Jego premiera rok temu wywołała spory odzew w motocyklowym świecie. Już w momencie pokazania go zyskał ogromne grono zagorzałych zwolenników, ale także negatywnie nastawionych do jego obecności. Po roku czasu możemy sprawdzić jak sprzedaje się Trident.
Triumph Trident 660 z góry skazany był na sukces. Ma fajną jednostkę napędową, kosztuje stosunkowo niewiele i należy do najchętniej kupowanego segmentu średnich nakedów. Czy można było lepiej trafić? Okazuje się, że nie. Nie będzie więc niespodzianki, gdy powiem wam, że w niecały rok od premiery sprzedano ponad 12 500 egzemplarzy.
Trident 660 kosztuje 37 900 złotych co czyni go najtańszym motocyklem w ofercie, jednakże w swoim segmencie jest także droższy od kilku konkurentów. Niebywałą zaletą tego motocykla jest bardzo chwalona i szybko polubiona trzycylindrowa jednostka napędowa o pojemności 660 cm3, który generuje 81 KM. Jest więc mocniejszy od chociażby Yamahy MT-07 czy Kawasaki Z650. Z drugiej strony jest także znacznie tańszy od również genialnego motocykla jakim jest Aprilia Tuono 660.
Połączenie nowoczesności z klasyką okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Do tego fenomenalny silnik i Triumph od razu w oczach testerów oraz właścicieli stał się idealnym, wręcz szytym na miarę motocyklem dla początkującego. Wysokie słupki sprzedażowe mogą być dobrym prognostykiem na przyszło, gdyż całkiem niedawno poznaliśmy kolejną nowość, która bazuje na właśnie Tridencie – Tiger Sport 660. Kosztować będzie jedynie 2000 złotych więcej, ale czy osiągnie tak ogromny sukces? Wydaje mi się, że tak.
