wt, 13 Kwi 2021

Jak być pozerem, a nie globtroterem. Top 10 sposobów [felieton]

-

Ahh te wspaniałe, wielkie maszyny z ogromnym okufrowaniem i nierzadko agresywnymi oponami. Kto na takowych jeździł, ten wie jaka to przyjemność. Kto nie miał ochoty ten przynajmniej raz w życiu usłyszał, że i tak skończy na GSie lub Afryce. Tak jest. Zaraz po obciachowych akcesoriach cruiserów, pozerskich modach motocykli sportowych, na wyraźne życzenie czytelników prezentujemy listę porad, jak być stereotypowym właścicielem turystycznego enduro. Zapraszamy do lektury jedynie osoby posiadające poczucie humoru i dystans do siebie (nie mylić z dystansem społecznym).

Uwaga! Uwaga! (jeszcze raz) UWAGA!
W niniejszym tekście poruszamy i opisujemy przekoloryzowane zachowania i praktyki niektórych motocyklistów, być może twoje… to jest FELIETON. Piszemy to aby podarować sobie wzajemnie trochę uśmiechu. Serio.

Przyznaję bez bicia – co złego można robić ze swoim adventure, wiem doskonale i to z pierwszej ręki. Tak chłopcy i dziewczęta, należę do grupy zajadłych fanatyków turystycznych enduro (choć kocham wszystkie motocykle… poza sportami – tych nie ogarniam). Dlatego też z radością przystępuję do pojazdu, również po sobie.

1. Kufry forever & everyware

Miasto. Godziny szczytu. Korek. Przecież to najlepszy czas i miejsce na pomykanie swoim advenczerem (fota prześmiewczo-poglądowa, tak wiem, że to skuter) wyposażonym w pełne okufrowanie. Kufry są duże i twarde. Oznacza to, że są bezpieczne oraz praktyczne. Nasz laptop jest w nich super bezpieczny. Podobnie sprawa ma się w kwestii zabezpieczenia jedzonka do pracy i pięknie złożonego garnituru oraz trzewików. Motocykl z kuframi jest lepiej widoczny na drodze. W razie wywrotki zaś nie porysuje nam się piękny lakier naszego krążownika. Wszyscy i zawsze powinniśmy jeździć z kuframi po mieście. 

2. Uzbrojony i niebezpieczny

Nic nie może stanowić większego podkreślenia naszej dumy z bycia kierowcą turystycznego enduro jak wyposażenie motocykla w każde możliwe akcesorium. Niezależnie od tego czy jedziemy po bułeczki czy na Kaukaz, zawsze powinniśmy mieć zamontowane trzy uchwyty na nawigację i telefon, kanister z zapasowym paliwem oraz olejem, narzędziówkę, saperkę i koniecznie siekierę. Nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie nam stanąć oko w oko z survivalowym wyzwaniem. Osobiście czuję się bezpieczniej zawsze będąc przygotowanym na zombie apokalipsę.

3. Szuter rajder

Szutry to, szutry tamto. Szuter to magiczne hasło, które najczęściej słyszymy od tej kasty właścicieli turystycznych enduro, którzy są zdeterminowani do zarzynania swoich maszyn w lekkim i średnim terenie. Skoro motocykl jest duży, ma pewne “predyspozycje” to należy go męczyć gdzie się da. Co z tego, że można za ułamek ceny naszego advenczera kupić małe i zwinne enduro do pośmigania w terenie, skoro można od razu wskakiwać na czołg i ryzykować przepuklinę czy wypadnięcie dysku podczas podnoszenia naszego mastodonta po kolejnej glebie?

4. To się nie nadaje w teren

Bądźmy szczerzy – twoje turystyczne enduro jest bardziej turystyczne niż enduro. Nie, umiejętności nie mają żadnego znaczenia. Nie, twoje preferencje też są z palca wyssane. Ten motocykl nie pojedzie w terenie. Nie ma szans. Nie znasz się. Przestań. Zapomnij. Odstaw motocykle, bo ja wiem lepiej… napisał typ, który jeździł Hondą Varadero po łąkach i lasach. 

5. Droga do pracy największą przygodą

No bo nic nie cieszy oka tak bardzo jak parkingi pod budynkami korporacji. Znajdziemy tam najczęściej piękne, czyste i błyszczące maszyny wyprawowe najróżniejszej maści (choć głównie niemieckie). Bo przecież życie jest szalone, droga do pracy jest przygodą, a nic tak nie buduje ego i niweluje kompleksów jak największy motocykl jaki udało nam się otrzymać w leasingu. 

6. Shitowe akcesoria z ali

Kolorowe, fantazyjne, tanie i badziewne. Tragiczne akcesoria z dalekich krain gościły już w naszym rankingu grzechów wobec motocykli sportowych. To samo odnosi się do motocykli turystycznych. W tym wypadku jednak bardziej kupujemy badziew ozdobny niż użytkowy. Nie ma się co oszukiwać, nie będzie to wyglądało lepiej. 

9 recept na turystyczne enduro 2020 – wielki test porównawczy dziewięciu motocykli segmentu adventure

7. Naklejki z miejsc, w których nas nie było

 

Pierwsze co należy zrobić po zakupieniu nowego advenczera to danie plastików i kufrów do oklejenia jednemu czy drugiemu artyście. Koniecznie należy wybrać wzór przedstawiający różę wiatrów, mapę całego świata lub jakieś góry. Dzięki temu każdy pracownik naszego biura będzie widział, że lubimy fajne wzorki.

8. Z goglami po mieście

Gogle to bardzo ważne akcesorium. Należy zawsze w nich jeździć, również po mieście. W miejskich warunkach stykamy się z wieloma niebezpieczeństwami środowiskowymi, przed którymi nic nie ochroni nas tak jak solidne okulary terenowe. Należą do nich między innymi smog, disco polo i gluten.

9. Ambasador marki

Bardzo ważnym jest, aby kupując konkretną markę i model motocykla wyposażyć się we wszelkie możliwe akcesoria tej marki. Konieczne jest posiadanie dedykowanego kasku, kombinezonu, rękawic, butów, kominiarki oraz skarpetek. Musimy pamiętać, że jedynie kompletne epickie zestawy wyposażenia dają bonusy do testów prowadzenia oraz odporności na czary magii żywiołów.

10. A kiedy przyjdzie się rozstać

A kiedy w końcu skończy nam się leasing, ważne aby nasz motocykl nie miał zbyt wielu kilometrów na liczniku. Po czterech latach powinniśmy sprzedawać maszynę z jak najmniejszym przebiegiem możliwym. W celu ograniczenia ilości przejechanych kilometrów sugerowane działania to wyjazd na jedną “wyprawę” w Bieszczady i znalezienie biura jak najbliżej miejsca zamieszkania.

Jarek Dobrowolski
Jarek Dobrowolski
Jarek Dobrowolski, miłośnik dwóch kółek, którego nie zatrzymuje nic poza głębokimi śniegami. Autor kilku projektów literackich. Celem jednego z nich jest przekroczenie granicy pomiędzy byciem turystą, a rasowym podróżnikiem i odnalezienie prawdziwego znaczenia tego czym jest przygoda i jak ją rozumiemy. Ciągle poszukujący minimalistycznych rozwiązań przynoszących maksymalne efekty ostrożnie dobiera wyposażenie oraz szlifuje umiejętności. Beznadziejnie zakochany w swoim BMW R1150 GS adventure.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Aprilia RS 660 2021 – codzienny sportowiec. Pierwsze, testowe wrażenia z jazdy

Nasza praca polega na znajomości tematu, mnóstwa kontaktów w branży i dzięki temu jak największej możliwości podejmowania przeróżnych działań. Niejako przy okazji wszedłem w...

Jawa 500 z silnikiem Rotaxa – próba odzyskania zachodnich klientów (dane techniczne, opis)

Po austriackie silniki sięgały różne firmy motocyklowe. Miały one bowiem opinię trwałych i niezawodnych. W latach 80. ubiegłego wieku również Jawa zainteresowała się tymi...

Shima TARMAC 3.0 – lekkość denimu, maksimum bezpieczeństwa

Jednowarstwowe jeansy motocyklowe SHIMA TARMAC 3.0 to połączenie klasycznego stylu, wygody i doskonałej ochrony. Ekskluzywne i ponadczasowe – zapewniają wyjątkowe właściwości, niespotykane dotychczas w...

Nowe Benelli 302R – mały sportowiec na A2 i nowy hit na tor za niewielkie pieniądze?

Benelli rozwija się w iście ekspresowym i imponującym tempie. Nie ma się co dziwić, bo gama tego producenta jest szeroka, a stosunek ceny do...

Motocykliści to jedna wielka rodzina. Podejście drugie, wewnętrzne, do obrony tej tezy [felieton]

Pamiętam, jak w 2001 roku, stojąc na światłach na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, wtedy jeszcze można było jeździć tą ulicą bez ograniczeń, zatrzymał się...