Kaski motocyklowe. Temat i prosty i temat rzeka jednocześnie. Jaki wybrać z tak wielkiej liczby motocyklowych nakryć głowy dostępnych na rynku? Czym się kierować? Codzienną wygodą, czy kwestiami bezpieczeństwa. Postaram się przeanalizować ten temat pod kątem tych właśnie dwóch aspektów.

Wymyślono już praktycznie wszystko, choć co chwila producenci próbują nas czymś zaskoczyć. A to przeniesieniem technologii MIPS z kasków rowerowych do kasków motocyklowych, a to zastąpieniem jej przez nową, lepszą technologię Fluid Inside (np. kaski offroadowe Fox), a to podnoszoną blendą, czy fotochromatyczną szybką. Wszystko po to, byśmy spojrzeli na swój kask i stwierdzili – nie ma tego, tego i tamtego, jest do bani, trzeba go zmienić.

Funkcje kasku motocyklowego

Zacznijmy może od tego, po co jest kask? Jakie funkcje pełni? To akurat bardzo proste. Kask ma dwie funkcje – podstawową, która przyświecała ideologii jego powstania, czyli ochrona głowy motocyklisty w czasie wypadku. To najważniejsza, ale nie jedyna funkcja. Druga – choć oczywiście można ją podzielić na milion części składowych – to komfort podróżowania. Dla jednych komfortem jest blenda przeciwsłoneczna, dla innych podnoszona szczęka, jeszcze inni za komfortową uważają możliwie dobrą wentylację, zbliżoną do ideału aerodynamikę oraz dzięki temu ciszę, czyli jak najmniejsze generowanie szumów podczas jazdy. Jeszcze inni chcą możliwości fabrycznego podłączenia interkomu, miejsca na mikrofon i na słuchawki. A niektórym wystarczy, że jest kawałek szyby i oczy im nie łzawią od wiatru…

Przeczytaj koniecznie: Jaki kask do 300 zł? SMK Stellar!

Czy wszystkie te funkcje da się ze sobą pogodzić?

Oczywiście, że nie! I nie chodzi mi o to, czy możemy połączyć podnoszoną szczękę z systemem jej całkowitego odpinania, blendę wewnętrzną z szybką fotochromatyczną, a to wszystko z lekkością konstrukcji kasku i ciszą jaką przy dużych prędkościach nam ona zapewnia. To wiadomo, że jest nie do pogodzenia i rozumie to nawet laik. Chodzi o połączenie podstawowej funkcji kasku, czyli zapewnienie najwyższych parametrów bezpieczeństwa, z wszelkimi dodatkami, które umilają nam codzienne użytkowanie motocyklowego kasku. Odpowiedź brzmi… zdecydowanie nie!

Przeczytaj koniecznie: Airoh Commander – subiektywny test kasku segmentu adventure

Ból głowy przy wyborze priorytetów

Każdy z nas wsiadając na motocykl nie myśli o tym, że to właśnie dzisiaj, teraz, za chwilę będzie miał wypadek, przewrotkę, że coś złego się stanie. Jeżeliby tak było, większość z nas zrezygnowała by z jazdy motocyklem, bo byłaby to po prostu nerwówa. Wsiadanie na motocykl równałoby się stresowi, zero przyjemności. Zgadza się. Sam również o tym nie myślę, gdy odpalam swoją, czy testowaną akurat maszynę. Kiedy jednak myślę o potencjalnym zagrożeniu, jakie niesie za sobą jazda motocyklem? Zgadliście, wtedy, gdy wybieram kask. Kupno kasku jest dla mnie momentem, w którym podejmuję decyzję na następne tysiąc przejażdżek. Decyzję, od której nie będzie już powrotu. Dlatego odkładam na bok tzw. wodotryski. Nie interesuje mnie szybkie zamykanie paska pod brodą, otwierana szczęka czy wbudowana blenda. Badam jakość kasku, materiał z którego wykonana jest jego skorupa i wypełnienie eps. Wybieram producenta, któremu mogę zaufać. Odrzucam kaski z blendą, z ruchomą i zdejmowaną szczęką, odrzucam kaski robione pod turystykę, pod wygodę podróżowania, itd. Podczas zakupu kasku liczy się dla mnie jeden jedyny parametr – bezpieczeństwo jakie zapewni mi mój nowy kask, w razie gdy szczęście przestanie mi dopisywać. Nie będę tutaj reklamował żadnej firmy, choć sam dbanie o moje zdrowie od wielu już lat powierzam głównie jednemu producentowi. Napiszę wam tylko jaki typ kasku biorę pod uwagę.

Przeczytaj koniecznie: Nowa norma bezpieczeństwa dla kasków ECE R22.06

Tylko integral

Tylko i wyłącznie. Kask integralny, bez wbudowanej blendy, z najbezpieczniejszym zapięciem typu podwójne D, ze skorupą wykonaną z kompozytów – lekką, wytrzymałą, a jednocześnie jak najbardziej zbliżoną kształtem do kuli, jajka, jak tam wolicie to nazywać. Kask, który nie będzie miał czym zaczepić, gdy będę sunął po asfalcie. Kask, który nie spadnie mi z głowy w wyniku awarii sprężynki zapięcia, kask, który przejmie jak najwięcej energii podczas uderzenia, kask, który w części czołowej będzie wzmocniony, a nie osłabiony pustym miejscem na blendę i w końcu kask, w którym szczęka zawsze będzie na swoim miejscu i nie odpadnie wtedy, gdy będę jej najbardziej potrzebował. Takich kasków jest niestety niewiele, a występują one pod wspólną normą R75, która wyklucza zastosowanie na skorupie tak zwanych zamków, czyli miejsc, które podczas wypadku mogą zablokować swobodne tarcie kasku o nawierzchnię.

Jak wybrać kask

Podczas wybierania kasku myślę o wygodzie podróżowania – przymierzam go długo, trzymam go na głowie przez kilkanaście, a jeśli sprzedawca pozwoli, to i kilkadziesiąt minut. Dobieram idealnie rozmiar, zatem nie kupuję go przez Internet. Staram się, aby kask nie miał wystających elementów, które by szumiały na wietrze. Staram się poczytać opinie o jego aerodynamice, aby nie zawieść się przy większych prędkościach. Wybieram też producenta, który przeprowadza własne testy bezpieczeństwa, nie kierując się tylko i wyłącznie spełnieniem mało wymagającego testu CE. 

Zalety kasku integralnego

I wiecie co? Kask integralny jest lżejszy i cichszy od szczękowca. Wygodniej się w nim jeździ niż w kasku wypasionym udogodnieniami dnia codziennego. Zapięcie podwójne D da się rozpiąć i zapiąć, przy odrobinie wprawy, praktycznie w takim samym czasie, co zapięcie mikrometryczne. Na stacji benzynowej mogę kask unieść, zostawiając go na głowie, tak że będę wszystko słyszał, będę miał wolne ręce, a pani z obsługi będzie widziała moją twarz i nie będzie obawiała się napadu na kasę. Mogę też go zdjąć, co tak naprawdę nie sprawi mi kłopotu. Gdy świeci słońce mogę wymienić sobie szybkę na ciemną, która będzie sprawdzać się lepiej, albo i tak samo dobrze jak blenda przeciwsłoneczna. Wybierając kask z dobrą wentylacją i uchylając delikatnie wizjer latem uzyskam mocny przewiew, może nie taki, jak w kasku otwartym, ale wystarczy, by czuć się komfortowo i nie zemdleć. W gratisie też nie dostanę w policzek tłustym chrabąszczem, czy osą. 

Wady integrala

Oczywiście godzę się z tym, że jeżeli zapomnę zabrać ze sobą jasną szybkę (staram się wozić ją w worku na kask, pod kombinezonem lub w plecaku) to po zmroku będę zmuszony wrócić jadąc wolno, z otwartym wizjerem. Nie korzystając z interkomu wiem, że chcąc zjechać na stację, będę musiał wyprzedzić kumpla podczas wspólnej przejażdżki, aby pokazać mu palcem na wlew paliwa. Wiem, że rozmawiając na światłach z drugim motocyklistą, czy swoją pasażerką będę musiał drzeć się w kasku, żeby dało się mnie usłyszeć, i to mimo podniesionej całkowicie szyby. Godzę się też z tym, że aby szybko rozpiąć kask będę używać dwóch rąk, a jeżeli będę miał wolną tylko jedną, to ta czynność zajmie mi 2-3 sekundy dłużej. Uważam, że to niewielkie poświęcenie, gdy stawką jest najwyższa wartość – moje życie i moje zdrowie. 

Ile trzeba wydać? 300 zł, 500 zł, 1000 zł, więcej?

I niestety także tutaj, w temacie kasków, im drożej, tym lepiej, czyli bezpieczniej. Myślę, że granica zakupu dobrego, czyli bezpiecznego kasku integralnego to 1000 zł. Za te pieniądze możemy znaleźć przemyślaną konstrukcję renomowanego producenta, ze skorupą z włókien szklanych (kompozytu). Oczywiście te najlepsze, a więc i najbezpieczniejsze kaski producentów premium kosztują około 2000 zł i więcej. Czy warto zainwestować TAKIE pieniądze w kask? Myślę, że tak. To nasze bezpieczeństwo. Palisz fajki? Wydajesz 15 zł dziennie? 133 dni bez papierosów, albo 266 paląc pół paczki dziennie – i już masz 2000 zł na kask. A jeżeli nie palisz, może jest coś, na co bez sensu, z przyzwyczajenia, a wydajesz pieniądze. Zbieraj, odkładaj, kup coś porządnego. To twoje zdrowie i życie.

Gdzie szukać porad? Jaki wybrać kask?

Możesz szukać porad na forum motocyklowym – ale z doświadczenia wiem, że każdy poleca kask, w którym jeździ. Jaki by nie był. Dlaczego tak jest? Każdy chce się upewnić, że dobrze zrobił kupując dany model kasku, a jeżeli ktoś kupi taki sam garnek jak jego, to jest to dla niego potwierdzenie, że ma dobry kask. Tak to działa. A rankingi? Np. jest taki test SHARP-a, który daje gwiazdki. Topowe kaski często dostają 4 gwiazdki, a plastikowe konstrukcje za 300 zł 5. Dlaczego? To proste – SHARP bada zderzenia przy 27 km/h, uderzając w miejsca, które niektórzy producenci specjalnie wzmacniają – pod certyfikat europejski CE. To wszystko nie jest miarodajne. Najlepiej jest przejechać się po sklepach, które oferują topowe kaski. Pomacać, przymierzyć, zabrać ze sobą doświadczonego kolegę. Nie spieszyć się z wyborem. Poczytać w necie, popatrzeć kto danego modelu używa. Ja np. wyszukiwałem nieznanych zawodników sportowych, którzy prywatnie się ścigają, nie dostając za to pieniędzy i patrzyłem jakie kaski mają. Taki Rossi dostaje miliony za to, że jeździ w AGV, to nie znaczy, że uważa iż AGV jest najbezpieczniejszy. Po prostu go promuje za pieniądze. Są jednak wyjątki – kasku, w którym jeżdżę, używa podczas wyścigów bardzo wielu profesjonalnych zawodników i nie dostają za to od producenta żadnego wynagrodzenia.

Zawodnik niezrzeszony, jadący w zawodach crossowych na kupionym za swoje pieniądze sprzęcie często dostaje rabat na kask, albo kask gratis od producenta, ale często może wybierać. Rzecz do głębszej analizy na pewno – ja poddaję wam tylko pewną myśl. 

Dzielę się własnym zdaniem, nie neguję niczyich wyborów

To wszystko co napisałem to moje prywatne zdanie, poparte latami pracy w branży motocyklowej, szkoleniami produktowymi, doświadczeniem jako sprzedawca, jako dziennikarz i zwykły motocyklista. Zdanie poparte rozmowami z ludźmi, którym zabrakło szczęścia, ale mogli opowiedzieć mi swoją historię, swoimi błędami oraz wnioskami wyciągniętymi z areny doświadczalnej motocyklizmu, jaką są zmagania sportowe na torach wyścigowych. 

Jeżeli uważacie inaczej, uargumentujcie swoje zdanie w komentarzach. Od razu zaznaczam jednak, że ten felieton nie został napisany po to, by piętnować wybory innych. Napisałem go po to, by podzielić się własnym zdaniem i doświadczeniem, by przeczytać waszą opinię na ten temat, wyciągnąć wspólnie jakieś wnioski. Zapraszam do dyskusji.



2 KOMENTARZE

  1. Wracać po nocy w kasku bez szyby? Chyba nigdy Ci meszka nie wpadła do oka podczas jazdy na rowerze, w dzień :-)

    A tak w ogóle, to z którego roku jest ten tekst, nigdzie nie ma daty, może z 2006? Teraz mamy grudzień 2019.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.