Wkurzają mnie my. Choć brzmi to idiotycznie, ma sens. Denerwują mnie nasze – motocyklistów – zachowania, nie tylko na drodze. Niektóre są tak bardzo niezrozumiałe, że mózg przechodzi w tryb awaryjny. Przeczytajcie, może zauważycie u siebie takie symptomy.
Motocykl wyzwala sporo adrenaliny. Szczęście, że dzięki jego wymiarom nie muszę stać w korkach ani wlec się godzinami za kopcącym Kamazem, bo nagromadzony testosteron stałby się przyczyną jakiejś okrutnej zbrodni. Czasem współczuję mojemu wizjerowi, który słyszał przekleństwa nieznane nawet kibicom trzecioligowych klubów piłkarskich.
Może was to zdziwi, ale dużo gorzkich słów, które płyną spod mojego kasku, kieruję do bikerów. Dlaczego? – spytacie – przecież motocykliści to jedna wielka rodzina, bla bla. Nie chodzi mi o jakąś programową niechęć do innych motocyklistów, ale o przedziwne i niezrozumiałe zachowania ludzi, którzy z natury powinni wiedzieć o co chodzi z dwoma kółkami. Co zatem na drodze burzy moją krew?
Jestem najpierwszejszy!
Koleś, którego przed chwilą wyprzedziłem, staje na światłach przede mną. Po co? Żeby pokazać, że jest lepszy? Że więcej znaczy na tym świecie? Chce walczyć? Spadaj gościu! Ja chcę po prostu dojechać tam, gdzie sobie zaplanowałem i to wszystko. Nie obchodzą mnie twoje problemy ani żadna rywalizacja. Po kiego diabła zajeżdżasz mi drogę i zmuszasz, żebym czekał aż łaskawie wystartujesz? Wrrr…
Mam cię gdzieś plecaczku

Lansowanie się w pięknej skórze to jeszcze nic złego. Jeśli ktoś lubi, czemu nie? Ale przewożenie pasażera lub pasażerki odzianej w coś, co nie chroni nawet przed słońcem jest po prostu czystym chamstwem i świadczy o kompletnym braku odpowiedzialności i lekceważeniu pasażera. Co powiesz jej (jemu) po wypadku, kiedy ty będziesz cały i zdrowy, a ona (on) będzie przechodziła wielomiesięczną rehabilitację? Ty durniu.
Jadę jak samochodem, blokuję motocykle
Po jaką cholerę jeździsz na motocyklu, skoro nie przeciskasz się na światłach, chociaż masz taką możliwość? Czy wybrałeś motocykl, żeby powiększać korki? Może lubisz się przegrzewać? Albo moknąć? Skoro kochasz stać wśród spalin, to przesiądź się proszę do samochodu. Ale to jeszcze nic. Gorsze jest to, co poniżej…
WTF? Przecież się nie da!
Twoje piękne, aluminiowe kuferki są naprawdę zachwycające. Wiem, bo stoję za tobą już od godziny i próbuję się przecisnąć, ale blokujesz mi drogę. Skoro uznałeś, że taki system bagażowy będzie odpowiedni nie tylko na weekend na Słowacji, ale i tydzień w Warszawie, to twój problem – odsuń się i pozwól by inni, którzy spakowali się w tankbag, przejechali. Dwudziestu motocyklistów stojących za tobą ma gdzieś to, że ty nie możesz się zmieścić.
Motocyklowe szlify. Pilnikiem
Hmmm. Czegoś tu nie rozumiem. Po co ci motocykl? Budowanie fikcyjnego wizerunku jest równie sensowne w przypadku motocyklisty jak w związku: prędzej czy później okaże się, jak jest naprawdę i w najlepszym razie skompromitujesz się. W dziale Wypadki Motocyklowe znajdziesz mnóstwo filmików, na których goście ze spiłowanymi ślizgaczami w superprofesjonalnych kombinezonach nie potrafią wejść w zakręt. Puknij się w czoło.
Braaaaaaapppwrooooooaaaaarrrrrr!
Jakim półmózgiem trzeba być, żeby straszyć ludzi wydechem? Jakim psychopatą, żeby nie wiedzieć, że dla kogoś, kto ma dwa miesiące, 90 lat lub zwyczajnie słabe serce może to skończyć się tragicznie? Życzę ci kolego, żeby ktoś cię tak kiedyś obudził. Nie mam na myśli tych, którzy mają głośniejsze wydechy, ale tych, którzy absolutnie nie umieją z nich korzystać, albo raczej korzystają… terrorystycznie!
Schodzę na kolano. Bo tak!
Schodzenie na kolano w zakrętach jest fajne i potrzebne. Na torze. Po co jak małpa zwisać z boku sprzęta w terenie zabudowanym, tego nie wiem. To pewnie element budowania wizerunku profesjonalisty. Ale hej, koleżko – tu jest ograniczenie, a zakręt jest łagodny. Mogę go przejechać szybciej niż ty, podczas kiedy mój tyłek nawet nie ruszy się na bok o milimetr. A więc? Po co schodzić na kolano? Aha, też nie wiesz…
Jak ja niesamowicie wyprzedzam
Wyprzedzanie to w sumie dość prosta czynność. Redukcja, odkręcenie, zmiana biegu na wyższy. Skąd zatem twoje bujanie na prawo i lewo, wyginanie łokci i inne figury podobne do wygibasów Króla Juliana z Madagaskaru? Może problem z pchłami? No tak, widziałem kiedyś bikera z podobną przypadłością.
Jaka zrzęda ze mnie
Wkurza mnie najbardziej, że zamiast cieszyć się jazdą, zwracam uwagę na innych i daję się ponieść emocjom. Marudzę i zrzędzę jakby to kogokolwiek interesowało. A sam nie jestem bez winy i często robię jeszcze większe głupoty. I staję się adresatem cierpkich słów zza wizjera. Oj taaak, bywam baardzo wkurzający…


hej ja nie robię czynności które mnie wkurzają, zastanów się czy to lubisz jak tak to na ciebie wpływa