pt, 14 Maj 2021

10 rzeczy, które irytują nas na grupach motocyklowych [felieton]

-

Zadaliśmy znajomym motocyklistom pytanie – jakie posty w grupach motocyklowych irytują was najbardziej? Z uzyskanych odpowiedzi udało nam się ułożyć listę 10 hitów, na które składają się klasyczne pytania oraz posty i sformułowania tworzone przez inteligentnych inaczej. 

Nie warto być trollem. To stwierdzenie powinno wystarczyć za cały ten felieton, jednak każdy z nas doskonale wie, że to… nie jest wcale proste. Facebook to takie szczególne miejsce, do którego mają dostęp kompletnie wszyscy, nawet ci, którzy mieć nie powinni. To swoisty lejek Internetu, a raczej tygiel, w którym mieszają się kompletnie wszystkie charaktery, osobowości i postawy oraz poziomy ogarnięcia, a nawet przyzwoitości. Osobiście od dawna uczę się powiększać swój wewnętrzny spokój i nie próbować nawracać chamów i prostaków, a tym bardziej karać ich. Mam w tym swoje ciche wzloty i spektakularne upadki.

Zatem, co powoduje u nas białą gorączkę? Zadałem to pytanie motocyklistom i oto co uzyskałem. Top 5 klasycznych pytań oraz top 5 … takich niesklasyfikowanych.

Klasyczne pytania – Top 5:

TAK! Zaczynamy od najbardziej powszechnego pytania, zwłaszcza na grupach miłośników konkretnej marki lub modelu. Jaki olej do mojego Horneta, Fazera, Tampka, Virago (niepotrzebne skreślić). Jeżeli widzimy to pytanie po raz pierwszy, i znamy odpowiedź, to chcąc być dobrym misiem odpowiadamy zgodnie ze stanem naszej wiedzy i/lub doświadczeniem. Co jeżeli widzieliśmy je milion razy i pierdyliard razy udzielono na nie już odpowiedzi? Czy zastanawiamy się wtedy nad jego kontekstem? Raczej nie. Mniej lub bardziej anonimowy pytacz trafia od razu do szufladki z etykietą gupek. Nieważne, czy jest tu nowy lub nie ma dostępu do serwisówki. Może przecież nie umieć korzystać z wyszukiwarki lub posiadać wrodzoną nieufność (w naszej pięknej Polsce to akurat normalne) do zaleceń producenta maszyny. Może za to poszukiwać informacji wynikającej z doświadczenia starych wyjadaczy, którzy odkryli jakiś turbo specyfik, dzięki któremu ich maszyna jest wieczna i ma więcej kucy niż fabryka dała…. Ale nie.

Szufladkujemy go i w najlepszym wypadku olewamy kompletnie, a w najgorszym idziemy za stadem z pochodnią i widłami. Wstawiamy gifa z typem zajadającym popcorn lub wklejamy Taktycznego Janka. Ewentualnie wklepujemy w komcia-wykład, który w zamierzeniu powinien zmienić życie pytającego. Zaręczam – nie zmieni.

Przecież skoro nie wie jaki olej, to nie ogarnia tego, jakie kapcie założyć. Tutaj mamy dwie frakcje odpowiadaczy. Jedni będą tłumaczyli, że temat jest ogólny, a opony to kwestia preferencji, finansów oraz przeznaczenia. Drudzy, zacierając ręce, będą cieszyli się z możliwości pojechania komuś. Bo to zabawne, prawda? To, że ktoś zadaje pytanie tak rozległe, że aż głupie. Mógłby sprecyzować, ale nie robi tego, bo jedni ludzie nie umieją składać zrozumiałych zdań, a drugim nie chce się ich czytać (gratuluję Ci Drogi Czytelniku dotarcia do tego miejsca i życzę dalszej wytrwałości). To pytanie ma jednak o wiele ciekawszy potencjał niż zagajenie o olej. Dlaczego? Bo jest jak wetknięcie kija w mrowisko. Komcie będą się sypać, a ludzie werbalnie zabijać mówiąc, które gumy są lepsze… choć częściej piszą które są do dupy. Nazywam to syndromem wioski galijskiej

Uogólniłem tu pewną klasę pytań irracjonalnych (czyt. załamujących lub też niszczących). Chodzi o pytanie, które jest samozaprzeczeniem. Taki oksymoron trochę.
Czy istnieje ścigacz o poj. 125 cm3? Czy znajdziemy fabrycznego customa?

Co autor miał na myśli? – takie pytanie mogło pojawić się i w Twojej głowie, mój szlachetny Czytelniku. Gorzej, jeżeli pierwsze co, to objawił ci się twój wewnętrzny troll, każąc napisać coś w stylu – A co chcesz ścigać pomykając na plastiku z silnikiem od kosiarki?. Współczuję też prób edukacji i tłumaczenia, że custom to nie motocykl fabryczny. To tak jakbyś starał się komuś wytłumaczyć, że motor to silnik, a nie pojazd… 

Trochę mniej ogólne, ale tu chodzi raczej o sposób w jaki pytanie zostało zadane. Co bardziej inteligentne jednostki podają widełki cenowe, jednak najczęściej spotyka się pytanie – jaki interkom jest polecany. Tu wchodzi w grę czynnik powtarzalności. Może ktoś powinien trzymać gdzieś jakieś bieżące rankingi lub testy? Jakiś portal informacyjny? Nie wiem…

To będące dziełem czystego geniuszu pytanie zainspirowało mnie do napisania tego felietonu. Nie wiem, czy ktoś opublikował je specjalnie, chcąc zobaczyć, jak bulgocze w komentarzach, czy serio szukał opinii. Fakt jest taki, że pojawiło się naprawdę i spowodowało, że mózg mi eksplodował. Pozostawiam bez dalszego komentarza…

Posty i zwroty – Top 5:

Polatane

Uwielbiam. Jasne, wszyscy doceniamy radochę z jazdy i fajne zdjęcia (o ile realnie są fajne). Tylko po co? Czy należę do grupy specjalistycznej właścicieli konkretnej marki, żeby smyrać ich lajkiem pod postem o tym, że ruszyli w końcu gdzieś dupę? Ja chyba nie, ale doświadczenie udowadnia, że posty typu polatane zbierają więcej polubień niż np. ekspercki artykuł o bardzo konkretnym i ważnym zagadnieniu. Zapewne odezwą się głosy, że można robić co się chce i dzielić się radością, bo od tego jest facebook. Jasne, ale osobiście nie macham nikomu gumką przed oczami mówiąc, że pobzykane.

Pany i panewki

…na samą myśl o tym sformułowaniu mam ochotę ugryźć komputer. Nigdy nie byłem językowym purystą, czy gramatycznym nazistą, ale chyba się starzeję. Coraz bardziej irytują mnie tego typu strzały. Zastanawiam się wtedy, czy przez okno mojego monitora patrzę na świat nieograniczonego (jeszcze) dostępu do informacji, czy też ktoś stara się odtworzyć wydarzenia z jakiejś anonimowej wsi polskiej w XVIII w.

Do tej kategorii zaliczam również geniuszy słowa, którzy tworzą jakieś potworki typu najnowszy instyrbutor (!), czy ludzi obrażonych na gramatykę i znaki interpunkcyjne. 

Sezon zakończony… (we wrześniu)

O tym napisałem nawet cały artykuł. Jasne, informacja, że ktoś rozpoczął sezon (o ile jest to odpowiednio wcześnie) ma sens, bo powoduje formę podziwu oraz zachęca do aktywności. Gorzej, jeżeli ktoś w czerwcu pisze, że oto sezon rozpoczęty, po to, by we wrześniu obwieścić wszem i wobec, że właśnie odstawił machinę na zimowy sen. 

Odchodzę z tej grupy

To jest prawdziwe cudo. Hipotetyczna sytuacja – jest jakaś ważna dyskusja, ludzie się żrą i w końcu jakiś zbulwersowany jegomość obwieszcza światu swoje odejście z danej grupy. Czy to w popkulturze, czy nawet w świecie motocyklowym, osobiście mam wywalone graty na celebrytów. W redakcji jestem uważany za kosmitę, bo nie wiem kto to jest Barry… Dlatego kiedy widzę, że ktoś pisze, że odchodzi z grupy, to zastanawiam się czy to rzeczywiście jest jakiś cios? Czy to jakaś znaczna persona, za którą powinienem tęsknić? Czy admin powinien abdykować lub popełnić seppuku? Nie wiem….

Polityka

Na motocyklowej grupie? To chamstwo. I tyle w tym temacie. 

Filozofia zen…

Widząc jedno z klasycznych pytań na grupie, robię wszystko co w mojej mocy, by przejść nad nim jak nad kupą na trawniku. Żałuję wtedy biednego głupca, który nie ogarnia wyszukiwarki lub jest genialny inaczej.

Bo cóż zmieni mój komentarz, tonący w morzu odpowiedzi dobrych, złych, złośliwych, kąśliwych, durnych gifów i innego badziewia?

Trudniej jest mi opanować się, kiedy ktoś gwałci język polski lub deklaruje jakąś skrajną głupotę. Zagryzam wtedy wargi i myślę sobie, że nie warto. Ludzie są jacy są. Wyżywając się na nich nic nie osiągniemy, niezależnie od tego czy zadali durne pytanie, czy przespali lekcje w szkole i obrazili się na wszystkie książki. Wyskakiwanie jak Filip z konopi i pouczanie, lub wyszydzanie, może być co najwyżej jak kopanie leżącego.

Czasem jednak trudno się opanować i przywdziewam niewidzialną pelerynę by zabłysnąć intelektem oraz bogactwem wokabularza przed jednym czy drugim kmiotem… i rozbijam się o ścianę. Bo nie rozumieją. Bez sensu, prawda?

Rzecz w tym, że w każdym z nas drzemie taki złośliwiec. Gdzieś tam bliżej, lub dalej, skryty w naszym mózgu, czyha mały pomarszczony złośliwy pokurcz, który chciałby nakrzyczeć na kogoś, zwyzywać i udowodnić całemu światu, że to on ma najracniejszą rację (tak, odstawiam słowotwórstwo). Problem jest jednak głębszy i ma wiele twarzy: 

  • Po pierwsze – nikt z nas nie jest nieomylny. 
  • Po drugie – głupi człowiek, nie wie że jest głupi … skąd zatem mamy wiedzieć, czy sami nie robimy jakiejś głupoty? 
  • Po trzecie, trafiając na osobę wyjątkowo upartą w swoim chamstwie czy ograniczeniu, nie mamy najmniejszych szans jej nawrócić. Udało wam się to kiedyś? Bo mi nie.

Doświadczenie udowadnia, że nie istnieje w Internecie pojęcie debaty. Innymi słowy trudno oczekiwać, że rozmowa będzie miała strukturę opierającą się na pisaniu argumentów i oczekiwanu na to, że ktoś je zrozumie i przemyśli, po czym albo wróci z własnymi argumentami, albo zrewiduje swoje stanowisko. Więc jedyne co nam pozostaje, to nie karmić tego małego, złośliwego dziada, który siedzi ukryty gdzieś w naszej bani. Otwartość na innych, wyrozumiałość czy zwyczajnie bycie mądrzejszym to wyzwanie, które za każdym razem jest trudniejsze. Wytrwałości w tym życzę wam wszystkim.

Jarek Dobrowolski
Jarek Dobrowolski
Jarek Dobrowolski, miłośnik dwóch kółek, którego nie zatrzymuje nic poza głębokimi śniegami. Autor kilku projektów literackich. Celem jednego z nich jest przekroczenie granicy pomiędzy byciem turystą, a rasowym podróżnikiem i odnalezienie prawdziwego znaczenia tego czym jest przygoda i jak ją rozumiemy. Ciągle poszukujący minimalistycznych rozwiązań przynoszących maksymalne efekty ostrożnie dobiera wyposażenie oraz szlifuje umiejętności. Beznadziejnie zakochany w swoim BMW R1150 GS adventure.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Jak sprawdzić punkty karne? Zrób to bez wychodzenia z domu [PORADNIK]

Jeżeli często zdarza wam się na drogach spotkanie z policjantami, które niekoniecznie jest rutynową kontrolą, to warto trzymać rękę na pulsie, tzn. wiedzieć ile...

Wyraźny wzrost sprzedaży motocykli w Polsce w kwietniu 2021 roku

Niezmiernie cieszyć może fakt, że Polacy coraz chętniej kupują swoje dwa kółka, a jeszcze bardziej, że znacznie rośnie liczba zarejestrowanych nowych motocykli. Wobec tego...

Braking – marka wybierana przez mistrzów nareszcie dostępna w Polsce

Układ hamulcowy jest podstawowym elementem każdego motocykla. Pozornie banalny, ale tak naprawdę niezwykle istotny i skomplikowany, zwłaszcza w sportowych jednośladach. w wyczynowych maszynach kluczowe...

Prawdziwy przyjaciel podróży. Suzuki V-Strom 650/XT Travel Pack Edition [test, opinie, dane techniczne, cena]

W podróży najlepiej sprawdza się zaufany przyjaciel. Ktoś, kto nie zawiedzie, dotrzyma kroku oraz pomoże dotrzeć do celu z uśmiechem na twarzy. Postanowiłem sprawdzić,...

BMW R 18 i R 18 z nowymi opcjami wyposażenia

BMW R 18 to model, który swoją premierą mocno namieszał w motocyklowym świecie. Nie ma się co dziwić - piękne połączenie wyjątkowego designu z...