Kolejny nasz czytelnik postanowił wybrać się w ekstremalną podróż jednośladem. Piotr Polok z Czechowic-Dziedzic jest w drodze do Maroka i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że towarzyszem jego wyprawy jest 40 letni motorower Komar.

Nasi czytelnicy coraz śmielej zapuszczają się w egzotyczne rejony. Dopiero co informowaliśmy o wyprawie jednego z nich do odległego Nepalu, a już spłynęła do nas informacja o kolejnym przedsięwzięciu. Tym razem Piotr z Czechowic-Dziedzic postanowił zmielić piaski Maroka kołami przepotwornej maszyny plującej mocą i paraliżującej majestatem, czyli 40 letniego motoroweru Komar, produkcji krajowej oczywiście.


Zainspirowany naszymi opisami wypraw Piotr był już raz motocyklem w Maroko i również nie był to najnowszy wypust technologii spod znaku uznanej marki. Jego osiołkiem była wtedy MZ ETZ 150, która wydała mu się jednak zbyt mało ekstremalna. Postanowił wrócić na afrykański ląd na Komarze, prawdziwej maszynie czasu, sprawnie oddzielającej chłopców od mężczyzn. Jest to również podróż sentymentalna, gdyż motorower ten, kupiony niegdyś w tajemnicy przed rodzicami, był pierwszym jednośladem Piotra.

1

Wyprawa zaczęła się w Czechowicach-Dziedzicach 23 kwietnia, a na jej uroczystym początku towarzyszyła Piotrowi kawalkada zaprzyjaźnionych motocyklistów, która odprowadziła go do granicy polsko-czeskiej. W starannie zapakowanym bagażu oprócz rzeczy osobistych kierowcy znajduje się też kilka dobrych kilogramów części. Obecnie dzielny Komar i jego właściciel w drodze do Afryki przemierzają Włochy, a pojazd spisuje się doskonale. Kibicujemy z całego motocyklowego serca!

2

6 KOMENTARZE

  1. hehe niezła maszynka na długa wyprawę..proponuje następna eskapadę na hulajnodze,a jak ta ukoczysz to na piechotę :) a po tej expedycji do idz do tylu !!

    • …brawo Marcin, nie istotna cena, poklask czy sznyt,- ważna jakość, w tym również przedsięwzięcia, całkowicie się z Tobą zgadzam … .

  2. O kurcze. Prawdziwy hardcore. Nie wiem, czy jest cos co mogloby byc gorsze od Komara na taka wyprawe, ale zycze powodzenia. Panie Piotrze, dla mnie jest Pan bohaterem. Dla mnie, pomijajac historie, to jest ostatni dwukolowiec na ktory bym wsiadl…Jestem pod wrazeniem.

  3. Wydaje mi się, że to raczej jakaś chęć bicia rekordu Guinness’a, na zasadzie im trudniej tym lepiej.
    Może wymontować siodło i całą podróż na stojaka…;-)
    Kto ma czas na takie powolne bujanie się??

  4. Parweniusze! Nie doceniacie ostatniego mohikanina, który wyżej ceni sobie filozoficzne zamiast merkantylnego podejścia do życia. Dołożę od siebie oryginalną uszankę z lisa na chłodniejsze wieczory :-D

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!