czw, 13 Maj 2021

10 obciachowych akcesoriów motocyklowych, czyli jak nie zrobić festynu na drodze [felieton]

-

O gustach się nie dyskutuje… aleeee nie zaszkodzi odejść kilka kroków od konwenansów i nieco na luzie przyjrzeć się naszym małym grzeszkom, jakich dopuszczamy się w stosunku do naszych maszyn. Bo przecież nie chodzi o to, by się z kogokolwiek naśmiewać, a zastanowić się, co ma, a co nie ma sensu. Kiedy zatem styl przeradza się w kicz, a potencjalna ozdoba robi z nas obiekt drwin zamiast podziwu? Oto 10 najpopularniejszych akcesoriów wskazywanych przez motocyklistów jako obciachowe.

Uwaga! Czytelnicy pozbawieni dystansu proszeni są o zaprzestanie lektury. W niniejszym tekście poruszamy i opisujemy przekoloryzowane zachowania i praktyki niektórych motocyklistów, być może twoje…

Zaczynamy!

Kita leśnego stwora

Tak, zaczynamy z grubej rury. Kiedyś uważało się, że pozbawienie króliczka kończyny i obnoszenie się z tym przynosi szczęście. Jest pewna grupa motocyklistów, która uważa, że wożenie przyczepionej do motocykla kity, czyli defacto ogona jakiegoś kudłatego nieszczęśnika, jest spoko.

Są różne teorie na ten temat. Jedna z ciekawszych głosi, że ucięty jakiemuś lisowi, czy innemu jenotowi element fizjonomii ma przyciągać miłośniczki motocyklowej braci, czyli odziane w skóry samice bajkerów. Tym samym kita ma oznaczać zaproszenie do kopulacji. Niby ciekawy pomysł, ale mało męski jednak. Zwierzę futerkowe jest małe, stosunkowo łatwo je złapać i ubić. O męskości i otwartości na przygody miłosne powinno świadczyć coś co stanowi o odwadze np. nieopłacone zadłużenie w ZUS-ie czy przeterminowane wezwanie od Urzędu Skarbowego.

Kufer piracki

No bo jak lisia kita, to ćwieki, a jak ćwieki, to kufer piracki. Bo gdy masz motocykl w chromie, to nic nie doda mu takiego sznytu, charakteru i dzikości jak skórzane wstawki z milionem ćwieków, a w szczególności przeogromny skórzany kufer. Dzięki temu, kiedy jedziemy do pracy, wszyscy w korku wiedzą, że nasze życie to przygoda, a robota najprawdopodobniej polega na poszukiwaniu wielkiego X na mapie, bo tam musi być jakiś skarb.

Jasne, same kufry, a zwłaszcza te centralne, są bardzo praktyczne. Można do nich schować mnóstwo gratów i przewozić je bezpiecznie z punktu A do punktu B. Problem zaczyna się, kiedy kufry robią się tak duże, że można do nich zmieścić zwłoki, lub skarb samego Jacka Sparrowa.

Flaga piracka… lub jakakolwiek flaga

Nad kufrem nie musi powiewać kita, może być to flaga (choć widziałem artystów z jednym i drugim). Są różne flagi, które przyczepiamy do motocykli. Czy flaga Polski jest spoko? No to dosyć kontrowersyjny temat. Osobiście uważam, że nie powinno się nadużywać symboli patriotycznych, więc flagę wywieszam w święta narodowe. Myślę też, że fajnie jest ją w jakiś sposób eksponować na zagranicznych wyjazdach, aby każdy widział, że ten tu podróżnik jest z pięknego kraju nad Wisłą. Zapychając jednak do pracy, czy na zlot misiaczków z kitami, czy innymi ważnymi akcesoriami, powinniśmy jednak się powstrzymywać.

14 typów sprzedawców w sklepach motocyklowych. Na którego z nich trafiłeś ostatnio? [Felieton]

Flaga piracka jest pójściem o krok dalej w kierunku kiczu. Bo co to ma znaczyć? Że nasz cruiser to pojazd prawdziwego pirata szos? Chwilowo bez haka zamiast ręki i drewnianej nogi, bo z tymi akcesoriami kiepsko się prowadzi. Czy też nasza piekielna machina ignoruje wszelkie prawa drogowe, a my jesteśmy rozbójnikami dróg miejskich, krajowych i sporadycznie tras szybkiego ruchu (z wyłączeniem autostrad, bo tam rozbój jest akurat legalny).

Flaga USA to też niezła oznaka zrytego beretu. Jesteśmy w Polsce i wozimy flagę obcego mocarstwa. Jasne, można sympatyzować, ale czemu np. widuje się gwiazdy i pasy powiewające nad Hondą Shadow czy innym Drag Starem? Toż tu powinno się jeździć z czerwoną kropką na białym tle. Bez sensu.

Jedzie UFO, czyli miliardy światełek…

Niezbyt często, ale zdarza się spotkać motocyklistów, którzy tak bardzo zasmakowali w obecnych technologiach, że ich fetyszem stały się diody LED. W związku z tym postanowili oni zgwałcić swoje sprzęty, przy pomocy wkrętarki, czy kleju na gorąco, i zamontować setki lampek po to, by od czasu do czasu oślepić gawiedź blaskiem swej chwały i przy tej okazji zarżnąć akumulator. Osobiście znałem kiedyś przedstawiciela tej wąskiej grupy, który mocno napracował się nad swoim Goldwingiem, aby wyglądał jak ciężarówka Coca Coli. 

Syrena policyjna lub klakson fanfara

Bo jak ma cię być widać, to powinno być cię słychać. Jasne, fabryczne klaksony nie zawsze są wystarczająco mocne. Z doświadczenia wiem, że motocykl, który ryknie fanfarą ciężarówki, wyzwala efekty magiczne. Bo ludzie przekraczający ulicę w miejscu niedozwolonym zamieniają się w sprinterów, korek potrafi się rozstąpić niczym Morze Czerwone, a kierowca zajeżdżający nam drogę odruchowo robi unik, jakby miało go stratować stado słoni. Nie zmienia to faktu, że tak samo jak i na wspomniane wyżej światełka, tak na niektóre klaksony czy fanfary trudno zdobyć homologację. I może nie do końca posiadanie takiej trąbki to obciach, ale trąbienie co chwila i na wszystko co się rusza – już zdecydowanie tak. O policyjnych sygnałach to już nawet nic nie napiszę…

Orzeł na przedniej szybie

O tym krótko. Ogromna naklejka na przedniej szybie, niezależnie od tego czy jest to orzeł, pantera czy Matka Boska, zwyczajnie zasłania widok. Mam kolegę, który do swojego złomo choppera na pleksi udającej szybkę narysował markerem celownik. To akurat uważam za zabawne.

Wszyscy motocykliści to (nie)jedna rodzina. W czymś jesteśmy lepsi od innych? [FELIETON]

Frędzle

Frędzle… jestem fanem frędzli. Bo mieliśmy już piratów, to chyba czas na kowboi. Nic przecież nie doda nam szyku, jak kutasy powiewające u manetek kierownicy, czy zwisające z siodła lub naszego kufra pirackiego strzępy skóry. No ale jak ktoś chce być cowboyem (czy de facto redneckiem) to jego sprawa. Byleby się nie zaplątał, bo będzie siara.

Naklejki w stylu policyjnym

To już jest następny poziom. Ktoś, kiedyś, gdzieś wpadł na pomysł, że jeżeli skopiuje styl policyjnych odblasków i zamiast Policja napisze Polska, to będzie nieco bezpieczniejszy na drodze. Bo przecież odblask to jedno, a sam napis z daleka może wywołać przerażenie w oczach szalejących kierowców samochodów lub zwyczajnie zwrócić uwagę na motocyklistę. Jasne, ale efekt mija, kiedy ktoś dojedzie na tyle blisko, żeby przeczytać napis i przejrzeć naszą podstępną intrygę. Wtedy z geniuszy stajemy się zwyczajnie ćwokami.

Z opowieści wiem, że numer wychodzi jedynie kiedy jedziesz białą hondą Pan European i najlepiej jak masz kumpla, który ma ten sam sprzęt i naklejki. Wtedy jest wesoło. 

Nagłośnienie… dużo nagłośnienia

Oj tak. Nic nie mówi o tym, że mamy wszystko i wszystkich dookoła w czterech literach, jak rozkręcony na cały zycher system nagłośnienia motocykla. Jak ktoś jedzie samochodem i ma na maxa odpalone “Majteczki w kropeczki” to jest baranem. Ale przecież jadąc motocyklem jestem fajny, a wszyscy dookoła mogą słyszeć jakie mam gusta muzyczne. Zwłaszcza jak jadę szybko, wtedy słyszą to lepiej niż ja.

Demony, wilkołaki i cycate dziewoje

Na koniec warto poruszyć temat złego aerografu. Dlaczego? Bo ze złym aerografem jest jak ze złymi tatuażami – na ogół właściciel jest zachwycony, a reszta świata zastanawia się, co ten człowiek bierze. Tym samym warto zastanowić się, czy malowanie na baku scen z Conana czy Zmierzchu ma sens. Co więcej, roznegliżowane panie dla wielu są spoko, jednak w ruchu mogą rozpraszać, czyli spowodować zagrożenie.

Tak jak napisałem wyżej, o gustach się nie dyskutuje, ale warto zastanowić się ile w tych wszystkich ozdobach jest funkcjonalności, a ile bylejakości. Jasne, teoretycznie to wolny kraj i każdy ma prawo z siebie robić pośmiewisko dosiadając mobilny festyn. Bo jedno to myśleć, że coś niefajne jest super fajne, a drugie to mieć zwyczajnie dystans do siebie. Wtedy nic nie ma znaczenia oprócz drogi, rumaka między nogami i kolejnej przygody. 

Jarek Dobrowolski
Jarek Dobrowolski
Jarek Dobrowolski, miłośnik dwóch kółek, którego nie zatrzymuje nic poza głębokimi śniegami. Autor kilku projektów literackich. Celem jednego z nich jest przekroczenie granicy pomiędzy byciem turystą, a rasowym podróżnikiem i odnalezienie prawdziwego znaczenia tego czym jest przygoda i jak ją rozumiemy. Ciągle poszukujący minimalistycznych rozwiązań przynoszących maksymalne efekty ostrożnie dobiera wyposażenie oraz szlifuje umiejętności. Beznadziejnie zakochany w swoim BMW R1150 GS adventure.

25 KOMENTARZE

  1. Dla mnie największy obciach to frędzle, ćwieki i centralny kufer z tyłu jak do przewozu pizzy (nazywam motocyklistę z czymś takim- pizza driver). Obciachem też są za daleko wysunięte podnóżki tak, że motocyklista wygląda jak na fotelu ginekologicznych. Podobnie za wysoka kierownica.
    Wszystko powinno mieć właściwe proporcje.

  2. Mi nie przeszkadza jak inni stroją swoje motocykle i jak się ubierają na motocykl. Nie martwcie się wy też nie jesteście dla wszystkich zajebisci i też ktoś wam wytchnie. Jak będę chciał jeździć z wibratorem na kasku to będę i na prawdę nie obchodzi mnie opinia innych użytkowników dróg.

  3. Nie zgadzam się z niczym, poza dwoma rzeczami: frędzlami, które faktycznie są wiochenne oraz symbole patriotyczne, bo patriotyzm to trzeba mieć w sercu a nie na koszulce czy szybie. Ale to tylko moja opinia. Natomiast wymalowany bak to mi się bardzo podoba i zamierzam sobie coś namalować.

  4. A mi się wydaje że większości żal dupę ściska i dlatego piszą takie artykułu. Świat motocykli właśnie dzięki takim modom stanowi sam w sobie ciekawość i różnorodność. Wilka nuda by było kiedy stoi kilka modeli tego samego motocykla i różnią się np tylko kolorem. Wszystko to opisane wyżej jest pasją ludzi którzy żyją swoim stylem. Szkoda że artykuł nie wspomina o debilach na szlifierkach katujących na postoju swoje maszyny do odciny a później płacz że silnik się skończył, dla mnie to jest dopiero wiesniactwo.

  5. Redaktor artykułu chyba jeździ wieśniacką szlifierką i chyba ma za ciasny kombinezon bo żal dupę mu ściska .. lub druga opcja jeździ GS em w wersji Dakar oczywiście rej W… a Bieszczady to jego dzika wyprawa oczywiście asfaltem z oponami typu kocha a kombinezon kosmonauty i zacięty kask szczękowy doprowadziły go do niedotlenienia mózgu .. moim zdaniem każda przeróbka każda zmiana stylu własnego moto jest indywidualną sprawą a większym obciachem są na drodze seryjne gs – y z rocznym przebiegiem 200 km no i te bezpieczne pustynne kombinezony .. 😂

  6. Twórca tych wypocin, ma pewnie 19 lat i popyla sportem 600;) Na motocyklu potrzebuje adrenaliny zamiast czilautu…
    Kurde, mam wszystko co obciachowe w swoim sprzęcie;))))

    • Autor był członkiem klubu motocyklowego z dwiema literkami. Miał kilka armatur i sam kilka tych akcesoriów na nich. Ma też 40 lat :) a sporta nigdy nie miał, także pudło, pudło, pudło. :P Pozdro

      • Sporo się zgadza, poza tym że autor nie ma jeszcze 40 lat i między armaturami miał epizod z CBR 1000F. Na ten przykład zanim zakupił Road Kinga posiadał Intrudera 1500 LC z wymalowanym na nim bardzo brzydkim smokiem oraz zamontowaną ogromną fanfarą. Posiadał może nie kufer centralny, ale ogromną rolkę narzędziową z ćwiekami oraz kiczowatym emblematem smoka. Jeździł w orzeszku i okularach, bez kurtki i w jeansach oraz czynił wiele różnych głupot, z których już wyrósł. Był na dziesiątkach zlotów – widział, słyszał, rozmawiał z ludźmi, którzy kicz mają we krwi i nie przejmują się głupotami oraz potrafią się śmiać sami z siebie.

  7. Witam . Popieram Fila . Osobiście posiadam k1200lt typowy turystyk w standardzie , ale mam jeszcze honde shadow tzw ,armature, bo jest to motocykl którym nade czasem na parade czasem dzieciaki na dzień dziecka powózić , czasem jakieś wesele no i czasem pogrzeb tak zdarza się że trzeba/należy odprowadzić znajomego z grupy . I mysle że jako motocykl tzw reprezentacyjny musi wyglądać . Mam Oczywiście centralny kufer ale gabarytowo pasujący do reszty . Co do kamizelki odblaskowej z napisem jestem w 100% za . Widoczność to życie . Pozdrawiam i Szerokości .

  8. Kurde centralny musi być odpowiedniej wielkości! Martwa prostytutka ma się w nim zmieścić z podkurczonymi nogami, bez łamania kości i stawów!

  9. Widzę, że autor trafił na grupę miłośników obciachu :P
    Nikt wam panowie niczego nie broni. Podobnie jak posiadaczom BMW 316 oklejania swoich potworów spojlerami i znaczkami z literką M. Albo kierowcom pojazdów typu Astra 1.4 dorzucania 4 końcówek wydechu, opon o szerokości walca, nadmuchanych zderzaków i wlotów ma masce. Po prostu reszta uczestników ruchu ma z tego tzw. “polew”.
    Argument o wyróżnianiu się też jest słaby skoro wszyscy zakładacie dokładnie to samo. To, że macie na baku namalowanego wilka zamiast smoka (albo na odwrót) niewiele zmienia. Jest też generalnie siebie oryginalne jak podobny tatuaż na ramieniu. Ktoś kiedyś sobie zrobił. Reszcie się spodobało, więc skopiowała. Tyle oryginalności.
    Mam tylko jedną prośbę. Jak już założycie na swój motocykl te wszystkie dodatki i zrobicie z niego coś co wygląda jak atrakcja w obwoźnym wesołym miasteczku, to nie dodawajcie do tego flagi naszego kraju. Zwłaszcza przy zagranicznych wyjazdach. Ktoś was wybrał jako reprezentantów Polski?

  10. Dla mnie największym obciachem jest zachowanie kiedy ktoś wyjeżdża raz na pół roku przejedzie może 15 km ale zdjęć napierdoli jakby świat dookoła pojechał.

  11. No wreszcie ktoś normalny i odważny opisał to co wszyscy widzą i wiedzą , podpisuję się pod tym rękami i nogami.
    Miałem serwis ponad 20 lat i po durnowatych gadgetach łatwo było z daleka ocenić kto do mnie zajeżdża.
    Czym więcej jarmarku tym proporcjonalnie ,, większa” wiedza, ,,fachowość i obycie w temacie”.
    No żenada bywała czasami taka że rozpacz brała, a polskie flagi z tyłu mnie jako zatwardziałego patriotę(odznaczonego!) do szewskiej pasji doprowadzały. To się ma a nie pokazuje.

  12. Największy obciach to żółta kamizelka z napisem Polska.powinni zakazać tego sprzedawać, za wprowadzanie zamętu na drodze .A jak który się utożsamia z policją to niech siè tam zapisze .pozdro

  13. Moim zdaniem: co komu się podoba tak sobie przerabia sprzęta. Bezmyślnie kopiuje albo wkłada inwencję twórczą. Nie komentuję bo bardzo indywidualna sprawa gustu o którym się nie dyskutuje. Nie lubię żadnych ubogaceń” więc mój sprżet wygląda ascetycznie .. ale estetycznie moim zdaniem. Ludzie od frędzli powiedzą że “golas” i pewnie będą mieli rację . Szanujmy się nawzajem, to jest najważniejsze, jesteśmy jedną motocyklową rodziną z kitą czy frędzlami albo golasy. Pozdrawiam Honda

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Popraw prowadzenie swojego klasycznego Bonneville! Amortyzatory Fox w katalogu akcesoriów Triumpha!

W sezonie 2021 Triumph wypuszcza na rynek nowego Bonnevilla T120. Ten klasyczny motocykl urzeka wyglądem, a jego nowa odsłona ma jeszcze lepiej się prowadzić....

Czy jazda motocyklem po lasach będzie legalna? Wypełnij ankietę Lasów Państwowych i pomóż w podjęciu decyzji

Niezmiernie cieszy mnie wiadomość, że w końcu jedna z polskich instytucji wzięła pod uwagę motocyklistów i chcę liczyć się z ich zdaniem. W tym...

Jak sprawdzić punkty karne? Zrób to bez wychodzenia z domu [PORADNIK]

Jeżeli często zdarza wam się na drogach spotkanie z policjantami, które niekoniecznie jest rutynową kontrolą, to warto trzymać rękę na pulsie, tzn. wiedzieć ile...

Braking – marka wybierana przez mistrzów nareszcie dostępna w Polsce

Układ hamulcowy jest podstawowym elementem każdego motocykla. Pozornie banalny, ale tak naprawdę niezwykle istotny i skomplikowany, zwłaszcza w sportowych jednośladach. w wyczynowych maszynach kluczowe...

Wyraźny wzrost sprzedaży motocykli w Polsce w kwietniu 2021 roku

Niezmiernie cieszyć może fakt, że Polacy coraz chętniej kupują swoje dwa kółka, a jeszcze bardziej, że znacznie rośnie liczba zarejestrowanych nowych motocykli. Wobec tego...