Rozwój technologii sprawił, że niemalże nie ma miejsc ani okoliczności, w których moglibyśmy się czuć w pełni swobodnie. Niezliczona liczba kamer, wideorejestratorów, a tym bardziej urządzeń rejestrujących, o których obecności nie mamy pojęcia, sprawiają, że nikt nie powinien czuć się bezkarny. Ale czy na pewno?
Internet z pewnością jest bronią obusieczną, która może przynieść tyle dobrego, ile złego, każdemu, kto go użyje w walce. Wobec tego internetowi twórcy mają ogromną rzeszę fanów, szczególnie w postaci dzieciaków, którzy zapatrzeni w aktorów po drugiej stronie monitora, skłonni są naśladować ich wszystkie wyczyny. Notorycznie obrywa się w sieci kierowcom, którzy nieświadomi tego, że są nagrywani, czy to przez jadący z tyłu samochód z wideorejestratorem, czy przez kamery monitoringu miejskiego, stają się niechlubnymi bohaterami. Tym razem na tapet kanału „Stop Cham” wzięci zostali policjanci, których wybryki na drodze zostały uwiecznione aż w 15-minutowym filmie.
Możemy w nim zobaczyć wiele wykroczeń w wykonaniu funkcjonariuszy policji zarówno tych, którzy poruszali się pojazdami nieoznakowanymi, jak i oznakowanymi. Kto nigdy nie popełnił gafy na drodze niech pierwszy rzuci kamieniem… No właśnie. Ale moim zdaniem, jeżeli nakładamy mundur, a naszym zadaniem jest niesienie pomocy, zagwarantowanie bezpieczeństwa, ale również pouczanie społeczeństwa, to niedorzeczne jest łamanie przepisów, które swoim sposobem przypominają filmy, w których występuje osoba, nazywana przez rzecznika piratem drogowym.
Tutaj przechodzimy do najważniejszego pytania – zwykły Kowalski zostałby za każdą z sytuacji przedstawionych na video ukarany odpowiednim mandatem oraz punktami karnymi, ale jak ma się sprawa w przypadku wykroczeń popełnionych przez policjantów na służbie? Ile mandatów zostało im wystawionych, a ile pouczeń?
