Przez lata Suzuki V-Strom był synonimem bardzo rozsądnego turystycznego motocykla w stylu adventure. Wygodnego, trwałego i gotowego na gorsze drogi, ale jednak wciąż mocno osadzonego w świecie tras asfaltowych. V-Strom 650 i większy V-Strom 1000 (później 1050) mogły oczywiście zjeżdżać z twardej nawierzchni, ale ich naturalnym środowiskiem pozostawała szosa, pełne kufry i daleka podróż, również z pasażerem. Dopiero Suzuki V-Strom 800DE zmienił tę opowieść. To najbardziej terenowy V-Strom w historii, a przy okazji jeden z najbardziej uniwersalnych motocykli, jakie wyszły z japońskich zakładów w Hamamatsu.
W segmencie adventure bardzo łatwo o nadużycie określeń „terenowy” czy „offroadowy”. Wystarczą: dziób w stylu rajdowym, wysoka kierownica i kanapa, większy prześwit, trochę plastikowych osłon i zdjęcia w kurzu, żeby motocykl mógł zacząć udawać zdobywcę bezdroży. Problem w tym, że bolesna prawda wypływa już na pierwszej dłuższej dziurawej drodze, na kamieniach albo szutrze, który nagle robi się luźniejszy niż się spodziewaliśmy.

Starsze V-Stromy miały ogromny sens, ale nie dlatego, że były prawdziwymi maszynami enduro w turystycznym przebraniu. Ich siłą była wygoda, przewidywalność i zdolność do połykania kilometrów w bardzo różnych warunkach. Wielu właścicieli dokładało im osłony, kostkowe opony, wyższe szyby, gmole i zawieszenia przygotowane pod cięższą jazdę. Dało się z nich zrobić całkiem dzielne wyprawówki. Mimo tego, punkt wyjścia zawsze pozostawał ten sam – szosa.
Projekt V-Stroma 800DE wystartował z zupełnie innego miejsca. Suzuki nie wzięło po prostu drogowego turystyka i nie ubrało go w offroadowe dodatki. Zmieniono proporcje całego motocykla. Duże, 21-calowe przednie koło, skuteczne zawieszenie o dużym skoku, duży prześwit, szprychowe obręcze, tryb jazdy Gravel i możliwość wyłączenia ABS-u z tyłu stworzyły maszynę, która od początku dawała pewność nie tylko na asfalcie, ale też tam, gdzie utwardzona nawierzchnia się kończy.

V-Strom, który naprawdę poszedł w teren
Najważniejsze wartości są konkretne: 220 mm skoku zawieszenia z przodu, 220 mm z tyłu i 220 mm prześwitu. W historii rodziny V-Strom nie było wcześniej modelu z tak długoskokowym zawieszeniem i tak dużym zapasem miejsca pod silnikiem. Różnicę czuć od razu, zwłaszcza na drogach zniszczonych, kamienistych, szutrowych i takich, które na mapie wyglądają niewinnie, a w rzeczywistości potrafią solidnie wymęczyć i kierowcę, i sam motocykl.
Z przodu pracuje w pełni regulowany widelec upside-down Showa. Z tyłu mamy amortyzator tego samego producenta, także z regulacją i wygodnym pokrętłem napięcia wstępnego sprężyny. To ważne, bo V-Strom 800DE jest motocyklem do realizacji bardzo różnych scenariuszy. Raz jedziesz sam, lekko, poza asfalt. Innym razem zakładasz kufry, bierzesz pasażera i robisz kilkaset kilometrów. Regulacja zawieszenia pozwala dopasować motocykl do obciążenia i stylu jazdy, zamiast godzić się na stały kompromis.

Do tego dochodzą stalowa rama rurowa, aluminiowy wahacz i szeroka, aluminiowa kierownica. Pozycja jest naturalna do jazdy na siedząco, ale pozwala też wygodnie stanąć na podnóżkach i pewnie prowadzić maszynę na stojąco. Właśnie w tym obszarze 800DE najbardziej odcina się od dotychczasowego rozumienia idei V-Stroma. Ten motocykl nie tylko dopuszcza zjazd z asfaltu. Został zaprojektowany tak, żeby kierowca czuł się tam zupełnie normalnie.
Najbardziej uniwersalny motocykl Suzuki?
To oczywiście odważne stwierdzenie, ale w przypadku V-Stroma 800DE łatwe do obrony. Z jednej strony jest znacznie sprawniejszy poza asfaltem niż wszystkie szosowe motocykle Suzuki. Ma duże przednie koło, prześwit, zawieszenie i geometrię, które pozwalają jechać po gorszych drogach (albo zupełnie poza nimi) w totalnie innym stylu niż na klasycznym nakedzie, crossoverze czy turystyku.

Z drugiej strony 800DE jest znacznie bardziej drogowy i turystyczny niż chociażby DR-Z4S. Ma większy i znacznie mocniejszy silnik, lepszą ochronę przed wiatrem, wygodniejszą pozycję na długie dystanse, większą stabilność na trasie i daje realną możliwość jazdy we dwoje. DR-Z4S zawsze będzie lżejszy i bardziej naturalny w cięższym terenie, ale V-Strom 800DE wygrywa wszędzie tam, gdzie regularnie mieszamy asfalt, szuter, piach, trawę, ambitne wyprawy i dojazdy do pracy, weekendy z pasażerem i samotne wakacyjne wyjazdy z większym bagażem.
W ofercie jest jeszcze V-Strom 1050DE. To większy, mocniejszy i bardziej dostojny motocykl wyprawowy. Świetny na dalekie przeloty, jazdę z obciążeniem i gorsze drogi. Ale 800DE jest lżejszy, łatwiejszy do opanowania poza asfaltem i mniej onieśmielający, gdy trzeba zawrócić na leśnym dukcie, przejechać przez koleiny albo podnieść tempo na szutrach. Tam, gdzie 1050DE jest po prostu dużym turystą (dla dużego kierowcy) z terenowymi ambicjami, 800DE pozwala na więcej.
Silnik, który pasuje do jazdy mieszanej
Sercem V-Stroma 800DE jest dwucylindrowy, rzędowy silnik DOHC o pojemności 776 cm³. Generuje 84 KM i 78 Nm, ale same te liczby nie tłumaczą, dlaczego ta jednostka tak dobrze pasuje do tego motocykla. Ważniejsze jest to, jak oddaje moment i jak bardzo pomaga kierowcy w zwykłej jeździe.
Czopy wału korbowego przestawiono o 270 stopni, dzięki czemu rzędowa dwójka pracuje z przyjemnym, mięsistym charakterem. Nie brzmi i nie reaguje jak płaski, bezbarwny twin. Ma mocny środek obrotów, dobrze „ciągnie” od dołu i nie wymaga ciągłego redukowania biegów, gdy droga zaczyna się wznosić albo gdy trzeba sprawnie wyjść z zakrętu.

To pasuje do motocykla adventure. W terenie i na gorszej nawierzchni nie chodzi o to, żeby silnik cały czas prowokował do jazdy na górze obrotomierza. Liczą się przewidywalność, płynność i łatwo dostępny moment. V-Strom 800DE właśnie to zapewnia. Można jechać spokojnie, można dynamicznie przyspieszyć, można pełzać po nierównościach i można utrzymywać wysokie tempo na asfalcie bez poczucia, że motocykl jest zmęczony postawionymi przed nim zadaniami. Ponadto seryjnie montowany quickshifter sprawia, że wrażenie płynności pracy jest jeszcze większe.
Suzuki zastosowało też system wałków Suzuki Cross Balancer, który pomaga ograniczyć wibracje bez zabierania silnikowi charakteru. Dzięki temu 800DE nie jest męczący na długiej trasie. To nadal motocykl z wyraźnym pulsem silnika, ale nie takim, który po całym dniu zostawia kierowcę z dłońmi drżącymi jak po pracy młotem udarowym.
Dętki? Tutaj mają sens
Wielu motocyklistów na widok kół dętkowych w motocyklu adventure odruchowo kręci nosem. Bezdętkowe felgi rzeczywiście są wygodniejsze w podstawowej obsłudze, szczególnie przy zwykłym, punktowym przebiciu opony. W przypadku V-Stroma 800DE decyzja Suzuki o pozostawieniu dętek ma jednak swoją logikę.
Szprychowe koła z dętkami lepiej sprawdzają się w motocyklu, który ma stale jeździć po kamieniach, dziurach i nierównościach. Najważniejsze jest to, że dętka daje szansę dalszej jazdy także wtedy, gdy obręcz zostanie lekko uszkodzona. W kołach bezdętkowych szczelność zależy bowiem od stanu rantu felgi. Gdy ten dostanie mocne uderzenie, zdeformuje się i zacznie przepuszczać powietrze, problem będzie trudniejszy do rozwiązania w trasie niż zdjęcie koła i wymiana dętki. Większość motocyklistów ma awersję do tej czynności, ale – jak każda inna – jest ona do nauczenia się, a im więcej praktyki, tym więcej spokoju.

Opony na start i potencjał po zmianie
Fabryczne Dunlopy Trailmax Mixtour dobrze pokazują, dla kogo V-Strom 800DE wyjeżdża z salonu. To opony adventure nastawione na asfalt, gorsze drogi, szuter, suche dukty i codzienną uniwersalność. Nie są agresywną „kostką do błota” i nie próbują nią być. Ich zadaniem jest dać kierowcy stabilność na szosie oraz pewność wtedy, gdy trzeba dojechać do miejsca, w którym kończy się idealna nawierzchnia.
Dla wielu użytkowników taki zestaw będzie trafiony. Większość tras adventure i tak zaczyna się od asfaltu. Często obejmuje szybkie przeloty, miasta, drogi mokre po deszczu i dopiero na końcu szutry i inne offowe przygody. W takim scenariuszu Trailmax Mixtour daje rozsądny kompromis.

Ale 800DE ma w sobie więcej potencjału, niż pokazują seryjne opony. Prosta zmiana na bardziej agresywne ogumienie potrafi otworzyć zupełnie nowy rozdział. Mocniejsza kostka nie zmienia całego charakteru motocykla, ale pozwala lepiej wykorzystać zawieszenie, prześwit, duże przednie koło i tryb Gravel. Wtedy V-Strom 800DE przestaje być tylko bardzo dobrym motocyklem na trasy mieszane. Zaczyna pokazywać, jak daleko Suzuki przesunęło granicę tej rodziny w stronę offroadu.
Elektronika, która pomaga poza asfaltem
Suzuki nie zrobiło z V-Stroma 800DE motocykla przeładowanego elektroniką. I dobrze. W adventure najważniejsze jest to, żeby systemy wspierały kierowcę, ale nie odbierały mu bezpośredniego kontaktu i kontroli nad maszyną.
Na pokładzie są elektroniczna przepustnica ride-by-wire, trzy tryby jazdy, kontrola trakcji z trybem Gravel, quickshifter działający w górę i w dół, Suzuki Easy Start, Low RPM Assist oraz ABS z dwoma trybami pracy i możliwością wyłączenia na tylnym kole. To wszystko przekłada się na bardzo konkretne korzyści.

Tryb Gravel pozwala pewniej jechać po luźnej nawierzchni. To nie zawsze znaczy, że spokojniej, ponieważ pozwala też na kontrolowane uślizgi tylnego koła. Wyłączenie ABS-u z tyłu daje większą kontrolę w terenie, gdy trzeba ustawić motocykl hamulcem albo pozwolić tylnemu kołu pracować bardziej naturalnie. Quickshifter pomaga utrzymać rytm jazdy, szczególnie na krętych drogach i przy dynamicznym przyspieszaniu. Low RPM Assist przydaje się przy wolnych manewrach, gdy łatwo zdusić silnik. To elektronika czysto użytkowa. W dodatku sterowana z poziomu bardzo czytelnego i intuicyjnego w obsłudze menu.
Codzienność, trasa, pasażer i szuter
Największą zaletą V-Stroma 800DE nie jest jedna konkretna funkcja. Jest nią umiejętność łączenia światów, które często rozjeżdżają się w różne strony. Motocykl terenowy bywa świetny poza asfaltem, ale męczy w długiej trasie. Szosowy turystyk jest wygodny, ale szybko traci pewność, gdy droga robi się luźna. Duży adventure daje komfort, ale potrafi być zbyt ciężki, gdy teren od kierowcy zaczyna wymagać większego wysiłku.
V-Strom 800DE trafia dokładnie pomiędzy te skrajności. W mieście nie czuje się jak wyprawowy okręt. Na asfalcie ma wystarczająco dużo mocy i stabilności, żeby jechać szybko i swobodnie. W trasie zapewnia wygodną pozycję, dobrą ergonomię i obszerne miejsce dla pasażera. Po zjechaniu na szuter nie robi się nagle bezradny.

To właśnie dlatego użytkownicy często opisują go jako motocykl niedoceniany na papierze, ale bardzo przekonujący po jeździe. Nie dominuje każdej rubryki w tabelach porównawczych. Nie jest najlżejszy, najmocniejszy ani najbardziej radykalny. Za to bardzo dobrze łączy wszystko w całość. A w prawdziwej turystyce adventure całość jest ważniejsza niż pojedyncze imponujące parametry.
Japońska produkcja i praktyczna filozofia Suzuki
W V-Stromie 800DE dobrze czuć sposób myślenia Suzuki. To nie jest motocykl zbudowany, żeby kilkoma efektownymi cechami przysłonić resztę. Siła leży w proporcjach. W tym, że silnik pasuje do podwozia. Zawieszenie pasuje do prześwitu. Elektronika pasuje do przeznaczenia maszyny. A stylistyka wynika z funkcji, nawiązując jednocześnie do tradycji Suzuki w tym segmencie.
W pełni japońska konstrukcja 800 DE ma tu bardzo praktyczny wymiar. Widać w niej dopracowanie, konsekwencję i pewność, że motocykl ma działać w realnym świecie. Na dojazdach do pracy, na weekendowych szutrach, z kuframi, z pasażerem i wtedy, gdy droga nagle robi się gorsza, niż obiecywała mapa.

Suzuki V-Strom 800DE nie jest motocyklem dla ludzi, którzy chcą tylko opowiadać o przygodzie. To maszyna dla tych, którzy w każdej chwili mogą zjechać z trasy w nieznane, ale nadal chcą wrócić do domu szybko, wygodnie, bez walki i bez poczucia, że popełnili błąd przy wyborze motocykla.
Przygoda bez wielkich deklaracji
Suzuki V-Strom 800DE jest ciekawy właśnie dlatego, że nie potrzebuje przesady. Nie musi obiecywać rajdu przez pustynię, żeby zachować sens. Nie musi udawać lekkiego enduro, żeby być najbardziej terenowym V-Stromem w historii. I nie musi rezygnować z wygody, żeby kierowca mógł pojechać tam, gdzie asfalt jest już tylko odległym wspomnieniem.
To motocykl adventure w bardzo praktycznym, „suzukowym” wydaniu. Wystarczająco mocny na autostrady. Wystarczająco wygodny na długi dzień w trasie. Wystarczająco stabilny z pasażerem i bagażem. Wystarczająco terenowy, żeby śmiało pakować się w szutry, kamienie i bardzo kiepskie drogi, które często prowadzą do najlepszych widoków i atrakcji.

Właśnie w tym tkwi jego największa siła. V-Strom 800DE jest motocyklem do wielu zwykłych wyjazdów, które często dopiero po czasie okazują się najlepszymi przygodami życia. Czasem wystarczy tylko jedno: bez oporów skręcić tam, gdzie właściciele innych motocykli, w tym pozostałych V-Stromów, mocno się zastanawiają.
Motocykl dostępny jest również w doposażonej turystycznie wersji Travel Pack. Więcej informacji o Suzuki V-Strom 800DE znajdziecie u dealerów Suzuki oraz na stronie www.suzuki.pl
