Słuchawki Skullcandy Vert trafiły w moje ręce tuż po opublikowaniu dość kontrowersyjnego artykułu, dotyczącego jazdy na motocyklu w słuchawkach. Firma Skullcandy Polska stwierdziła, że posiada w swojej ofercie cudeńka, które pozwolą zmienić mnie w zwolennika jazdy na motocyklu w słuchawkach. Nie wiedzieli jednak, że mam spore doświadczenie w jeździe bez, za słuchawkami oraz z interkomem. Trafiła kosa na kamień..

Z racji tego, że słuchawki Skullcandy Vert nie są produktem stricte motocyklowym, postanowiłem dla równowagi sprawdzić je na kilku różnych płaszczyznach, do których zostały stworzone. Od początku spodziewałem się po tym producencie bardzo, bardzo dobrej jakości dźwięku, na której zależało mi najbardziej. Poza tym, biorąc pod uwagę cenę tego ustrojstwa, jakość wykonania oraz detale, po prostu musiały one bić na głowę tańszą konkurencję, z którą miałem do czynienia. Nie zawiodłem się.

Jazda motocyklem i słuchanie muzyki? Jakie słuchawki do kasku? Może Skullcandy Vert…

Przesyłka z czachą

Logotyp firmy Skullcandy znany jest nie tylko wśród koneserów dźwięku, ale również wśród szarych Kowalskich, ponieważ topowy producent posiada produkty dostosowane nie tylko przeznaczeniem, ale również ceną, do najróżniejszych grup społecznych i ich potrzeb. O samym pudełku nie będę za dużo opowiadał, ale całość wykonana jest ciekawie, za sprawą otwierających się na bok drzwiczek. Wówczas naszym oczom ukazuje się schludnie zapakowane urządzenie oraz niezbędne akcesoria. W zestawie otrzymujemy oczywiście słuchawki, wraz z główną stacją, oraz instrukcję obsługi wraz z przewodem do ładowania. To niewiele, ale i zarazem wszystko czego potrzebujemy do ich użytkowania.

Halo baza! Jak mnie słychać?

Parowanie słuchawek z telefonem jest banalnie proste – intuicyjne, szybkie i komfortowe. Nie będzie potrzebna nam instrukcja obsługi oraz skomplikowane kombinacje. Po włączeniu ulubionego kawałka “Sultans of Swing” i wyczekaniu na niesamowitą solówkę gitarową w wykonaniu Knopflera, wiedziałem, za co się tu płaci. Jakość dźwięku jest na bardzo wysokim poziomie i zaspokoi bardzo wymagających użytkowników. Funkcje panelu sterującego udało mi się rozkodować w dosłownie 2 minuty i upewniając się w instrukcji, że nie ominąłem żadnej ukrytej kombinacji, mogłem zacząć testowanie Skullcandy Vert. Według producenta słuchawki te zostały stworzone dla osób aktywnych i bez względu na szalejącą za oknem pogodę, muszą się wyrwać z domu na rower czy na narty. Bateria potrafi wytrzymać do 10 godzin, a urządzenie odporne jest na wodę oraz pot. Całość została wykonana tak, aby nie przeszkadzać podczas uprawiania sportu, ale również umożliwiać obsługę pokrętła za pomocą rękawic – motocyklowych, rowerowych czy narciarskich.

Warto przeczytać: Integralny kask w atrakcyjnej cenie – SMK

Do sportu i na co dzień

Z racji tego, że zaraz po otrzymaniu przesyłki, pogoda za oknem kompletnie nie zachęcała do jazdy motocyklem, musiałem znaleźć alternatywę. Z tego powodu słuchawek używałem nie tylko podczas długich spacerów z psem, ale również podczas koszenia trawy w ogrodzie czy jazdy na rowerze. Klips, za pomocą którego możemy zamontować pokrętło do sterowania funkcjami słuchawek, bardzo ułatwia jego montaż. Kabel dzielący je od głośniczków jest na tyle długi, że bez problemu zamocujemy urządzenie do kołnierza czy ramiona plecaka. Tak też zrobiłem i razem z Vertem pokonałem na rowerze kilkadziesiąt kilometrów. Obsługa była banalnie prosta, a zarazem komfortowa. Wygoda użytkowania podczas aktywności fizycznych była możliwa dzięki dodatkowym gumkom, które można było nałożyć na głośniczki. Tym samym powierzchnia styku z uchem była większa i nachodziła nieco na górną część, co pozwoliło poprawić komfort oraz uniknąć uciążliwego wypadania słuchawek. Koszenie trawy zostało umilone za sprawą bardzo dobrej jakości dźwięku oraz krótkiego kabelka, dzięki któremu przejazd dookoła najróżniejszych drzewek i krzewów, nie kończył się w końcu wypadaniem słuchawki.

A co z jazdą na motocyklu?

Niestety pierwsza przejażdżka zakończyła się klapą i to nie za sprawą samych słuchawek, a ich nieprzemyślanego montażu. Zamocowanie do kołnierza kurtki motocyklowej zakończy się niepowodzeniem, ponieważ już przy pierwszym skrzyżowaniu i ruchu głową w prawo oraz lewo, szczęką kasku motocyklowego, przyciskałem pokrętło, zmieniając ustawienia.

Powrót do garażu zaowocował montażem samego urządzenia w miejscu, w którym zazwyczaj montuje się interkom. Dużo zależy od kasku, ale trzeba przyznać, że Skullcandy Vert zdecydowanie lepiej grają względem jakichkolwiek, zwykłych słuchawek. Dźwięk jest czysty, a i słyszymy go przy zdecydowanie wyższej prędkości. Dodatkowe, gumowe nakładki na głośniki poprawiają nie tylko komfort noszenia, ale również pozwalają uniknąć ich wypadania z uszu podczas zakładania kasku.

Do prędkości około 100 km/h spokojnie oraz wyraźnie słyszmy dźwięk muzyki czy komunikaty, natomiast wraz ze wzrostem szybkości, słyszalność dźwięku znacznie spada za sprawą szumu wiatru. Do plusów możemy zaliczyć przede wszystkim pokrętło, które łatwo obsługuje się w motocyklowych rękawicach – jest duże oraz intuicyjne. Jednym kliknięciem zatrzymamy piosenkę, aby porozmawiać ze znajomym czy panią na bramkach autostrady i tak samo szybko ją przywrócimy. To ważne, a nawet najważniejsze, aby obsługa w dużych, motocyklowych rękawicach przebiegała prosto, ale również nie wymagała od kierującego zbyt dużego skupienia. Jednakże nadal są to słuchawki i podczas dłuższej jazdy oraz przy używaniu dobrze dopasowanego kasku będziemy odczuwać dyskomfort.

Skullcandy Vert zaplusowały u mnie przede wszystkim wszechstronnością oraz łatwością obsługi. Na tym najbardziej zależało mi, jako użytkownikowi, który potrzebował słuchawek wielozadaniowych, z dobrą baterią, jakością dźwięku oraz możliwością szybkiej adaptacji do różnych potrzeb. Vert spełnia te wymagania idealnie i jeżeli ktoś z czytelników prowadzi aktywny tryb życia, a dodatkowo czasami lubi podczas przejażdżki posłuchać ulubionej składanki to zdecydowanie polecam. Skullcandy Vert możecie kupić już za około 350 złotych. Jeżeli ktoś szuka słuchawek stricte motocyklowych i nie chce używać ich podczas innych aktywności – niech kupi interkom.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.