyby spadło na mnie drzewo, to moje ukochane cudo niemieckiej myśli technologicznej mnie ochroni. 

Elektronika w motocyklach – czy ABS, kontrole trakcji i inne systemy są nam bezwzględnie potrzebne? [Felieton]

Nie należy zatem popadać w przesadę. Bushcraft to fajna sprawa, ale tak samo jak szaleństwa na super maszynach, tak i ekstremalne polowanie na niewygody nie jest dla każdego. Z tego powodu szykując się do wyjazdów bardzo uważnie staram się dobierać sprzęt. Bardzo skrupulatnie szukam równowagi pomiędzy ceną, użytecznością i jakością. Ostatecznie od lat mój dwuosobowy namiot ze znanego marketu sportowego oferuje mi ciepłe i suche schronienie. Podobnie mam z dmuchaną matą czy śpiworem (tutaj mimo wszystko bardzo ważny jest zakres temperatur). Nie przepłaciłem za nie, ani nie wybrałem najtańszych opcji i jakoś żyję. Czy kupiłbym lepsze wyposażenie mając większy budżet? Może… a może kasa poszłaby na coś innego – dodatkowe akcesorium czy więcej paliwa.

Elektronika w motocyklach – czy ABS, kontrole trakcji i inne systemy są nam bezwzględnie potrzebne? [Felieton]

Automatyczna skrzynia biegów, kontrola trakcji czy inteligentne zawieszenie dostosowujące się do wagi kierowcy, obciążenia i jakości drogi. Myśl o takich opcjach motocykla najpierw przyprawia mnie o ślinotok, po czym paradoksalnie wywołuje pytanie – a po jaką cholerę mi to? Przecież podzespoły mogą cię zawieść, a umiejętności są bezcenne. Czemu mam trenować na czymś, co rekompensuje moje błędy? Jeżeli nie popełnię tych błędów, to nie nauczę się jak z nimi walczyć, więc gdy padnie mi moduł odpowiadający za ABS czy kontrolę trakcji, mogę być niczym dziecko pozbawione smartfona – samotny i nieporadny. 

jak podnieść motocykl enduro w terenie

Zapytałem kiedyś znanego w środowisku gieesiarzy mechanika, podróżnika i bardzo sympatycznego człowieka – czy warto iść w te wszystkie nowinki techniczne, bo przecież im więcej opcji, tym więcej szans, że coś się zepsuje. – Po coś te nowinki są – odparł zwyczajnie. Pewną rzecz należy zrozumieć. Pojawiające się w nowych wydaniach motocykli udogodnienia to nie tylko nic nie wnoszące gadżety, a naturalny progres. Można być w duchu purystą, jednak nie można ignorować faktu, że technologia stale się rozwija. Tak samo jak kiedyś mój stary GS był cudem techniki (dla mnie wciąż jest), tak i nowe rozwiązania wprowadzane są z myślą o bardzo konkretnych potrzebach użytkowników lub stanowią przełomowe innowacje. Gdyby ich nie było, świat przemierzalibyśmy na zasilanych owsem modelach Pereszeron Adventure.

Idealnie byłoby być celebrytą pokazującym swoją chatę, a tam stajnię z maszynami na każdą okazję. Kilka wersji motocykli wyprawowych, jakiś ciężki turystyk pokroju BMW 1600 GT i oczywiście majestatyczny HD, z którego nie odpadają śrubki. Ciężko mi jednak uwierzyć, że doceniałbym tak samo wypady nad rzekę, walkę z żywiołami, szukanie zabytków oraz cudów przyrody w zapomnianych miejscach Polski, czy długodystansowe wyjazdy poznawczo wypoczynkowe. Marzenia, wyzwania i rzeczy do których możemy aspirować, to często te kluczowe czynniki popychające nas do działania. Często podejmujemy wybory zakupowe w oparciu o tzw. social proof. Jeżeli ktoś coś kupił i jest zadowolony, oznacza to, że i ja pewnie będę. Stanowi to pewnego rodzaju uzupełnienie marketingu, który każe nam myśleć, że nowa CRF 1100 będzie śmigała po pustyni z prędkością światła. Może i będzie, ale nie oszukujmy się – dla większości nabywców największym wyzwaniem będzie mała pętla bieszczadzka.

Kim są ci półanonimowi znajomi z forów, którzy mają tak ogromny wpływ na nasze decyzje? Pytania o to kim jestem, co robię i czemu podejmuję takie, a nie inne decyzje pozostają zatem pytaniami do samego siebie, bo przecież też jestem jedną z osób wyrażających swoje opinie. Mój dobry znajomy powiedział kiedyś – Nic się nie liczy, jedynie serce się liczy. Innowacje zatem są dla każdego, choć nie dla każdego są od razu osiągalne. Ostatecznie to pasja jest najważniejsza. Niezaprzeczalnym też jest, że nawet najbardziej wymyślne systemy nie zastąpią techniki jazdy, a super wyposażenie umiejętności przetrwania. W innym wypadku już niedługo na wyprawy będziemy wysyłali drony, a widoki oglądali dzięki domowym zestawom VR.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Jarek Dobrowolski
Jarek Dobrowolski
Jarek Dobrowolski, miłośnik dwóch kółek, którego nie zatrzymuje nic poza głębokimi śniegami. Autor kilku projektów literackich. Celem jednego z nich jest przekroczenie granicy pomiędzy byciem turystą, a rasowym podróżnikiem i odnalezienie prawdziwego znaczenia tego czym jest przygoda i jak ją rozumiemy. Ciągle poszukujący minimalistycznych rozwiązań przynoszących maksymalne efekty ostrożnie dobiera wyposażenie oraz szlifuje umiejętności. Beznadziejnie zakochany w swoim BMW R1150 GS adventure.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ