Reklama

Ulubiona składanka czy wolność w akompaniamencie pomruku tłumika? Oto jest pytanie… Zwolenników, jak i przeciwników jazdy ze słuchawkami w kasku nie brakuje, chociaż, muszę przyznać, że zupełnie nie rozumiem tego fenomenu. Przyznaję próbowałem, ale uważam, że to tylko prędzej czy później prowadzi do nauki języka migowego.

Zapewne nikt z was nie wyobraża sobie jazdy samochodem w piękny, słoneczny dzień z wyłączonym radiem. Ulubiony kawałek, okulary i zimny łokieć tworzą swego rodzaju pozytywny klimat, nie tylko za sprawą promieni słonecznych, ale również dzięki endorfinom, którym pomaga się mnożyć nasza ulubiona piosenka. Od kilkunastu lat radia są także montowane w motocyklach, a szczególnie w wielkich krążownikach stworzonych do pokonywania wielu kilometrów, w stylu jazdy podobnym do kabrioletów. Chcąc lub nie, muzyki lubi słuchać praktycznie każdy, bez względu na rodzaj posiadanego motocykla, dlatego właściciele motocykli sportowych i szosowych, sprzętów niewyposażonych w fabryczne radio, musieli wymyślić coś innego, aby podczas jazdy słuchać muzyki. Z pomocą przyszły słuchawki i odtwarzacz mp3/smartfon.

O ile motocykl wyposażony w głośniki jest czymś przemyślanym przez inżynierów z mózgami pracującymi na poziomie komputerów kwantowych, to pomysł zakładania słuchawek pod kask do najlepszych nie należy. A dlaczego? A no dlatego, że dobry kask działa niczym akwarium – wypchnięte poliki, dobre wyciszenie i założone słuchawki z muzyką odpaloną na full to dobra droga do tego, żeby zwariować… O ile od początku nie podkręcimy voluma na maksa, możemy w ogóle zapomnieć, że po samym odpaleniu motocykla cokolwiek będziemy słyszeć. Zróbcie to samo w pokoju – załóżcie słuchawki, włączcie na full ulubiony kawałek waszego zespołu i wytrzymajcie chociaż 5 minut sam na sam, na przykład z solówką Angusa Younga z ACDC. Różne głośne dźwięki, które serwuje nam jazda motocyklem sprawiają, że choć jest to znośne podczas jazdy, to okazuje się zabójcze dla naszego słuchu. Hałas generowany podczas jazdy motocyklem z prędkościami powyżej 80 km/h, a do tego muzyka na full. To szybka recepta, aby… mieć potrzebę nauczenia się języka migowego.

Reklama

Już samo założenie kasku, nie ruszając słuchawek w uszach, należy do rzeczy niemożliwych. Ilekroć tego próbowałem, efekt zawsze był taki sam – a to jedna słuchawka wypadła, a to druga gniecie i tak w kółko. Wkładając dłoń pod kask, i chamsko ustawiając przez kominiarkę jedną ze słuchawek, udawało mi się znośnie je zamocować. O ile po mieście słyszałem co to za piosenka i nawet mogłem ponucić, to po wyjeździe z terenu zabudowanego żałowałem, że w ogóle je założyłem. Nie dość, że nie słyszałem nic, to na dodatek strasznie mnie uwierały. Dodatkowo chcąc mieć wszystkie telefony w głębokim poważaniu, co chwile słyszałem natrętny dzwonek. Myślałem, że gorzej być nie może, ale było. Zatrzymałem się na czerwonym świetle i z boku podjechał inny motocyklista. O znalezieniu kabla od słuchawek, pod kombinezonem, w motocyklowych rękawicach nie było mowy, a volume na maks skutecznie zagłuszał rzeczywistość. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że nie wiadomo skąd, ale już znam język migowy. No to sobie pogadaliśmy.

Z bolącą głową wróciłem do domu i musiałem dojść do jakiegoś konsensusu. Zalety nie widziałem żadnej, ale za to mnóstwo wad w postaci niebezpieczeństwa. Zaczynając od możliwości uszkodzenia słuchu, bólu uszu od naporu kasku, po brak możliwości rozmowy z napotkanymi ludźmi czy zdiagnozowania kiepskiej pracy silnika, do widoczności służb ratunkowych tylko w lusterkach. Zauważyłem też, że słuch współgra z innymi zmysłami i jeżeli słyszę tylko głośny hałas, słabiej potrafię skupić wzrok. Kolejny minus był taki, że agresywny kawałek przekładał się na agresywną jazdę – a to już prosta droga do przegięcia pały. Koniec końców postanowiłem porzucić temat słuchania piosenek podczas jazdy motocyklem. Żeby nie było, że tak nagle nauczyłem się żyć bez muzyki, słuchawki zamieniłem na sportowy wydech Akrapa, którego basowy pomruk przynosi ukojenie dla uszu i jednocześnie nie męczy natrętnymi telefonami podczas jazdy.

Oczywiście pozostaje jeszcze temat interkomu z wbudowanymi głośnikami, ale to rzecz na zupełnie inny felieton…

A tak w ogóle, to na przykład we Francji jazda w słuchawkach jest prawnie zabroniona. W Polsce też powinna być, czy wolni motocykliści powinni mieć wybór?

 

Reklama

8 KOMENTARZE

  1. W moim starym gsxf wydechy są na tyle głośne, że raczej nie przyszłoby mi do głowy żeby próbować słuchać muzyki w czasie jazdy, poza tym no jakoś no nie… Nie po to wybieram się na przejażdżkę motocyklem, żeby mieć słuchawki, telefon, rozmowy, powiadomienia itp, jakoś tak. mój zabytkowy gsxf nie ma nawet zegarka. I w sumie jakoś dobrze mi z tym :D

  2. Przy dzisiejszych cenach interkomów (150-200 zł) ten artykuł w ogóle nie powinien był powstać… Jakość muzyki w trakcie jazdy na moto nie ma za wielkiego znaczenia, tak więc nie ma sensu kupować drogich słuchawek bo jest się audiofilem. Przy jeździe miejskiej wcale nie trzeba głośno słuchać żeby było miło, poza tym wystarczy szum wiatru i hałas tłumika, by uszkodzić sobie słuch i muzyka za bardzo tego nie zmieni.

  3. blablabla… Słuchawki w kasku i owszem, zakładałem, do kasku skuterowego typu jet, w którym zdarzało mi się śmigać po mieście z oszałamiającą prędkością 80km./h

    W innym kasku, który zakładam na motocykl, mam intercom ze słuchawkami, na którym jednak nie słucham muzyki, tyko włączam audiobook albo korzystam z radia. I nie mam żadnych problemów z głośnością, wyraźnym dźwiękiem czy za zakładaniem kasku. A zdarza mi się jeździć szybko, mimo to słychać KAŻDE słowo. Więc da się. Trzeba tylko korzystać z dobrych i przemyślanych urządzeń, a nie wsadzać słuchawki od telefonu w uszy i udawać, że to Sena.

  4. Zadziwiające.. Jak nie poradnym jest autor, lub jak tendencyjny jest artykuł.
    1 nie wygodne słuchawki? Można zmienić na inne.
    2 słaby dźwięk? Zmienić słuchawki na douszne dopasowane, z piankowym lub silikonowym uszczelnieniem.
    3 słabe wytłumienie dźwięków z zewnątrz? Pkt. 2 + kask.
    4 za głośno? Ściszyć.
    5 tłumik zagłusza? Słuchawki nie mają z tym nic wspólnego. Nawet zatyczki nie pomogą.
    6 boli głowa? Od chalasu. Jak wyżej..
    7 dzwonki przeszkadzają? Tryb samolotowy.
    8 ciężko rozmawiać z innymi motocyklistami? Uchwyt na telefon – cyk! I muzyka ciszej, off.. A dwóch motocyklistów na światłach, w zatyczkach, kaskach, z buczącymi wydechami sobie pogada? Nie czarujmy się.
    9 służby ratunkowe, zła praca silnika? Poważnie??
    10 wypadające słuchawki poprawiane palcem pod kaskiem i kominiarką?? Jakim cudem wypadły??
    11 przeszkadza kabel od słuchawek? Są bezprzewodowe (też dają radę ale mają ograniczony czas działania)
    Tak. Jeżdżę w słuchawkach. Nie przepadam za głośnymi wydechami bo one bardziej przyprawiają mnie ból głowy. Jeździłem BMW GS 1200 z Akrapem.. Fakt, zagłuszał trochę muzykę ale nie była ona na max a jazda powyżej autostradowej. Gorzej było przy wolniejszych prędkościach gdy to buczało jak agregat diesla 16 KW. Nigdy nie miałem tak bzdurnych problemów jak autor. Proponuję poza zmianą słuchawek zmienić motocykl. Może Yamaha FJR? Cichy wydech, szyba sprawia że mogę jeździć nawet z podniesioną szczęką i muzyka jest słyszalna jak “podczas jazdy samochodem z uchyloną szybą”

  5. Eee tam takie pitolenie ten artykuł. Ja mam sene i odpalam muzykę w trakcie śmigania. Co prawda nie na film bo za głośno ale tak że do 120 km/h słyszę muzę i Moto. Pozniej już tylko Moto. Tylko że dla mnie muzyka mnie relaksuje dodatkowo a nawet uważam że lepiej się na jeździe skupiam. Więc morał… Dla każdego coś innego. Po co wrzucać wszystkich do jednego wora. Pozdrawiam i bezpiecznej jazdy życzę 😉

  6. Dawno nie czytałem tak stronniczego i bezwartościowego artykułu.
    Autor wypowiada się w kwestii, w której nie ma żadnej wiedzy i doświadczenia, a całość opiera na prawdopodobnie jednej próbie jazdy z niewiadomo jakimi słuchawkami.
    Gwarantuję autorowi artykułu, że są słuchawki i zatyczki do uszu, w których można słuchać muzyki lub obniżyć poziom hałasu nadal słysząc wszystko dookoła.
    A przy okazji nie tracąc słuchu.

    Proponuje autorowi przejechać się na motocyklu w szpilkach.
    Albo w butach narciarskich.
    Zapewne dojdzie do wniosku, że:
    Jazda na motocyklu w butach jest niewygodna i niebezpieczna.
    Że lepiej jeździć na boso.
    No bo wtedy lepiej czuć wibrację silnika na podnóżkach.

  7. Nie zgadzam się z autorem. Używam słuchawek do nawigacji Waze A w tle leci cicho delikatna muzyka. Słyszę dźwięk I wszystko dookoła plus słuchawki działają jak stopery redukując hałas z zewnątrz.
    Autor po prosto ma źle dobrane słuchawki.
    Po 10000km przeczytanych w ten sposób nadal nie widzę problemu. Nie lubię nawigacji wizualnej na kierownicy bo mnie rozprasza jak zerkam. Wolę patrzeć na drogę i słyszeć “pik. za 200m fotoradar”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.