SportWalencja - ostatni akt Motocyklowych Mistrzostw Świata MotoGP 2021

Walencja – ostatni akt Motocyklowych Mistrzostw Świata MotoGP 2021

-

Stało się. Kolejny sezon Motocyklowych Mistrzostw Świata za nami. Zakończył się sezon, który dostarczył nam wszystkich możliwych emocji. Na podsumowanie jeszcze przyjdzie czas. Teraz skupmy się na tym, co działo się na torze w Walencji.

Moto3 jak zwykle nie zawiodło

Świeżo upieczony Mistrz Świata, Pedro Acosta, po raz pierwszy w karierze startował do wyścigu z Pole Position. Pozbawiony jakiejkolwiek presji wykorzystał to doskonale i od samego początku prowadził w wyścigu.

Oczywiście, jak to bywało wiele razy w najmniejszej klasie, taki stan rzeczy nie utrzymał się za długo i manewrów wyprzedzenia było pod dostatkiem.

Niestety nie obyło się też bez groźnie wyglądających wypadków. Już w czwartym zakręcie pierwszego okrążenia Fellon, Yamanaka i Binder odpadli z wyścigu. Co najważniejsze, wszyscy cali i zdrowi wrócili do boksów.

Na torze natomiast walka trwała w najlepsze. Acosta, Oncu, Garcia, Guevara – każdy z nich choć przez chwilę prowadził w wyścigu.

Na początku finałowego okrążenia tego sezonu kategorii Moto3, Denis Fogia przypuścił atak na prowadzącego Acostę, wywiózł go na zewnętrzną, aż Hiszpan zaliczył wywrotkę i nie ukończył wyścigu. 

Acosta szczęśliwy nie był. Fogia też nie, bo dostał 3 sekundy kary i ostatecznie został sklasyfikowany na 13. miejscu. 

Wyścig po raz pierwszy w karierze wygrał Xavi Artgias, który zachował najwięcej zimnej krwi na ostatnim okrążeniu.

Podium uzupełnił Sergio Garcia i startujący z 23. miejsca Jaume Masia.

Moto2 – jedyna kategoria, w której nie znaliśmy jeszcze Mistrza Świata…

Choć Remy Gardner miał przed tym weekendem 23 punkty przewagi nad Raulem Fernandezem i tylko katastrofa mogła pozbawić go ostatecznego triumfu, to jednak zawsze pozostał ten procent niepewności.

Na polach startowych duże niespodzianka, bo na Pole Position ustawił się Simone Corsi dosiadający motocykla MV Augusta. Co więcej, Włoch fantastycznie wystartował i utrzymał prowadzenie. 

Na jego nieszczęście już na drugim zakręcie doszło do wypadku z udziałem 3 zawodników i z powodu rozlanego oleju sędziowie byli zmuszeni zatrzymać wyścig

Wszyscy jednak zdołali wrócić do boksów, naprawić motocykle i zameldować się do restartu Prawie wszyscy, bo z powodu problemów technicznych wycofać się musiał Simone Corsi.

W samym wyścigu nie lada wrażeń dostarczył nam duet „Fernandezów dwóch”.  

Raul wciąż z szansami na tytuł musiał walczyć o zwycięstwo licząc na to, że Gardner przyjedzie najwyżej na 13. miejscu. Ten natomiast jechał „na kwadratowo”, cały czas na granicy pierwszej dziesiątki. Z jednej strony ta pozycja wciąż dawała mu tytuł, z drugiej jednak powodowała sytuację, w której Australijczyk był narażony na ataki potencjalnie słabszych zawodników.

Torowe „przepychanki” to z pewnością nie to, czego Remy potrzebował w tym wyścigu. Ostatecznie Gardner dowiózł 10. miejsce i zapewnił sobie tytuł Mistrza Świata kategorii Moto2!

Sam wyścig wygrał nie kto inny, jak Raul Fernandez. To ósme zwycięstwo w jego debiutanckim, i jak się okazało, jedynym (na razie) sezonie w Moto2! Czy za rok w równie spektakularnym stylu zadebiutuje w MotoGP? Nie można tego wykluczyć!

Podium na mecie uzupełnił Fabio Digiannantonio oraz Augusto Fernadez.

MotoGP – GrazieVale!

Wyścig klasy królewskiej miał jednego bohatera. I nie był nim zwycięzca, Pecco Bagnaia. Ani Mistrz Świata, Fabio Quartararo. Uwaga wszystkich była skupiona na jednym zawodniku. Po raz ostatni na starcie wyścigu MotoGP stanął bowiem człowiek, który stał się ikoną tego sportu. Który wprowadził MotoGP w nową erę, ściągnął miliony kibiców na trybuny i przed telewizory oraz pomalował na neonowy, żółty kolor tory na całym świecie. Po 26 latach sportową karierę zakończył Valentino Rossi. 

Symboli, wspomnień i celebracji nie było końca. Najlepszy jednak prezent dla VR ofiarował jeden z jego podopiecznych. Pecco Bagnaia, bo o nim mowa, podobnie jak wszyscy wychowankowie Akademi VR46, wystartował do tego wyścigu w specjalnym kasku, malowaniem nawiązującym do historycznych egzemplarzy Valentino. „Che Spettacolo” okazało się szczęśliwe i zawodnik Ducati zameldował się na najwyższym stopniu podium. Dedykacja mogła być tylko jedna.

To był również ostatni wyścig dla zawodników zespołu Tech 3 KTM Racing. Przesympatyczny Danilo Petrucci już w styczniu startować będzie w Dakarze, a młody i utalentowany Iker Lecuona od przyszłego roku będzie reprezentował barwy fabrycznej Hondy w serii Superbike.

Podsumowanie tego szalonego sezonu to temat już na osoby artykuł, więc z dziennikarskiego obowiązku odnotujmy jedynie, że za Pecco na metę wpadli Jorge Martin i Jack Miller. Tym samym byliśmy świadkiem pierwszego w historii podium wypełnionego wyłącznie motocyklami Ducati! Ducati Lenovo Team zapewnił sobie tytuł najlepszego zespołu, a Jorge Martin mógł oficjalnie podnieść tablicę z napisem „Rookie of the Year”!

To wszystko w cieniu wydarzeń skupionych wokół Valentino.Ponoć obraz mówi więcej, niż 1000 słów, więc pozostaje jedynie podsumować: Grazie Vale!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Marcin Plewka
Marcin Plewka
„Petrolhead” z kilkunastoletnim stażem na motocyklu. Kiedyś skupiony na dalekich podróżach na FZ6, później na krótszych wypadach na Speed Triple'u, obecnie wrócił do szerszej turystyki na kanapie Suzuki GSX-S1000GT. Zafascynowany w równym stopniu jednośladami, jak i samochodami. Pasjonat sportów motorowych, w szczególności tych rozgrywanych na torach wyścigowych. MotoGP to jego konik i kiedy już zacznie o tym mówić, ciężko go zatrzymać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ