Lecimy tam, gdzie ciepło. Jak ekonomicznie spakować się na motocyklowy wyjazd… samolotem [jak się ubrać, co zabrać, poradnik]

-

Podejście głoszące, że jedyny prawdziwy wyjazd motocyklowy to tylko ten od samego początku do końca na kołach, ma stopniowo coraz mniejszą grupę wyznawców. Polscy motocykliści ostatecznie przekonali się do tego, że czasem warto oszczędzić czas i pieniądze, lecąc do ciekawego regionu samolotem i wypożyczając pojazd na miejscu. Jak przygotować się do takiego wyjazdu i jak spakować niezbędne rzeczy, żeby było szybko, sprawnie i jak najtaniej? Oto garść patentów, które sprawdziły się w moich podróżach.

Kiedy w Polsce chłód i deszcze, zazwyczaj chcemy znaleźć się w miejscu, w którym jest słońce, łagodny klimat, mnóstwo krętych dróg z dobrym asfaltem i wspaniałe widoki. Najczęściej wybieramy więc południe Europy – Hiszpanię, Włochy, Grecję czy południową Francję. Nie bez powodu właśnie w tych krajach odbywają się również zimowe pokazy prasowe premierowych motocykli. Co więcej, działa tam również coraz więcej polskich firm oferujących maszyny przywożone z Polski i wypożyczane taniej i na lepszych warunkach, niż w miejscowych wypożyczalniach. Nie szukając daleko, np. motocyklem.pl, z którymi byłem już na Sycylii i w Andaluzji.

Podróż na kodach. Czy wyjazd busem lub z przyczepą to jeszcze motocyklowa turystyka? [felieton]

Gdzie spać? Tam, gdzie zastanie nas wieczór. Ja preferuję telefon, apkę Booking.com i tanie hoteliki, pensjonaty czy prywatne kwatery. Zazwyczaj nawet w krajach zachodnich udaje się znaleźć coś przyzwoitego z łazienką i nierzadko śniadaniem za mniej niż 200 zł.

Lecimy!

Planując taki wyjazd, należy zacząć od absolutnej podstawy, czyli biletów lotniczych. One w bardzo dużym stopniu wpływają na budżet całego wyjazdu. Warto szukać ich w internecie dużo wcześniej i polować na okazje. Przykładowo, do Malagi można polecieć i wrócić za kilkaset złotych lub za trzy tysiące. Oczywiście dla niektórych z nas to nie problem, ale uznajmy, że znakomita większość woli wydać mniej niż więcej. Najtańsza (i najsprawniejsza) opcja to lot wyłącznie z bagażem podręcznym, w moim przypadku – zwykłym plecakiem. Bagaż nadawany raz, że kosztuje, dwa – może zginąć i nie dolecieć z nami na miejsce, a trzy – kto w motocyklowych ciuchach stał w długiej kolejce do nadania na rozgrzanym lotnisku w Maladze, ten wie…

Lecimy tam, gdzie ciepło. Jak ekonomicznie spakować się na motocyklowy wyjazd… samolotem [jak się ubrać, co zabrać, poradnik]

Kask to nasz przywilej

OK, mamy bilet w obie strony. Jak spakować się na, powiedzmy, tydzień tylko do małego plecaka? Otóż do dyspozycji mamy nie tylko plecak, ale też kurtkę motocyklową z dużymi kieszeniami i kask. Tak, kask możemy wnieść na pokład dodatkowo, w ręku, najlepiej w fabrycznym woreczku. W ponad 20 moich „motocyklowych” lotach jak do tej pory nikt nie robił z tym żadnego problemu ani nie kazał dopłacać. Linie lotnicze traktują kaski jak nakrycie głowy. 

Lecimy tam, gdzie ciepło. Jak ekonomicznie spakować się na motocyklowy wyjazd… samolotem [jak się ubrać, co zabrać, poradnik]

A skoro już mamy kask, szkoda nie wykorzystać jego wnętrza. Ja zazwyczaj wkładam tam dwie pary rękawic – przewiewne i wodoszczelne – oraz komin na szyję. Kask w woreczku wrzucam do schowka nad głową, podobnie jak kurtkę, plecak pod fotel. I tutaj też warto się zatrzymać. W jakiej kurtce najlepiej lecieć do ciepłego kraju? Moim zdaniem uniwersalnej, turystycznej, z szeroką możliwością regulacji wentylacji, np. odpięcia dużych klap z przodu, pod którymi są panele z meshu. Takie kurtki zazwyczaj mają z tyłu dużą kieszeń, którą również trzeba wykorzystać. Ja pakuję tam złożone na płasko zewnętrzne przeciwdeszczówki. Warto je mieć, bo nawet w słonecznej Hiszpanii są wysokie góry i zdarzają się dni z nagłą ulewą. 

Lecimy tam, gdzie ciepło. Jak ekonomicznie spakować się na motocyklowy wyjazd… samolotem [jak się ubrać, co zabrać, poradnik]

Spodnie i buty – do jazdy i na spacer

Są motocykliści, którzy bardzo restrykcyjnie podchodzą do kwestii maksymalnie bezpiecznego ubioru. Wtedy nie ma tematu – zabieramy najlepszy zestaw, jaki mamy. Ja natomiast preferuję jazdę w jeansach motocyklowych, i to przez większą część roku. Są po prostu przewiewne i da się w nich chodzić, a w razie potrzeby zakładam na nie goretexową przeciwdeszczówkę. Jeśli chodzi o buty, w ciepłe kraje zabieram wygodne miejskie Shimy z meshem (te z pokrętłem zamiast sznurówek). Wygodnie się w nich spaceruje i da się wytrzymać w samolocie. A jeśli popada? Na tę okoliczność zabieram wodoszczelne skarpety Acerbisa. Stopy są suche i ciepłe, a w czasie jazdy same buty szybko schną. Taki zestaw sprawdza mi się lepiej niż ciężkie i gorące w środku buciory.

Lecimy tam, gdzie ciepło. Jak ekonomicznie spakować się na motocyklowy wyjazd… samolotem [jak się ubrać, co zabrać, poradnik]

Zawartość plecaka

Każdy ma swoje ulubione rzeczy, bez których nie wyobraża sobie żadnego wyjazdu motocyklowego. Potraktujcie więc moją propozycję jak… propozycję, tylko i wyłącznie. Może wyłapiecie coś fajnego dla siebie. Pamiętajcie, że w plecaku nie wniesiecie na pokład samolotu żadnych ostrych przedmiotów i chemii. Dlatego o podstawowe narzędzia (np. multitool) i np. smar w sprayu na drogę warto poprosić w wypożyczalni. Nie powinno być z tym problemu. Oto moja lista:

Ulubiona nawigacja z uchwytem

Raczej nie ma szans, żebyście dobrze znali okolicę, do której lecicie. Trzeba więc mieć nawigację. Ja osobiście strasznie nie lubię zabawy z przypadkowymi uchwytami na telefon, które albo są, albo ich nie ma, a jak już są, to często każą o sobie myśleć i regularnie sprawdzać, czy urządzenie jeszcze w nich jest. Od lat używam uchwytów SP-Connect z dedykowanym etui do mojego smartfona. Zabieram więc cały komplet – mocowanie do kierownicy, przedłużkę z motylkiem i końcówkę do telefonu. Pierwszego dnia przykręcam, ostatniego odkręcam i mam spokój ducha. Do tego dwa kable do ładowania (jeden jako zapas) i przelotka na 12V – nie wszystkie motocykle mają gniazda USB.

Lecimy tam, gdzie ciepło. Jak ekonomicznie spakować się na motocyklowy wyjazd… samolotem [jak się ubrać, co zabrać, poradnik]

Szmatka, minispray i linka do kasku

Czysty wizjer to dla mnie podstawa. Nie lubię też myć go na stacjach i drapać papierowymi ręcznikami. Dlatego zawsze mam ze sobą szmatkę z mikrofibry i mały spray do kasku. Najsprytniejszy robi Muc-Off, w formie małych buteleczek o pojemności ok. 30 ml. To spokojnie mieści się do kieszeni i wystarczy na tydzień jazdy. A jak się skończy, odkręcam i dopełniam z większej butli.

Lecimy tam, gdzie ciepło. Jak ekonomicznie spakować się na motocyklowy wyjazd… samolotem [jak się ubrać, co zabrać, poradnik]

Zawsze mam też ze sobą stalową linkę w gumowej osłonie, z kłódeczką na szyfr. Przypinam nią kask do motocykla, kiedy potrzebuję gdzieś odejść na chwilę i nie chce mi się go ze sobą targać. To oczywiście żadne poważne zabezpieczenie antykradzieżowe, ale skutecznie studzi zapędy przypadkowych złodziei. Do tego prawie nic nie waży i zmieści się wszędzie.

Lecimy tam, gdzie ciepło. Jak ekonomicznie spakować się na motocyklowy wyjazd… samolotem [jak się ubrać, co zabrać, poradnik]

Hub USB – dla fanów elektroniki

Wielu z nas oprócz telefonu wozi ze sobą więcej elektroniki – kamerki, ładowarki akumulatorów, słuchawki bezprzewodowe, interkomy i inne gadżety. Trzeba to każdej nocy naładować, a w hotelach i pensjonatach zdarza się, że jest tylko jedno gniazdko. Wcześniej woziłem ze sobą po prostu listwę z 3-5 gniazdami, ale ostatnio postawiłem na coś innego, co świetnie mi się sprawdziło. To tzw. hub, czyli wpinane do kontaktu małe urządzenie z kilkoma gniazdami USB. W moim przypadku 7x USB-A („duże) i jedno USB-C. Dzięki temu wożę tylko same kabelki, bez końcówek sieciowych. 

Lecimy tam, gdzie ciepło. Jak ekonomicznie spakować się na motocyklowy wyjazd… samolotem [jak się ubrać, co zabrać, poradnik]

Foliowa kosmetyczka

W bagażu podręcznym można przewozić butelki z płynami o pojemności do 100 ml, zapakowane w przezroczysty woreczek strunowy. Dla mnie to pełnowartościowa kosmetyczka, która zajmuje mało miejsca. Kupuję w drogerii mały turystyczny żel pod prysznic 2 w 1, małą pastę do zębów, do tego szczoteczka, coś pod pachę, żeby nie wiało sandałem, i tyle. Zarost mam na szczęście typu „Adam Małysz”, mogę więc nie golić się przez tydzień. Zabieram za to soczewki kontaktowe i małą buteleczkę płynu do nich. 

Lecimy tam, gdzie ciepło. Jak ekonomicznie spakować się na motocyklowy wyjazd… samolotem [jak się ubrać, co zabrać, poradnik]

Więcej bagażu

Plecak jest fajny, bo prostu w bazie wypożyczalni wrzucam go do kufra centralnego i od razu mogę jechać. Czasem jednak zachodzi potrzeba wzięcia większej walizki, np. kabinowej do 10 kg. Wtedy w bazie przerzucamy rzeczy z walizki do kufrów, a oddając motocykl działamy w drugą stronę. Tutaj warto nie mieć tego bagażu luzem, tylko posegregowany. U mnie świetnie sprawdzają się worki po kaskach, których mam w domu w nadmiarze. W jednym czyste ubrania, w drugim bielizna termoaktywna i skarpety, w trzecim elektronika, czwarty pusty jako brudownik. Nie dość, że łatwo się przepakować, to jeszcze nie trzeba szukać potrzebnych rzeczy. 

Lecimy tam, gdzie ciepło. Jak ekonomicznie spakować się na motocyklowy wyjazd… samolotem [jak się ubrać, co zabrać, poradnik]

Taki to mój krótki poradnik

Jestem raczej minimalistą, ale w pewnych kwestiach nie znoszę się prosić i improwizować. Ponadto lubię mieć uporządkowane tematy, żeby nie tracić czasu na szukanie. Jeśli chodzi o inne rzeczy, to zabieram też np. płaskie trampki bez sznurówek na wieczorne spacery po mieście – po ściśnięciu zajmują bardzo mało miejsca. Wożę również dwa komplety bielizny termoaktywnej, którą przepieram wieczorami w umywalce. Jeśli do rana nie wyschnie, to przywiązuję do motocykla i wiatr robi swoje. O oczywistościach, jak portfel, dokumenty i leki, nie muszę chyba pisać. 

Pod Etną w środku zimy. Motocyklowy długi weekend na Sycylii

Ogólnie, bardzo spodobała mi się ta forma podróżowania. Jest szybko, intensywnie, bez głupich przebiegów po autostradach, za to z maksymalnie wyciśniętym wolnym czasem, tylko na to, co jest tego warte. Gdyby tylko nie szczera nienawiść do turbulencji w czasie lotu…

Konrad Bartnik
Konrad Bartnik
Motocyklista, perkusista, ojciec, wielbiciel dobrej kuchni i dużych porcji. Jego największa miłość to motocyklowe podróże – bliskie i dalekie, po asfalcie i bezdrożach. Lubi wszystko, co ma dwa koła, a najbardziej klasyczne nakedy ze szprychami i okrągłą lampą. Na co dzień drapie szutry starym japońskim dual sportem. Nie zbiera mandatów i nigdy nie miał wypadku. Bywa całkiem zabawny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY