Producenci też o tym wiedzą
Nieprzypadkowo wielu producentów od lat stosuje systemy, które łączą działanie obu hamulców. Dobrym przykładem są rozwiązania stosowane przez Hondę.
W wiekowym już przecież modelu CBR1100XX Super Blackbird zastosowano system CBS (Combined Braking System), czyli układ hamulców zespolonych. W praktyce oznacza to, że użycie przedniego hamulca uruchamia częściowo również tylny i na odwrót.

Później pojawiły się także bardziej zaawansowane systemy C-ABS, które łączą działanie ABS-u z układem hamulców zespolonych. Warto nadmienić, że C w tej nazwie oznacza Combined, czyli zespolenie/połączenie, a nie kombinowanie, jak to niektórzy tłumaczą… Zadaniem jest nie tylko skrócenie drogi hamowania, ale także zwiększenie stabilności motocykla podczas gwałtownego hamowania, co pomaga motocykliście utrzymać pełną kontrolę nad maszyną w trakcie tego, najważniejszego chyba, manewru. Producenci doskonale wiedzą o tym, że współpraca obu hamulców poprawia bezpieczeństwo.
Tylny hamulec pomaga także w zakrętach

Jest jeszcze jedna sytuacja, w której tylny hamulec okazuje się bardzo przydatny – jazda w zakrętach. Delikatne użycie tylnego hamulca pozwala pogłębić złożenie motocykla i utrzymać linię jazdy w zacieśniającym się łuku. Wielu motocyklistów stosuje tę technikę instynktownie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Gwałtowne uderzenie w klamkę hamulca przedniego, w panice, podczas jazdy w zacieśniającym się winku, potrafi wystrzelić motocykl z zakrętu ku zewnętrznej. Dlaczego? Ponieważ hamowanie przednim hamulcem przenosi masę na przednią oś, co prostuje maszynę, w efekcie wypluwając ją z zakrętu.
Tylny hamulec pomaga też uspokoić motocykl w sytuacji, gdy w zakręcie pojawia się nagła potrzeba zmniejszenia prędkości, a agresywne użycie przedniego hamulca spowodowałoby to, co opisuję powyżej.
Poza asfaltem tylny hamulec rządzi

Jeśli zjedziemy z asfaltu, rola tylnego hamulca rośnie jeszcze bardziej. W jeździe offroadowej to właśnie on często jest podstawowym narzędziem kontroli prędkości i kierunku jazdy. W terenie czy na szutrach tylny hamulec pozwala:
-
ustawić motocykl przed zakrętem,
-
narzucić tył maszyny w kontrolowany sposób,
-
wytracić prędkość bez ryzyka natychmiastowej utraty przyczepności przodu
Dlatego w jeździe terenowej wielu motocyklistów korzysta z tylnego hamulca znacznie częściej niż z przedniego.
Czy można jeździć bez tylnego hamulca?
Oczywiście można. Wielu motocyklistów rzeczywiście używa go bardzo rzadko i nie oznacza to od razu, że jeżdżą źle. W nowoczesnych sportach przedni hamulec potrafi zrobić naprawdę ogromną część pracy, szczególnie podparty działaniem elektroniki. Wtedy de facto często motocyklista nawet nie wie, że nie dotykając tylnego hamulca i tak hamuje tyłem…
Moim zdaniem tylny hamulec jest po prostu kolejnym narzędziem, które warto mieć w swoim repertuarze. Nie w każdej sytuacji musi być używany, ale dzięki niemu możemy się uratować z podbramkowej sytuacji. Motocykl, tak jak każda inna maszyna, najlepiej działa wtedy, gdy wykorzystujemy wszystkie jego możliwości.
A jak jest u was?
Używacie tylnego hamulca regularnie, czy raczej należycie do tych, którzy praktycznie o nim zapominają?

Używam tylko tylnego przy wolnych manewrach, czy przeciskaniu się w korku tzw martwy ciąg – stały gaz i kontrola tyłem.
Stabilizuje tyłem na zakrętach, zwłaszcza na ciasnych agrafkach.
Na torze na pitku praktycznie wcale nie używam