Śliska sprawa
Dojechaliśmy pod wieczór. Mamy problem z noclegiem, nie możemy znaleźć nic wolnego, dopiero w jednym z naprawdę fajnych hoteli mamy miejsce z parkingiem. Z Kłajpedy mierzeją poruszamy się do obwodu kaliningradzkiego. Tutaj – o dziwo małe kolejki, przejście idzie szybko i przyjemnie, zajmuje nam niecałą godzinę. Jesteśmy z powrotem w Rosji.
[sam id=”11″ codes=”true”]
Planujemy przejechać aż do Polski i kierować się do domu. Niestety – kolejny raz wychodzi prawda, że nie ma co planować, bo zazwyczaj plany prędzej czy później legną w gruzach. I faktycznie przydarza mi się mała przygoda. Wskutek awaryjnego hamowania na kostce brukowej delikatnie wywracam się na bok. Pierwsza diagnoza nie za dobra – olej cieknie z lewego dekla, urwana klamka sprzęgła, lusterko i kierunek – to już detale.
Całe zdarzenie widzi pewien pan, który od razu podchodzi, pomaga i daje informacje gdzie jest sklep motocyklowy. Błażej i Marcin od razu tam jadą i kupują co się da. Wracają po jakiejś godzinie z zakupami. Jest klamka, jest super klej silikonowy do metalu na wysokie temperatury i jest litr Motula – jest dobrze.
Kleimy, montujemy klamkę, w torbę biorę awaryjnie Motula i w drogę. Dojeżdżamy do Elbląga, powoli robi się już wieczór. Musimy tutaj nocować. W drodze do monopolowego miejscowi trzy razy nas zapraszają do siebie gdyby był jakiś problem. Pijemy pożegnalne piwko, śmiejemy się z mojego upadku, podsumowujemy cały wyjazd. Na następny dzień rano w Malborku ostatnia fota pod zamkiem i tutaj się rozdzielamy. Już bez żadnych przygód, niedziela piątego maja wracamy do domu. Ponad tydzień i 4570 km więcej do przebiegu.
[sam id=”11″ codes=”true”]

Swietna podroz.
Pozdrawiam.
hm. Mieli namioty ” ale pogoda nie pozwoliła na ich rozbicie”. Ciekawe. Pogoda pozwala na rozbicie namiotu w lutym na Elefantentreffen , ale im nie pozwoliła. Miejsce katastrofy smoleńskiej nie zrobiło na nich „żadnego wrażenia”. No cóż. Miejsca historyczne robią wrażenie na osobach które coś z tej historii kumają. Inaczej nawet Windsor będzie dla nich „podmiejską miejscówka. A co do „spaceru” po cmentarzu w Katyniu, to naprawdę wypadało by zdjąć kaski nawet jak pada.
A.F. rozchmurz sie troche. Nie wszyscy musza ubóstwiać Smolensk…..ludzie mieli swietna przygode. Pochwal ic za to. Moze kiedys ktos powie, ze ty zrobiles cos fajnego, zamiast cie skrytykowac….Gratuluje wam wyprawy. Widze, ze byliscie tam fajna paczka i jeszcze w „siodle” to jest to. Pozdrawiam